...lany, czyli wróżby andrzejkowe i przepowiednie morowe. W dzieciństwie bardzo często miałam do czynienia z przepowiedniami, ponieważ nasz domu często odwiedzały Cyganki. Za każdym razem wmawiały mojej mamie, że Cyganka prawdę powie. Mama ulegała namowom i za drobną opłatą pozwalała na wykładanie kart.

Wosk...
Wszystkie andrzejkowe wspomnienia w pamięci przechowuję, a świece ciągle do swojej kolekcji kupuję

Nikt nie zwracał uwagi na bawiącą się opodal dziewczynkę, a że nie przeszkadzałam – uczestniczyłam w pełnych obietnic seansach. Zawsze Cyganki stawiały trafioną kabałę i naprawdę patrząc w karty śpiewały jak z nut. Mieszkaliśmy przy ulicy Konopnickiej i pamiętam jak strojnie ubrane panie zsiadały z wozów i rozchodziły po mieszkaniach. Ich mężowie tymczasem ostrzyli noże, nożyczki i skupywali stare garnki oraz inne metalowe akcesoria. Pewnego dnia dowiedziałam się czemu Cyganka mojej mamie mówi prawdę.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Otóż zanim do nas przyszła, odwiedziła sąsiadów, a że ja tam też byłam, więc niechcący uczestniczyłam w rozmowie. Podczas pogawędki wróżbitka zręcznie zebrała wiele potrzebnych informacji, którymi podzieliła się nieświadoma niczego rozmowna sąsiadka. Potem wróżyła mojej mamie, a karty mówiły że: „chorowała, leżała nawet w szpitalu, ale teraz tylko radość, bo czeka podróż i długi wypoczynek”. Moja mama aż w dłonie klasnęła i pełna podziwu dla Cyganki wyznała, że chorowała i jutro jedzie do sanatorium. Nic więc dziwnego, że z wielką rezerwą podchodziłam do wszelkiego rodzaju poczynań mających na celu wróżenie. Jednak chętnie zabawie się poddawałam i wosk przez klucz lałam, a potem z cienia przepowiednię odczytywałam.

Najwięcej emocji i ekscytacji towarzyszyło właśnie andrzejkowym zabawom

Najwięcej emocji i ekscytacji towarzyszyło właśnie andrzejkowym zabawom. Najpierw obowiązkowo ustawiałyśmy i przekładałyśmy swoje buty, by dowiedzieć się, która z nas pierwsza wyjdzie za mąż. Potem był wybór zawodu. Wreszcie lanie wosku. Do dziś pamiętam, że mój odlew przypominał karoserię samochodu. Następną zabawą było trzymanie karteczek z imionami chłopców i obleganie miski, po której pływała świeczka, kartka podpalona przez ogień wróżyła poznanie chłopca o takim imieniu. Wówczas byłam świeżo po lekturze „Ślubów panieńskich”, więc dla żartu na swojej kartce wypisałam imię Albin. Ileż śmiechu wywołał fakt podpalenia tejże karteczki. Moje koleżanki za brzuchy się trzymały i kpiły, że na pewno przystojniak o takim imieniu przyjedzie karocą i zostanie moim wybrankiem. Natychmiast dla swoich potrzeb samochód zmieniły w karocę. Wiadomo i ja nie wierzyłam w istnienie Albina i po kilku dniach o wróżbach zapomniałam. Wspomnienia wróciły w prosty sposób, otóż do biura w którym odbywałam praktykę przyjechała ważna persona. Dygnitarza do naszej firmy przywiózł młody, przystojny kierowca. Spojrzeliśmy na siebie i zaczęliśmy rozmawiać. W momencie spytał jak mam na imię, więc wstałam i się przedstawiłam, spytałam o jego imię. Gdy je wymówił... z wrażenia aż usiadłam. Poprosiłam, by pokazał dowód. A gdy potwierdzenie na papierze znalazłam opowiedziałam o swoich wygłupach podczas andrzejkowego spotkania. Takim sposobem Albina wywróżyłam i poznałam. Niestety narada się skończyła i Albin tak jak się nagle pojawił, tak szybko pożegnał i odjechał w siną dal. Nie mieliśmy szansy na wróżby wypełnienie, ale pozostało miłe wspomnienie. Za każdym razem, gdy uczestniczę w andrzejkowych wróżbach opowiadam powyższą historyjkę i bawię towarzystwo, odczytując układ odlewu woskowego na ścianie. Wiadomo, lubię sobie żartować i rymować, więc moje przepowiednie są zabawne.

Pewnego razu jeden z kolegów na andrzejkowe spotkanie przyszedł podpity, a pozostali podpuszczali mnie, bym coś mu do słuchu powiedziała. Szybko wybrnęłam, wybierając żartobliwą formę nagany. Miałam taką fajną świecę w kształcie rycerza, a że była używana, więc w okolicach twarzy uformowała się wymowna, woskowa kapka. Wróżąc koledze, z miski wyciągnęłam specyficzny, uprzednio ukryty tam wspomniany odlew i ku uciesze zebranych tak mu przepowiedziałam: „Jeśli będziesz na spotkania przychodził pijany, to zrobi się z ciebie taki rycerz usmarkany”. Wszystkie andrzejkowe wspomnienia w pamięci przechowuję, a świece ciągle do swojej kolekcji kupuję.

Grażyna Saj-Klocek{/akeebasubs}