Jakiś czas temu trafiły do moich rąk wspomnienia mieszkańca Targowa. Rękopis w języku niemieckim zatytułowany „Ucieczka przed Rosjanami” spisany został w 1947 roku. Autor - August Latza dedykował go swoim dzieciom, wnukom i prawnukom, a także przyszłym pokoleniom, jako pamięć i święte dziedzictwo.

O AUTORZE
W przedmowie autor wspomnień napisał: Moje pisanie niekoniecznie ma na celu nienawiść i zemstę. Ma raczej stanowić ostrzeżenie i oświecenie dla moich potomków. Wszystko, czego doświadczyłem, co widziałem i słyszałem, zostanie tutaj zapisane. Osąd pozostawiam następnemu pokoleniu.
August Latza urodził się 8 maja 1876 roku. Był synem drobnego rolnika i muzyka. Po ukończeniu szkoły grał w zespole swojego ojca. Na co dzień pracował w cegielni w Luisentalu [folwark na północ od drogi Dźwierzuty - Targowo], a od czasu do czasu jako frezer desek. Ponieważ nie podobało mu się niestabilne życie muzyka, po zakończeniu czynnej służby wojskowej postanowił udać się do kopalni w Westfalii. Podczas pierwszego urlopu w domu, po sześciu latach pracy w kopalni, poznał swoją żonę Marię Schützek z Olszyn, która przeniosła się z nim do Westerholt. Z małżeństwa tego urodziło się trzech synów i córka. W 1935 roku jeden z synów zmarł w Targowie. Najmłodszy syn, który służył jako aktywny muzyk w szczycieńskim batalionie, zmarł w 1942 roku. Najstarszy poległ rok później. Żona Augusta Latzy zmarła w 1949 roku. W momencie ucieczki autor wspomnień miał 69 lat.
ANIOŁ ŚMIERCI
Właściwa opowieść zaczyna się wczesną jesienią 1944 roku w Targowie:
Była wczesna jesień 1944 roku, a uchodźcy przemieszczali się już ze wschodniego pogranicza na zachód, w głąb Rzeszy. Ale ponieważ ludzie byli przyzwyczajeni do ślepego wierzenia i posłuszeństwa przywódcom, nie wyciągali z tego wniosków i nie podejmowali żadnych działań, co później bardzo się na nich zemściło. Tak więc stopniowo zbliżało się Boże Narodzenie. Obchodzono je w sposób typowy dla świąt wojennych, ale nastrój był stonowany. Wyglądało to tak, jakby anioł śmierci rozpostarł już skrzydła i poczuł swój oddech. Wkroczyliśmy więc w nowy rok 1945.
W DROGĘ
Niedziela, 21 stycznia 1945 r.
Ucieczka