Większość samorządów powiatu szczycieńskiego nie chce oddawać śmieci do Zakładu Unieszkodliwiania Odpadów Komunalnych w Olsztynie należącym do spółki ZGOK. - Grożą im za to surowe sankcje finansowe – ostrzega wójt Wielbarka Grzegorz Zapadka, członek Rady Nadzorczej ZGOK.

BOJKOT PIĘCIU GMIN
Od grudnia br. wszystkie śmieci z powiatu szczycieńskiego miały trafiać do Zakładu Unieszkodliwiania Odpadów Komunalnych w Olsztynie należącym do spółki ZGOK. Tak się jednak nie stanie, bo pięć szczycieńskich gmin podjęło decyzję o bojkocie zawartych wcześniej ustaleń. Uważają, że uczestniczenie w projekcie dotyczącym gospodarki odpadami komunalnymi jest dla mieszkańców ich gmin skrajnie niekorzystne i może stanowić zbyt duże obciążenie finansowe. - Wiele rzeczy jest tu wątpliwych. Musielibyśmy pokrywać wszystkie wydatki związane z funkcjonowaniem ZGOK do roku 2034, nie wiedząc, na jaką one będą skalę. A do tego jeszcze w tym czasie nie będziemy mogli wypowiedzieć umowy – mówi burmistrz Pasymia Cezary Łachmański.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Poglądy burmistrza Pasymia podzielają włodarze czterech innych szczycieńskich gmin: Dźwierzut, Jedwabna, Rozóg i Świętajna. Niepokoi ich to, że odpady z ich terenów będą trafiać tylko do jednego wyznaczonego przez sejmik wojewódzki punktu odbioru odpadów. Cena, jaką będą musieli tam płacić za oddanie 1 tony śmieci, jest bardzo wysoka i wynosi 270 zł. To i tak o 80 zł mniej od pierwotnej propozycji. Tymczasem w obecnie jeszcze obowiązujących wolnorynkowych zasadach, koszt 1 tony śmieci nie przekracza 200 zł. Do tego na gminy ma spaść odpowiedzialność za ilość i jakość oddawanych odpadów. Jeśli nie spełnią one narzuconych im norm, albo będzie ich za mało samorządy zapłacą karę.
- Jak nazwać taką sytuację, kiedy przez 20 lat 37 gmin bez względu na to, co by się działo, będzie podporządkowanych ZGOK-owi i zmuszonych do trwania w tym porozumieniu – zastanawia się wiceburmistrz Pasymia Maria Cejmer. - Przecież świat idzie z postępem, w tym czasie powstaną nowe możliwości przetwarzania odpadów, z pewnością bardziej opłacalne i ekologiczne – dodaje. Technologię, która będzie zastosowana w rozpoczynającym działalność ZUOK, porównuje do telefonu na korbkę. - Kto chciałby z niego korzystać do roku 2034 w sytuacji, gdy mamy już dziś do dyspozycji nowoczesne komórki? – pyta wiceburmistrz.
Kolejne wątpliwości dotyczą planowanej przez ZGOK budowy spalarni w Olsztynie. Miałaby ona być finansowana w znacznej mierze ze źródeł zewnętrznych. Tylko że żadnych gwarancji na to nie ma. W takim przypadku koszt realizacji zadania w całości będą musieli pokryć udziałowcy ZGOK. To oznaczać będzie dla nich dodatkowe obciążenie i tak już skromnych budżetów. - Nasi mieszkańcy tego nie wytrzymają. Już dziś niemal co czwarty z nich jest na garnuszku GOPS-u – zauważa wiceburmistrz Maria Cejmer. W tej sytuacji i wobec jeszcze innych zagrożeń finansowych związanych z funkcjonowaniem ZGOK pięć gmin powiatu szczycieńskiego uznało, że nie warto już dłużej czekać. - To był ostatni moment na podjecie decyzji – tłumaczy wójt Jedwabna Sławomir Ambroziak. Na zlecenie samorządów, kosztem 20 tys. zł, jedna z kancelarii prawnych sporządziła opinię. Po zapoznaniu się z nią gminy uchyliły podjęte kilka lat temu uchwały o przekazaniu ZGOK swojego zadania własnego - gospodarki odpadami, a także wyrażeniu zgody na zawarcie z tym zakładem umowy wykonawczej. Argumentują to tym, że umowa wykonawcza nie była, co nakazują przepisy, kontrasygnowana przez skarbników gmin.
