Po niezłym początku maja wiosna nadal pokazuje swoje sympatyczne oblicze.

Najpiękniejszy dla wielu Polaków miesiąc w roku pozwala zapomnieć o tym, że wcześniej aura nie zawsze rozpieszczała. Wprawdzie kasztany nie zdążyły u nas zakwitnąć w momencie rozpoczęcia matur – dało się zaledwie zobaczyć przymiarki do owego kwitnięcia – ale pogoda sprawia, że sezon turystyczno-wypoczynkowy z pewną nieśmiałością został rozpoczęty. W miniony weekend temperatura przekraczała momentami 20 stopni (fot.1) . Ożywiona została fontanna na mniejszym ze szczycieńskich jezior (fot. 2) . Pojawili się pierwsi plażowicze, ludzie ochoczo wylegli wraz ze swoimi pociechami na place zabaw. Amatorów znalazły już zawieszone po zimowej przerwie hamaki w parku przy ul. Pasymskiej (fot. 3) .

Odwiedzający ogródki przy lokalach gastronomicznych nie muszą się raczej obawiać przeziębienia. Świat roślin, mimo że na nadmiar deszczu nie narzekamy, jakoś sobie radzi i prezentuje się naprawdę pięknie. Oczy cieszą drzewka kwitnące głównie na biało na działkach. Możemy natrafić i na inne fotogeniczne obrazki, jak ten z Rozóg, gdzie kwitnący na czerwono krzew ładnie komponuje się z drewnianym domostwem (fot. 4).{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
EWANGELIDZY I KATOLIDZY
Podczas ostatniej sesji RM w Szczytnie w porządku obrad znalazł się dość nietypowy punkt. Mowa tu o wystąpieniu ewangelickiego proboszcza ks. Adriana Lazara, apelującego o pomoc w renowacji kopuły zabytkowej świątyni. Kościół przy ul. Warszawskiej, najstarszy w mieście, ucierpiał podczas lutowej wichury, a koszty naprawy są poza finansowym zasięgiem parafii. Apelowi trudno się dziwić, bo niezależnie od czyjegoś wyznania bądź jego braku na tę akurat świątynię należy także spojrzeć jak na zabytek, rozpoznawalny element naszej lokalnej kultury. Łatwiej zdziwić się można temu, co zaproponowano w elektronicznym zapisie obrad. Na filmowej relacji z sesji został utrwalony ortograficzny dziwoląg widoczny na fot. 5. Oprócz niekonsekwentnego zapisu nazwy wspólnoty (jeśli potraktujemy całość jako nazwę własną, dużą literą powinno być zapisane także słowo „parafia”) w oczy rzuca się jeszcze (a nawet bardziej) forma „Ewangelidzko”. Skąd ona się wzięła – nie wiadomo. Analogicznie używać należałoby form „protestandzki”, „katolidzki”, „po katolidzku”. Tak jednak nie piszemy, ponieważ na „dz” nie wymieniamy „k”, tylko np. „d” (Beskidy – beskidzki, Grunwald – grunwaldzki), a czasem żadnej oboczności nie ma (Grudziądz – grudziądzki). Jak więc nazwać osoby wyznania „ewangelidzkiego”?
AWERS I REWERS

Kamienice i kamieniczki, pobudowane jeszcze przed drugą albo i pierwszą wojną, dodają niewątpliwie uroku centrom większych miejscowości. U nas takich obiektów zachowało się stosunkowo niewiele, stąd powinno się o nie dbać. Z owym dbaniem bywa różnie, o czym przekonuje stan niektórych obiektów w Szczytnie. Kamienice przy ul. Odrodzenia są co pewien czas odnawiane od jednej strony. Ich wygląd od strony chodnika nie budzi większych zastrzeżeń (fot. 6), choć farba tu i ówdzie się łuszczy i odpada. Od strony podwórka z ową estetyką bywa już różnie – ale przejeżdżający przez Szczytno nie muszą przecież wszystkiego widzieć i wiedzieć. W ubiegłym roku odrestaurowano elewacje kamienic na ulic Jagiełły w pobliżu skrzyżowania z ul. Nowowiejskiego w Wielbarku. Tworzą one estetyczny ciąg z odnowionym już wcześniej dawnym kościołem ewangelickim. Ci, którzy przejeżdżają przez Wielbark główną drogą Szczytno-Warszawa, widzą tylko ładne obrazki. Ci, którzy wjadą do miasteczka od strony Rozóg (fot. 7) , zobaczą, że jednak wszystkiego odnowić się nie dało…
WIELBARK ZA GRANICĄ
Wspomniana ulica Nowowiejskiego, prowadząca z Wielbarka w stronę Rozóg, ciągnie się… poza granice miasteczka. Tak wynikałoby z tego, co zobaczymy na fot. 8 . Widzimy, że za tablicą zamykającą teren Wielbarka mamy nadal domostwa. Kiedyś należały one do jednej z kilku kolonii wsi Wielbark, ale przy okazji przywrócenia praw miejskich sprawy z nazewnictwem należało jakoś uporządkować. Dziś to wielbarska ulica Nowowiejskiego, która kończy się jednak spory kawałek dalej. A tablica z nazwą miejscowości, choć wymieniona po latach na nową, została jednak w starym miejscu…
NIE WYRZUCAJMY POWIETRZA
Pisania na temat porządków nigdy za dużo. Czasem za bałagan i nieład odpowiada… większość z nas. Oto np. scenka z jednego ze szczycieńskich podwórek. Pojemniki do segregacji są, jak być powinny. W jednym z nich zasadniczo wylądowały odpady, które trafić tam powinny, choć do resztek surówek można by się przyczepić (kolor żółty kojarzymy przede wszystkim z metalami i plastikiem). Skąd owo przepełnienie (fot. 9) ? Z nadmiaru odpadów po majówce? Być może częściowo. Jeśli przyjrzymy się uważniej zdjęciu, zobaczymy, że mieszkańcy wyrzucili przede wszystkim powietrze obramowane plastikowymi (i nie tylko) ściankami. Tylko niewielki odsetek opakowań został choćby częściowo zgnieciony. Można by przeprowadzić wymagający nie aż tak wiele czasu eksperyment i zobaczyć, w jakim stopniu kontener zostałby zapełniony, gdyby trochę inaczej podejść do kwestii pozbywania się odpadów.
JEZIORO WSPOMNIEŃ W KSIĘGARNI
„Jezioro wspomnień”, książka, którą nasza redakcyjna koleżanka Grażynka Saj-Klocek napisała wspólnie ze swoją synową Irminą, trafiła do szczycieńskiej księgarni (fot. 10). Stało się to parę miesięcy po ukazaniu się powieści drukiem. Jak zaznacza dumna i jednocześnie przejęta tym Grażynka, sporo egzemplarzy już rozdała, a także wcześniej sprzedała podczas spotkania autorskiego, na które przybyło około 70 osób. Książkę można było dotychczas nabyć także przez Internet. Powieść, określana przez naszą współpracowniczkę mianem biografii czasów, w których żyła, doczekała się pozytywnych opinii czytelników, o czym można się przekonać, zaglądając chociażby na popularny serwis Lubimyczytać.pl. „Jezioro wspomnień” zobaczymy w księgarskiej witrynie w sąsiedztwie książki innej autorki związanej ze Szczytnem – Joanny Manelskiej. Inni pisarze naszego powiatu – do piór!
Tekst i foto (w większości):
G.P.J.P.{/akeebasubs}
