Podczas ćwiczeń na strzelnicy Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie doświadczony wykładowca postrzelił z pistoletu glock dwoje uczestników kursu podstawowego – policjantkę i policjanta. Oboje trafili do szpitali w Olsztynie z ranami postrzałowymi. Teraz przyczyny wypadku wyjaśnia prokuratura oraz Biuro Spraw Wewnętrznych Policji.

Wykładowca postrzelił słuchaczy
Do wypadku doszło podczas tzw. ćwiczeń ze strzelania bez pocisku. Zdjęcie jest tylko ilustracją tekstu

Do wypadku doszło po godzinie 16.00 w poniedziałek 20 maja na strzelnicy Wyższej Szkoły Policji. W trakcie tzw. ćwiczeń ze strzelania bez pocisku, w których brali udział uczestnicy kursu podstawowego, wykładowca postrzelił z pistoletu glock nabitego ostrą amunicją policjanta i policjantkę w wieku 30 i 29 lat. Z naszych informacji wynika, że kobieta stała, a mężczyzna znajdował się tuż za nią. Ona została trafiona w biodro, on – w jamę brzuszną. Poszkodowanym na miejscu udzielono pierwszej pomocy, a następnie oboje zostali przetransportowani do szpitali w Olsztynie. Według lekarzy, stan policjantki przebywającej w olsztyńskiej poliklinice jest stabilny. Z kolei jej kolega, który trafił do szpitala wojewódzkiego, w nocy przeszedł operację. W czasie zabiegu wydobyto mu z brzucha kulę. Stan mężczyzny lekarze oceniają jako ciężki.

Jak doszło do postrzału?{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} - Broń sama wypaliła w rękach wykładowcy – twierdzi rzecznik WSPol podinsp. Marcin Piotrowski. Dodaje, że prowadzący zajęcia to instruktor strzelania z 28-letnim doświadczeniem, wzorowo wypełniający swoje obowiązki, lubiany przez studentów. - Jest specjalistą wysokiej klasy – podkreśla Marcin Piotrowski. Zaznacza, że wypadek na strzelnicy to traumatyczne doświadczenie zarówno dla poszkodowanych, jak i ich kolegów z plutonu, a także samego wykładowcy. Dlatego też udzielono im pomocy psychologicznej. Badanie wypadku odbywa się dwutorowo. Postępowanie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Szczytnie oraz Biuro Spraw Wewnętrznych Policji. Według rzecznika, podczas feralnych zajęć padł tylko jeden strzał.

- To niewyo brażalny dramat nie tylko dla poszkodowanych słuchaczy, ale i prowadzącego zajęcia – komentuje Stanisław Stefanowicz, były dowódca pododdziałów szkolnych WSPol. Nie wyklucza, że w tym przypadku zadziałała rutyna. - Doświadczony wykładowca, który ma w ręku broń, powinien na sto procent upewnić się, czy nie jest naładowana – przekonuje nasz rozmówca.

- Nigdy nie powinno się kierować broni w stronę człowieka, nawet podczas ćwiczeń bez amunicji. Od tego są manekiny – dodaje Stanisław Stefanowicz.

(ew ){/akeebasubs}