Wyłączanie oświetlenia ulicznego w godzinach 23.00 – 4.00 budzi duże kontrowersje wśród mieszkańców gminy Jedwabno. Najmocniejszy protest płynie z Kota, gdzie miejscowi obawiają się wzrostu przestępczości. Okazuje się, że podjęte przez wójta Sławomira Ambroziaka działania zmierzające do oszczędzania na energii elektrycznej, w tym wymiana lamp na ledowe, nie przełożyły się na niższe rachunki.

Wójcie, nie gaś nam latarni
Najgłośniejszy sprzeciw wobec wyłączania lamp płynie z Kota, gdzie mieszkańcy obawiają się wzrostu przestępczości

DLACZEGO U JEDNYCH ŚWIECI, A U DRUGICH NIE

Temat wyłączania oświetlenia ulicznego w gminie Jedwabno był jednym z głównych wątków marcowej sesji. Impulsem do tego stała się interpelacja radnej Krystyny Kabały, która wystąpiła do wójta Sławomira Ambroziaka z prośbą o wyjaśnienia, jakimi przesłankami kierował się on podejmując decyzję o wyłączeniach w poszczególnych miejscach w Jedwabnie. Chciała się też dowiedzieć m.in. dlaczego nie świeci żadna lampa na ul. Leśnej, gdzie znajduje się położone na uboczu, z dala od głównej drogi osiedle. Radna wystąpiła również do włodarza o informację jakiego rzędu oszczędności w bieżącym roku udało się osiągnąć przy stosowanym systemie wyłączeń.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Włodarz odpowiadał, że jego decyzje podyktowane są koniecznością szukania oszczędności w obliczu drastycznego wzrostu cen energii elektrycznej. Obecnie trzeba za nią płacić aż o 100% drożej w porównaniu do 2022 r. Jak informował, koszt prądu wykorzystywanego do oświetlenia ulicznego łącznie wynosi 1 091,58 zł/MWh brutto. Przypominał, że przy wyłączaniu lamp kierowano się zasadą, że nie można tego robić wzdłuż ciągów drogi krajowej nr 58 przebiegającej przez gminę. Z tego też powodu latarnie świecą przez całą noc w Dłużku, Nartach, Warchałach i Dzierzkach, a także na głównych ulicach Jedwabna. Ograniczenia nie występują też na kilku innych ulicach oddalonych od DK, ale posiadających wspólny obwód elektryczny z tymi leżącymi wzdłuż krajówki. Tam, gdzie obwody są osobne, jak właśnie w przypadku ulicy Leśnej, latarnie są wyłączane.

RACHUNKI I TAK WYŻSZE

Okazuje się jednak, że mimo wprowadzonych oszczędności oraz wymiany starych opraw na ledowe, gmina i tak płaci wyższe rachunki za energię elektryczną. - Dlatego też podjęcie działań w zakresie ograniczenia jej zużycia było konieczne – przekonywał wójt. - Trzeba zacisnąć zęby i to wytrzymać. Gdybyśmy nie oszczędzali zapłacilibyśmy dwa razy więcej. – dodawał.

PROTEST Z KOTA

Najmocniejszy sprzeciw wobec decyzji włodarza płynie z Kota. Mieszkańcy tej wsi już w styczniu wystosowali do niego pismo, w którym wyrażają swoje negatywne stanowisko. Zauważają, że ich miejscowość nie dość, że leży na uboczu, to jeszcze jest odcięta od świata z powodu braku dostatecznego dostępu do sieci telefonii komórkowej. Obawiają się, że wyłącznie lamp wpłynie na wzrost przestępczości. Proponują, aby zamiast wyłączania lamp, zredukować ich moc do 30%. Swoje podpisy pod pismem złożyło ponad 40 mieszkańców.

KAŻDA MINUTA TO KUPA PIENIĘDZY

Na sesję żaden z nich na czele z sołtys Anną Lanckowską nie przybył. Mimo to wójt Ambroziak skrupulatnie odczytywał treść udzielonej mieszkańcom odpowiedzi. Jego drobiazgowe wyjaśnienia zirytowały przewodniczącą Rady Gminy Elżbietę Brzóskę, która w pewnym momencie przerwała mu wywód, zauważając, że adresatów jego wystąpienia nie ma na obradach. - Panie wójcie, każda minuta sesji i transmisja to kupa pieniędzy. Dlatego proszę, dwa ostatnie zdania – upominała włodarza szefowa rady. Ambroziak próbował kontynuować, tłumacząc, że kwestia wyłączania oświetlenia ulicznego to dziś jeden z bardziej palących problemów mieszkańców. - Nie możemy ucinać dyskusji na ten temat – argumentował.

Szefowa rady zauważała natomiast, że najwięcej głosów niezadowolenia płynie z osiedli domków letniskowych. - Do godziny 22.00 możemy aktywnie działać i chodzić. Po tej godzinie obowiązuje już cisza nocna – przypominała, dodając, że nieuzasadnione byłoby pozostawianie palących się lamp tylko dlatego, że ktoś „wychodzi z pieskiem o godzinie 23.00”

Z kolei radny Daniel Dunajski sugerował, aby rozważyć zainwestowanie w urządzenia, które pomogą sterować oświetleniem, aby nie generowało ono tak wysokich kosztów. - Inwestowanie w nowe urządzenia to dodatkowe koszty – odpowiadała mu Brzóska, przypominając, że to rada wspólnie podjęła decyzję o wyłączaniu lamp w porze nocnej.

CO ZE ŚWIETLICAMI?

Podczas dyskusji poruszono również temat zużycia energii w świetlicach wiejskich. Okazuje się, że największe jest właśnie w Kocie, na co zwróciła uwagę radna Danuta Trzcińska. Wójt tłumaczył, że działa tam ogrzewanie elektryczne, a sołtys codzienne prowadzi zajęcia dla dzieci. Ponadto obiekt w Kocie jest rzadko wynajmowany, w odróżnieniu choćby od tych w Szuci czy Burdągu. Włodarz zapowiedział też, że niebawem stawki za wynajem świetlic trzeba będzie z tego powodu podnieść.

(ew){/akeebasubs}