CO DALEJ Z TYMI ŚMIECIAMI?
Zbuntowane samorządy liczą, że uda się znaleźć satysfakcjonujący je kompromis. Wraz z pięcioma gminami powiatu bartoszyckiego domagają się zwołania walnego zebrania udziałowców ZGOK. Co się stanie, jeśli ich nadzieje się nie ziszczą? Gdzie, jeśli nie do olsztyńskiego ZUOK, będą od początku grudnia trafiać wyprodukowane na ich terenie śmieci?
- Mamy plan awaryjny, są jeszcze inne instalacje w naszym regionie – odpowiada burmistrz Łachmański.
BĘDĄ PŁACIĆ KARY?
Do buntowników nie przystąpiła gmina Wielbark. Jej wójt Grzegorz Zapadka zasiada w Radzie Nadzorczej spółki ZGOK. Argumenty włodarzy z pięciu gmin nie przekonują go. Powoływanie się przez nich na brak kontrasygnaty skarbników uważa za szukanie dziury w całym. - Ilu prawników, tyle opinii – konstatuje, dodając, że to wójtowie są przedstawicielami gmin w spółce. Nie ukrywa, że i on ma zastrzeżenia do przyjętego w Polsce modelu gospodarki odpadami. Przypomina jednak, że to ustawa nakazała każdej gminie przyłączenie się do danego rejonu. - Musieliśmy tak zrobić, koniec kropka – mówi wójt. Dostrzega ryzyko działania ZGOK-u jako monopolisty. - Dyskutowaliśmy w iele razy o tym jak zabezpieczyć nasze interesy, żeby cenę za odpady kontrolować. Tego nie da się w przypadku spółki na 100% zabezpieczyć, ale prawo jest prawem i trzeba się było do niego dostosować – podkreśla wójt. Ostrzega też buntowników, że oddawanie przez nich odpadów do innego zakładu niż ten, który mają przypisany w Wojewódzkim Planie Gospodarki Odpadami grozić im będzie wysokimi sankcjami sięgającymi nawet 50 tys. zł. Nie wierzy jednak, że gminy podtrzymają swój zamiar o wystąpieniu z porozumienia, bo bardzo prawdopodobnym jest, że podjęte przez nie w tej sprawie uchwały uchyli wojewoda.
W powstałym zamieszaniu wójt Zapadka doszukuje się innego motywu, o którym się głośno nie mówi. To starania jednej z firm o budowę konkurencyjnego dla ZGOK zakładu na terenie gminy Pasym.
MACHANIE SZABELKĄ
Rzeczywiście, kilka miesięcy temu do Urzędu Miasta i Gminy Pasym zgłosił się inwestor - spółka Bioelektra Group zainteresowana budową zakładu mechaniczno-cieplnego przetwarzania odpadów. Spółka wystąpiła o wydanie decyzji środowiskowej i ją otrzymała. Prowadzony przez nią podobny zakład w Różankach koło Susza zwiedzili niedawno włodarze Pasymia, radni, sołtysi i zainteresowani mieszkańcy. - Stosowana tam technologia przetwarzania odpadów jest jedną z najnowocześniejszych na świecie – mówi wiceburmistrz Pasymia. Na wniosek inwestora gmina poparła jego starania o wpisanie zakładu, który miałby na jej terenie powstać do Wojewódzkiego Planu Gospodarki Odpadami, dzięki czemu mógłby stanowić konkurencję dla ZGOK i w ten sposób przyczynić do obniżenia kosztów ponoszonych przez samorządy. - Nie ma na to najmniejszych szans. To tylko takie machanie szabelką – uważa wójt Zapadka.
NIE SPOCZNIEMY
Co na to zbuntowane gminy?
- Nie spoczniemy, dopóki nie zyskamy pewności, że nasi mieszkańcy nie będą narażeni na wysokie opłaty za śmieci. Wierzymy że ktoś z decydentów usiądzie z nami i porozmawia. My na pe wno się nie poddamy i nie oddamy na dotychczasowych zasadach śmieci do ZGOK – zapewnia burmistrz Cezary Łachmański.
Andrzej Olszewski{/akeebasubs}
