Festiwal Folklorystyczny wraca po pandemicznej przerwie do Jedwabna. Już w najbliższą niedzielę w miejscowym parku będzie można posłuchać zespołów z różnych regionów kraju, zakupić wyroby rękodzielników, spróbować swojskiej kuchni oraz wziąć udział w warsztatach m.in. wykonywania warmińskich czepców.

Wielka moc folkloru
Jak zwykle podczas festiwalu wystąpi jego gospodarz – Zespół Pieśni i Tańca „Jedwabno”

SKROMNE POCZĄTKI

Festiwal Folklorystyczny odbywający się od 2015 r. w Jedwabnie to inicjatywa pasjonatów skupionych w Stowarzyszeniu Kulturalnym „Tanecznik”. Tworzą go w większości członkowie działającego już od blisko 40 lat Zespołu Pieśni i Tańca „Jedwabno”. Jego prezes, Mirosław Łachacz wspomina, że pomysł organizacji dorocznych spotkań z kulturą ludową zrodził się w momencie powstania stowarzyszenia, w 2012 r. - Co prawda miało się ono zajmować przede wszystkim zespołem, ale pomyślałem, że skoro mamy grupę pasjonatów, to można by pomyśleć o czymś więcej – wspomina pan Mirosław. Na organizację imprezy potrzebne były jednak fundusze, ale ich pozyskiwanie początkowo nie należało do łatwych. - Przez kilka lat próbowałem pisać różne projekty, ale wychodziło to tak sobie. Byliśmy nowym stowarzyszeniem, nie mieliśmy jeszcze wtedy doświadczenia – opowiada prezes. Dopiero kiedy wójtem został Sławomir Ambroziak, który wcześniej współpracował ze stowarzyszeniem przy okazji realizacji różnych projektów, namówił prezesa Łachacza, aby ten nie zniechęcał się i nadal pisał wnioski. - Zadeklarował, że jak zabraknie nam pieniędzy, to gmina nas wesprze – mówi Mirosław Łachacz.

Pierwszy festiwal, jak wspomina prezes, miał skromny charakter. Odbywał się na stadionie w ramach Dni Jedwabna i trwał tylko kilka godzin. Wystąpili wtedy zaprzyjaźnieni z ZPiT „Jedwabno górale oraz kilka zespołów z Warmii i Mazur.

IMPREZA Z CORAZ WIĘKSZYM ROZMACHEM

Po pierwszej edycji członkowie stowarzyszenia zdecydowali, by rozwijać festiwal. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} W kolejnych latach odbywał się on już w parku w Jedwabnie i miał bardziej rozbudowaną formułę, rozszerzoną o jarmark ludowy. W ostatnich latach przed jedwabieńską publicznością występowały zespoły propagujące folklor różnych regionów Polski. Wśród najbardziej znanych był m.in. ZPiT „Kortowo” z Olsztyna, „Grajewianie” z Grajewa, a także artyści z Kaszub i Kujaw. Pięć lat temu zaprezentowała się także Kapela Świętojańska z Sużan na Litwie.

Każdy z wykonawców występujących na festiwalu otrzymuje na pamiątkę lalkę Kasiuleńkę - dzieło córki Mirosława Łachacza, Katarzyny

Podobnie jak inne wydarzenia kulturalne, także i festiwal wstrzymała na dwa lata pandemia. Nie znaczy to jednak, że członkowie stowarzyszenia „Tanecznik” przez ten czas próżnowali. Podjęte przez nich działania zmierzające do budowy profesjonalnej, stałej sceny w parku w Jedwabnie przyniosły pozytywny skutek. Nowy obiekt został oddany do użytku we wrześniu ubiegłego roku, a tegoroczna edycja festiwalu odbędzie się po raz pierwszy na jego deskach.

FOLKLOR Z RÓŻNYCH STRON

W najbliższą niedzielę 31 lipca miłośnicy folkloru będą mogli zobaczyć i usłyszeć aż siedmiu wykonawców. Tradycyjnie już, jako pierwsi wystąpią gospodarze, czy ZPiT „Jedwabno” z nowym programem. Następnie „Warmińska Kuźnia” z Czerwonki zaprezentuje obrzęd darcia pierza. Potem wystąpi studencki Zespół Tańca Ludowego „Neptun” z AWFiS w Gdańsku. - Kontakt z nim nawiązaliśmy przez naszą tancerkę, dziewczynę ze Szczytna, która tam studiowała – mówi prezes Łachacz. Po artystach z Gdańska na scenie pojawi się zespół z sąsiedniego województwa kujawsko – pomorskiego - „Młody Toruń”. Region Mazowsza będzie reprezentować Zespół Folklorystyczny Polkadot z Warszawy. Po nim zaprezentuje się gwiazda tegorocznego festiwalu - „Kurpianka” z Kadzidła.

Na zakończenie nie zabraknie czegoś z pogranicza folku i popu. W zabawowy nastrój wprowadzi publiczność gość specjalny - Czarek Kuczyński wraz z zespołem „Brylanty & Bażanty”.

