Opiekunka socjalna uratowała życie starszemu, schorowanemu małżeństwu z Tylkowa, kiedy w zamieszkiwanym przez nie domu wybuchł pożar. - Jestem pod wrażeniem bohaterstwa tej pani – mówi burmistrz Pasymia Cezary Łachmański.

Wyciągnęła staruszków z płonącego domu
Dom po pożarze nie nadaje się do użytkowania. Starsze małżeństwo mieszka na razie u rodziny w Olsztynie

W środę 10 października po południu w dwurodzinnym domu w Tylkowie wybuchł pożar. Jako pierwsza zauważyła go Agnieszka Pych, opiekunka socjalna zajmująca się starszym małżeństwem zamieszkującym jedną część budynku. Oboje małżonkowie są bardzo schorowani i poruszają się na wózkach. Pani Agnieszka przyjeżdża do nich dwa razy dziennie, na rano i na popołudnie. - W pewnej chwili usłyszałam niepokojące trzaski. Wtedy wyszłam na dwór i zobaczyłam, że pali się już pół dachu – relacjonuje kobieta. Ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie na drugą część domu. Wtedy opiekunka wbiegła do środka i wyciągnęła na zewnątrz swoich podopiecznych.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  - Cała się przy tym trzęsłam, nigdy nie zapomnę tego uczucia – wspomina dramatyczne wydarzenia. - Wiedziałam jedno: że muszę ich wydobyć z tego domu – dodaje. W międzyczasie zadzwoniła pod numer alarmowy. Strażacy zdołali jeszcze ewakuować z parteru psa. Pożar został przez nich ugaszony. Niestety, ogień spowodował tak duże straty, że dom nie nadaje się do użytkowania. Starsze małżeństwo trafiło pod opiekę rodziny z Olsztyna. - Staramy się wesprzeć tych państwa poprzez ośrodek pomocy społecznej – zapewnia burmistrz Pasymia Cezary Łachmański. Podkreśla, że gdyby nie przytomna reakcja opiekunki, doszłoby do tragedii. - Jestem pod wrażeniem bohaterstwa tej pani – mówi burmistrz. W samych superlatywach wypowiada się o opiekunce także kierownik Miejsko – Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Pasymiu Sylwia Jankowska. - To bardzo skromny i wrażliwy człowiek. Najlepiej świadczy o niej to, że ludzie, z którymi pracuje, nie chcą już nikogo innego, tylko ją – mówi dyrektor. Do tej pory pani Agnieszka była zatrudniona przez rodzinę z Tylkowa prywatnie. Do końca roku, aby finansowo odciążyć pogorzelców, koszty te weźmie na siebie pasymski M-GOPS, zatrudniając opiekunkę na umowę zlecenie. Zakupi jej również bilet do Olsztyna, bo nadal odwiedza tam ona swoich podopiecznych. W planach jest zorganizowanie zbiórki na rzecz poszkodowanych w pożarze.

Agnieszka Pych nie czuje się wcale bohaterką. Jak mówi, małżeństwem z Tylkowa zajmuje się już od ośmiu lat. - Przez ten czas bardzo się ze sobą zżyliśmy. Są dla mnie jak rodzina – mówi, żałując, że w pożarze stracili wszystko, co mieli.

(ew){/akeebasubs}