Dlaczego o Bechmannach piszę w takich szczegółach? Czynię to dlatego, że była to największa przyjaźń we wsi między tą a moją rodziną. Mimo że w grę wchodziła świeża wojenna rana, to jednak okazało się, że dobrzy ludzie potrafią się zbliżyć do siebie bez względu na pochodzenie.
NIEZWYKŁA PRZYJAŹŃ
Bechmann cenił moich rodziców za pracowitość i życzliwy stosunek do innych ludzi. Jeśli odwiedził moją rodzinę nawet zbłąkany wędrowiec, nigdy moja mama nie wypuściła go głodnego. Bechmann był prezesem koła myśliwskiego, a jego syn łowczym, ponieważ jako jedyny miał sztucer. Mego ojca zawsze brali na nagonkę. Początkowo udało się Bechmannowi uruchomić masarnię, ale po krótkim okresie stalinizm zaczął realizować ideologię eliminowania z gospodarki resztek kapitalizmu. W związku z tym masarnię przejął miejscowy GS, ale uczynił dotychczasowego jej właściciela kierownikiem. Kiedy czasem ojciec przechodził drogą obok budynku Bechmanna, a ten go zauważył, natychmiast wołał do siebie. Nierzadko stawiał ćwiarteczkę i wyciągał z gorącego kotła kawał kiełbasy bądź kaszanki.
PRZEJĘTE GOSPODARSTWO
Bechmann zawsze twierdził, że jest mu w Rańsku dobrze, ale ze względu na dzieci musi wyjechać do Niemiec.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Rodzicom moim obiecał, że przed wyjazdem uczyni wszystko, by to oni przejęli jego gospodarstwo. Mówił, że tylko oni, ze względu na swoją pracowitość, zrobią z jego trzypokoleniowego dorobku właściwy użytek. Kiedy Bechmannowie wyjeżdżali do Niemiec w 1962 r., zaprosili na wieczór pożegnalny trzy rodziny polskie. Mazurzy, którzy jeszcze mieszkali we wsi, mieli o to do Bechmanna pretensje, bo nie zaprosił ich. Odpowiedział im krótko, mówiąc, że dla niego nieważne jest, skąd kto przychodzi, ale kim jest jako człowiek.
RABAN WE WSI
Tuż po wyjeździe Bechmannów wprowadziliśmy się do ich mieszkania. Powstał wówczas we wsi wielki raban, ponieważ były to najlepsze zabudowania w Rańsku i chętnych na nie nie brakowało. Moja rodzina musiała się trzykrotnie wyprowadzać, i to w środku srogiej zimy. Ostatecznie nieruchomość stała się naszą własnością. Widocznie wyjeżdżający gospodarz przygotował skutecznie grunt, dając nam do tego właściwą legitymację.
„REŃSKIE WINO”
W tym miejscu pozwolę sobie nakreślić historię Rańska i przy okazji dać odpowiedź, dlaczego ta miejscowość odgrywała ważne miejsce w strukturze administracyjnej i gospodarczej w latach powojennych.
Rańsk jest niedużą miejscowością, pięknie położoną między Jeziorem Rańskim a skrajem Puszczy Piskiej. Swoją nazwę wzięła w czasach pruskich od jeziora zwanego „Reynswin”. Przekształcono ją później w nazwę „Rheinswein”, co dosłownie znaczyło „reńskie wino”. Założona w Rańsku parafia ewangelicka obejmowała sąsiednie wsie: Miętkie, Marksoby, Rogale, Jeleniowo i Kałęczyn. Marksoby w 1909 r. przypisano do innej parafii.
Dobra rańskie zostały nadane rycerzowi z Działdowa, Johannowi Erchardowitzowi w 1383 r.
Zakon Krzyżacki w tamtych czasach hojnie obdarowywał dobrami swoich rycerzy. Majątek rański otrzymał 130 włók (ponad 2300 ha). Wystawiony przez wielkiego mistrza Zakonu Konrada von Rothensteina przywilej lokacyjny zastrzegł wydzielenie kościoła. W obrębie wielkiego majątku znalazła się wieś Miętkie i folwark Orzyny.
W końcu XIV w. tereny te były słabo zaludnione. Mieszkały tu nieliczne rodziny pruskie. Dla wytrzebienia lasów i zagospodarowania ziemi potrzeba było dużo rąk do pracy. Przybysze z Niemiec niechętnie osiedlali się na wsi, a jeśli już, to byli młynarzami bądź karczmarzami. Za zgodą książąt mazowieckich zaczęli napływać tu Polacy z Mazowsza. W krótkim czasie na przełomie XIV i XV w. Rańsk zaludnił się i rozbudował. Wzniesiono kościół, zbudowano młyn wodny, a wkrótce powstała karczma.
Cdn.
Tadeusz Frączek{/akeebasubs}
