Tego lata tak zwany sezon ogórkowy chyba nas ominie. Bo też ile to obecnie dzieje się na świecie! Radio, prasa i telewizja wprost nie nadążają z informacjami. W Polsce trwa medialna wrzawa na temat prezydenckiego referendum, prób zjednoczenia opozycji oraz bolesnego kolana prezesa. Poza granicami (jedną) króluje Mundial, a przy okazji ten wredny Władimir Putin, bowiem nic na świecie nie istnieje bez wszechobecnej polityki.
No to i ja nie mam innego wyjścia, jak dołączyć się do owej dziennikarskiej wrzawy. Mimo że polityka interesuje mnie raczej słabo, dokładnie tyle, co na przykład, krwawa walka gangów (kiedy mieszkałem w Warszawie walczył Pruszków z Wołominem), to jednak nie potrafię powstrzymać się od skomentowania niektórych aktualności.
Właśnie obejrzałem w telewizji uroczystości związane z odsłonięciem w Szczecinie pomnika Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Pan Prezydent nigdy nie był moim idolem, ale szanuję postać Lecha Kaczyńskiego, jako człowieka porządnego, uczciwego i ogólnie zasłużonego. Jeśli zdecydowano się postawić mu pomnik w wielkim mieście, to może należałoby zrobić to przyzwoicie. Po prostu profesjonalnie. Akurat na tym znam się i kiedy ujrzałem, to co ujrzałem, ręce mi opadły. Totalna amatorszczyzna.
Postać Pana Prezydenta przedstawiono jako rzeźbę naturalnej wielkości, maszerującą pośród rozrzuconych pudełek, kubów, czy - nazywając to językiem fachowym wystawienników - elementów etalażowych, to jest sześcianów jakich używa się w charakterze podstawek pod prezentowane eksponaty. Nie ma toto żadnej plastycznej spójności, a koncepcję symboliki owych pudełek wyjaśnił ktoś tak zawile, że konia z rzędem temu, kto zapamiętał, co właściwie artysta miał na myśli, gdy tworzył ową wątpliwą artystycznie kompozycję.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Autorem pomnika jest rzeźbiarz z Trójmiasta Stanisław Milewski. Starszy pan, wiekiem około osiemdziesiątki, rzeźbi od czterdziestu lat. Zawodowo jest amatorem, aczkolwiek bardzo płodnym. Uczciwie przyznaję, że jego najpoważniejsza praca, czyli „pomnik” Jana Pawła II oraz Ronalda Reagana spacerujących wspólnie alejką w Parku Nadmorskim, jest dziełkiem znakomitym. Dwie świetnie wyrzeźbione postacie, wielkości naturalnej, spacerują sobie alejką. Bez żadnych postumentów. Tak jak inni przechodnie. No, ale napisałem wcześniej słowo pomnik w cudzysłowie. Bo pomnik to coś więcej niż sama rzeźba. Niezbędna jest jeszcze stosowna oprawa architektoniczna oraz urbanistyczna i dopiero wtedy mamy do czynienia z ukończonym obiektem.
Sama rzeźba postaci Lecha Kaczyńskiego jest przyzwoita, ale nie zachwycająca. No, a całość? Fatalna. Szkoda. Niegdyś miałem okazję współpracować z profesorem Marianem Koniecznym. Wieloletnim Rektorem ASP w Krakowie. Autorem 22 polskich, znaczących pomników. Owszem, pośród nich był rozebrany w roku 1989 pomnik Lenina w Nowej Hucie (skądinąd znakomity rzeźbiarsko), ale także pan profesor zrealizował pomnik Jana Pawła II w Licheniu. Marian Konieczny zmarł rok temu. W wieku 87 lat. Szkoda, bo tworzył niemal do końca życia. Jakże on potrafił zadbać o stosowne, architektonicznie otoczenie swojej rzeźby. Niegdyś napisałem w kurkowym felietonie o serii koszmarnych artystycznie pomników Jana Pawła II. Obecnie zapewne rozpocznie się „festiwal” pomników Prezydenta Kaczyńskiego. Ten szczeciński jest raczej klasy średniej, ale boję się, że następne, to dopiero będą żałosne chałtury!
Przerzućmy się za granicę. Mundial w Rosji. Ileż to słyszymy komentarzy o charakterze politycznym. Jeden z najlepszych telewizyjnych dziennikarzy TVN wyraził taki oto pogląd, że piłkarze powinni publicznie, czyli w telewizji, zaprotestować, że zmusza się ich do grania w piłkę w kraju, gdzie wymordowano, z okazji mistrzostw, dziesiątki tysięcy bezpańskich psów i kotów. Dziwne zaiste żądanie, aby to akurat piłkarze, czyli najniższy szczebel, „mięso armatnie”, podkładali się politycznie, ryzykując karierę. Chyba od tego są sportowi działacze? No, ale tu chodzi o pieniądze. Gigantyczne. Taki działacz w zasadzie nie potrafi nic a nic. Zatem musi się nachapać. Przy każdej okazji. Bez ryzyka. A piłkarz na swoje pieniądze, owszem duże, musi zapracować. Ciężką, codzienną pracą. No, a do tego Bozia dała mu talent. Czy to akurat on musi walczyć z Putinem? Piłkarz jest do grania, jak d... - ciekaw jestem, czy moi czytelnicy pamiętają jak zakończył owo zdanie, przed laty, reżyser Kazimierz Dejmek? Było to podczas aktorskiego bojkotu telewizji i teatrów w stanie wojennym. Z tym, że nie chodziło wówczas o piłkarzy, a o aktorów.
Na zakończenie dodam, że przed olimpiadą w Atenach Grecy otruli dziesiątki tysięcy bezpańskich psów i kotów. Podobnie podczas EURO 2012 zrobili w Doniecku Ukraińcy. To samo podczas Olimpiady w Soczi Rosjanie. I oto nagle świat dowiedział się o tym obrzydlistwie? Chyba nie? Ot, bieżąca potrzeba polityczna!
Andrzej Symonowicz{/akeebasubs}