JARMARK Z WARSZTATAMI

Prezes stowarzyszenia „Tanecznik” Mirosław Łachacz: - Jest w tym jakiś fenomen, że jak coś robimy, to wszyscy się angażują

Nie tylko występy sceniczne znajdą się w programie tegorocznej imprezy. Na miłośników kultury ludowej czekać będą stoiska z rękodziełem, regionalną żywnością i zielarskie. Nie zabraknie także animacji dla dzieci. Chętni mogą wziąć udział w specjalnych warsztatach – podpatrzeć przy pracy rzeźbiarza, własnoręcznie ulepić garnek, a nawet … nauczyć się szycia czepców warmińskich. - Przyjedzie do nas zajmująca się tą sztuką artystka spod Biskupca. Poza tym, że pokaże wykonane przez siebie czepce, to jeszcze zaprezentuje, jak się je robi – zapowiada prezes.

POWIATOWY TOWAR EKSPORTOWY

ZPiT „Jedwabno” wraz ze stowarzyszeniem „Tanecznik” myśli już o roku przyszłym. Wtedy to zespół obchodzić będzie jubileusz 40-lecia. Od samego początku jego choreografem jest Anna Sarnowska, która „wychowała” sobie już trzy następczynie, mające uprawnienia choreograficzne. Wśród nich są dwie córki pana Mirosława. Jedna z nich, Katarzyna, zaprojektowała i wykonuje festiwalowe pamiątki, lalki Kasiuleńki, które otrzymują wykonawcy występujący na festiwalu. Obecnie skład zespołu tworzą nie tylko mieszkańcy gminy Jedwabno. - Przyjeżdżają do nas ludzie z Olsztyna, którzy kiedyś w nim tańczyli. W naszym składzie jest też Ewa Wrochna, dyrektor skansenu w Olsztynku, a także mieszkańcy Szczytna, Gromu i Butryn – wylicza Mirosław Łachacz.

Obecnie zespół liczy 23 członków. Prezes, który występuje w nim od samego początku, ubolewa, że najtrudniej znaleźć mężczyzn. - Zawsze jest to trochę „na styk”, bo aby dany układ był udany, potrzeba nam sześciu par, a czasem nie udaje się ich skompletować – przyznaje. Rozszerzyła się za to zespołowa kapela. W jej skład wchodzi dwóch akordeonistów, muzyk grający na diabelskich skrzypcach, a na większe koncerty przyjeżdżają jeszcze z Olsztyna klarnecista i kontrabasistka.

Próby odbywają się raz w tygodniu w GOK-u w Jedwabnie.

ZPiT „Jedwabno” od lat jest cennym „towarem eksportowym” powiatu. Pasjonaci folkloru, którzy go tworzą, promują nie tylko gminę, ale i całą ziemię szczycieńską. Na koncie mają występy na wielu festiwalach w Polsce oraz zagranicą. Bez nich trudno sobie wyobrazić oprawę dożynek. W tym roku również będzie można ich zobaczyć podczas powiatowego święta plonów w Pasymiu.

Zespół stara się też wychowywać sobie młody narybek. Temu służą zajęcia z najmłodszymi odbywające się dzięki środkom z „kapslowego”. Uczestniczą w nich już dwie wnuczki prezesa Łachacza. To już kolejne przedstawicielki tego rodu, oprócz dwóch córek i jednego zięcia, które łapią folklorystycznego bakcyla.

JAK STRAŻAK ZOSTAŁ TANCERZEM

Festiwalowi towarzyszyć będą warsztaty, m.in. garncarskie

Dziś z pierwszego składu zespołu zostali już tylko Mirosław Łachacz i Krystyna Olszewska. Jak wspomina prezes „Tanecznika”, trafił tam dzięki ówczesnej sekretarz gminy Jedwabno Urszuli Siudek. To ona wymyśliła zespół i ściągała do niego członków. Jak to robiła? - Chodziła od domu do domu, namawiała osobiście albo wysyłała zaproszenia – mówi pan Mirosław. - Ona wiedziała, kogo da się namówić, a poza tym w tak małej gminie jak nasza wszyscy się znajdą – dodaje. W tym czasie pan Mirosław raczej nie myślał o występach scenicznych. Podobnie jak trzej jego bracia był strażakiem w miejscowej OSP. Wszyscy koniec końców zostali „zwerbowani” do zespołu, łącznie z ówczesną narzeczoną, a dziś żoną pana Mirosława, panią Justyną. W początkowym okresie działalności zespół finansowo i organizacyjnie wspierała gmina i GS. Jednym z pierwszych większych sukcesów okazał się występ na przeglądzie zespołów strażackich w Olsztynie. „Jedwabno” zajęło pierwsze miejsce i w nagrodę pojechało na Ogólnopolski Przegląd Zespołów i Kapel Strażackich do Paczkowa, który wygrało. - Jak na tamte czasy dostaliśmy sporo pieniędzy. Kupiliśmy za nie stroje dla zespołu. Wcześniej musieliśmy je wypożyczać z domu kultury w Olsztynie – opowiada pan Mirosław. Na początku lat 90. miał kilkuletnią przerwę w występach. Wrócił jednak na jubileusz 15-lecia i został już na stałe. Nasz rozmówca przyznaje, że zespół przypomina jedną wielką rodzinę. - Jest w tym jakiś fenomen, że jak coś robimy, np. festiwal, to wszyscy się angażują. Nikogo nie trzeba prosić, namawiać. Każdy tylko pyta, co jeszcze może zrobić – podkreśla pan Mirosław.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}