...sklepowe i monitory podsłuchowe. Gdy zaczynałam pracę 41 lat temu, hasłem przewodnim funkcjonowania naszej Spółdzielni było: REKLAMA DŹWIGNIĄ HANDLU.
W myśl tej zasady wszystkie okna poszczególnych placówek przemieniane były w specyficzne wabiki. Ekspozycja towarów miała na celu przyciągnięcie uwagi klienta i zwabienie do sklepu. Za wystrój witryn sklepowych i aranżację odpowiadały pracownice zatrudnione w dziale Organizacji i Techniki Sprzedaży. Ówczesnym Inspektorem Wystroju i Reklamy była Pani Danuta Koebcke, która posiadała niezwykły zmysł tworzenia niepowtarzalnych dekoracji. Na panie tworzące piękno sklepowe mawialiśmy Nasze Dekoratorki. Ze względu na to, że pracy miały moc, stworzono dla nich specjalną pracownię, która mieściła się w budynku przy ul. Ogrodowej, obecnie jest tam Piekarnia Majami. Wielokrotnie służbowo chodziłam do dekoratorni i widziałam jak adeptki sztuki tworzą niepowtarzalne piękno. Dekoracji było mnóstwo, na każdą porę roku, na każde święta, na każdą okoliczność.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Do wystroju przywiązywano wielką wagę i nie tylko sklepy dekorowano, ale też świetlicę na obrady, narady, biesiady. W archiwum zakładowym mam wiele pudeł wypełnionych takimi dekoracjami. Z czasem jednak zmieniło się podejście do klienta i zaczęto zasłaniać okna oraz wyklejać je specyficznymi tapetami. Trzeba było wejść do środka, by zobaczyć co kryje wnętrze. W czasach mojego panieństwa jedną z rozrywek było chodzenie po mieście i podziwianie wystaw. Najwięcej emocji wzbudzały aranżacje sklepu meblowego. Patrząc na kanapy, segmenty, fotele wyobrażaliśmy sobie, że takimi meblujemy swoje mieszkania. Obecnie w Szczytnie tylko sklep gospodarstwa domowego - społemowska perełka sprawia, że klienci zatrzymują się i podziwiają kryształy oraz całą gamę różnorodnych akcesoriów gospodarstwa domowego. Witryny tego sklepu przyciągają uwagę, sprawiają też, że domy zlokalizowane po przeciwnej stronie ulicy Odrodzenia przeglądają się w tych szybach. Teraz, gdy Spółdzielnia nie zatrudnia dekoratorek, o ład i porządek na sklepowych oknach dba załoga danego sklepu.
Poza oglądaniem wystaw lubiliśmy odwiedzać lokalną gastronomię. Chodziliśmy do „Muszelki”, „Mokki”, „Zacisza”. Z początkiem roku 1999 r. zlikwidowane zostały Delikatesy – sklep na placu Juranda i nowy właściciel, który wydzierżawił obiekt otworzył tam dokładnie 1 lipca 1999 r. lokal o tajemniczej wówczas nazwie: „ONE WAY PUB”. Okna zostały zabite dechami i dla nas mieszkańców Szczytna było to coś niezwykłego. Wyśmiewaliśmy zielone okiennice, a lokal nazywaliśmy „Zielonym smokiem”. Pewnego dnia w gronie koleżanek wybrałyśmy się i tam, by poplotkować, coś wypić, czegoś do jedzenia spróbować. Gadałyśmy jak najęte, śmiałyśmy się na cały regulator, w pewnym momencie jedna z koleżanek wskazała na umieszczoną w lokalu tabliczkę. Informowała ona o tym, że lokal jest monitorowany. By nas uspokoić i zwrócić uwagę na ten fakt powiedziała tak: „zamknijta się baby, bo tu nas nagrywają i podsłuchują”. Umilkłyśmy jak piorunem rażone i każda z nas robiła rachunek sumienia, bo po pierwsze, byłyśmy hałaśliwe, po drugie, każda z nas coś tam niepotrzebnego palnęła. W ciszy i spokoju skonsumowałyśmy to, co nam zostało, dopiłyśmy napoje i niczym trusie po opłaceniu rachunku pożegnałyśmy lokal. Nigdy potem tam się nie pokazywałyśmy. Zapewne dziś nie tylko ja śmieję się z tego, ale proszę mi powiedzieć skąd mogłam wówczas wiedzieć na czym polega monitoring. Być może wraz z koleżankami, roznosząc wówczas plotkę: „tam nagrywają i podsłuchują”, przyczyniłyśmy się do tego, że wspomniany lokal szybko zakończył swoją karierę. I pomyśleć, że teraz, gdy wszystko pozamykane poszłybyśmy poplotkować wszędzie, nawet gdybyśmy były nagrywane.
Grażyna Saj-Klocek{/akeebasubs}
