Podczas ćwiczeń na strzelnicy Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie doświadczony wykładowca postrzelił z pistoletu glock dwoje uczestników kursu podstawowego – policjantkę i policjanta. Oboje trafili do szpitali w Olsztynie z ranami postrzałowymi. Teraz przyczyny wypadku wyjaśnia prokuratura oraz Biuro Spraw Wewnętrznych Policji.
Do wypadku doszło po godzinie 16.00 w poniedziałek 20 maja na strzelnicy Wyższej Szkoły Policji. W trakcie tzw. ćwiczeń ze strzelania bez pocisku, w których brali udział uczestnicy kursu podstawowego, wykładowca postrzelił z pistoletu glock nabitego ostrą amunicją policjanta i policjantkę w wieku 30 i 29 lat. Z naszych informacji wynika, że kobieta stała, a mężczyzna znajdował się tuż za nią. Ona została trafiona w biodro, on – w jamę brzuszną. Poszkodowanym na miejscu udzielono pierwszej pomocy, a następnie oboje zostali przetransportowani do szpitali w Olsztynie. Według lekarzy, stan policjantki przebywającej w olsztyńskiej poliklinice jest stabilny. Z kolei jej kolega, który trafił do szpitala wojewódzkiego, w nocy przeszedł operację. W czasie zabiegu wydobyto mu z brzucha kulę. Stan mężczyzny lekarze oceniają jako ciężki.
Jak doszło do postrzału?{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
- To niewyo brażalny dramat nie tylko dla poszkodowanych słuchaczy, ale i prowadzącego zajęcia – komentuje Stanisław Stefanowicz, były dowódca pododdziałów szkolnych WSPol. Nie wyklucza, że w tym przypadku zadziałała rutyna. - Doświadczony wykładowca, który ma w ręku broń, powinien na sto procent upewnić się, czy nie jest naładowana – przekonuje nasz rozmówca.
- Nigdy nie powinno się kierować broni w stronę człowieka, nawet podczas ćwiczeń bez amunicji. Od tego są manekiny – dodaje Stanisław Stefanowicz.
(ew ){/akeebasubs}
