Grzybiarze mogą mieć powód do zadowolenia. W końcu pojawiły się grzyby. Na miejskim bazarze oraz przy drogach można już spotkać handlujących tymi darami jesieni.
Po okresie grzybowej posuchy, nadeszły wreszcie lepsze dni dla miłośników zbierania tych leśnych przysmaków. - Ale to jeszcze nie to, co bywało w poprzednich latach - mówi Tadeusz Długokęcki z Szymanek. Razem z zięciem przy drodze na Wielbark handlują grzybami. W swoich zbiorach mają pokaźną ilość osaków i koźlaków. Na grzyby wychodzą wcześnie rano około szóstej. Ubolewają, że w dobrych miejscach do zbierania wokoło wycięto las. Obaj jeżdżą rowerami pod Sasek, w okolice jeziora Głęboczek. Mówią, że trzeba się dużo nachodzić, by coś znaleźć, ale są zadowoleni, że w końcu grzyby się pojawiły. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Pan Stanisław Walasek emerytowany leśnik i policjant chodzi na grzyby od bardzo wielu lat. We wtorek zebrał około 15 kilogramów prawdziwków, dzień wcześniej - 8,5 kilograma. Swoimi zbiorami podzieli się z rodziną, dużą też część zamierza ususzyć. Widział też dużo maślaków i podgrzybków. Jego ulubione miejsca to lasy w okolicach Sawicy i Janowa. Przyznaje, że na grzybobranie woli chodzić sam. Tylko w tym przypadku, jak zaznacza, nie lubi towarzystwa.
Z kolei na miejskim bazarze handlujący oferują już sporo różnych gatunków leśnych grzybów: dorodne prawdziwki, podgrzybki, kurki, koźlaki, maślaki i kanie.
Sprzedające je panie Barbara i Wiesława ze Szczytna mówią, że uwielbiają las i cały sezon jak nie na jagody, to na grzyby chodzą i jeżdżą.
Grzyby zapewniają sezonowym potrawom smak i aromat. Trzeba jednak pamiętać, by zbierać tylko zdrowe i kształtne, co do których mamy absolutną pewność, że nie są trujące. Nie wolno niszczyć grzybów niejadalnych, są one w lesie tak samo niezbędne jak i te przydatne do spożycia.
