Egzekucja robotnika
Po 1933 r. nastąpił na Mazurach intensywny rozwój gospodarczy. Wiązało się to z dojściem do władzy NSDAP. Poprzez przeprowadzone wówczas w okolicy Rudki melioracje zwiększył się areał ziemi użytkowanej rolniczo. Nastąpił też rozwój budownictwa.
Podczas wojny za rzeką po wschodniej stronie Rudki wybudowano zakład utylizacyjny zwany „rakarnią”. W czasie wojny w Rudce pracowali robotnicy przymusowi z sąsiedniego Mazowsza. Nie mamy bezpośrednich informacji o ich losie podczas całego okresu przebywania na tych terenach. Na podstawie relacji robotników przymusowych z terenu Mazur można jedynie powiedzieć, że los ich zależał od charakteru pracodawców. Zdarzało się, że byli traktowani (wbrew obowiązującym przepisom) niemal jak członkowie rodziny. Zdarzało się jednak, że ich los był gorszy od losu żywego inwentarza w gospodarstwie. Jesienią 1940 r. odbyła się w Rudce egzekucja na młodym robotniku przymusowym, pochodzącym z Białegostoku, który trafił tu jako jeniec wojenny. Jego winą było to, że utrzymywał kontakty z miejscową dziewczyną. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Jeszcze przed pojawieniem się w Rudce Rosjan część mieszkańców ratowała się ucieczką na zachód. Był wśród nich kierownik szkoły wraz z rodziną. W styczniu 1945 r. zabrał wyróżnienia, zdobyte przez swoich uczniów, zarżnął siedem kur i udał się rowerem na zachód.
Cmentarz
Cmentarz w Rudce założony został w połowie XIX w. W 1931 r. rodzina Gronckich na własny koszt ogrodziła go. Po wojnie cmentarz był niszczony przez ludzi i naturę. W 1999 r. został uporządkowany i przekształcony w cmentarz komunalny.
Po wojnie
Nowe władze po okrzepnięciu próbowały przeprowadzić w Rudce kolektywizację. Któregoś roku w Wielki Piątek przyjechali do wsi, w towarzystwie muzykantów, przedstawiciele Służby Pracy. Zwołali wszystkich mieszkańców na zebranie w szkole. Przy głośnej muzyce zachęcali ludzi do organizowania spółdzielni. Na nic się jednak zdały te namowy, bo zebrane tam kobiety podniosły krzyk, „że w taki dzień grają i śpiewają” i rozpędziły zabawę. Jednym ze środków mających skłonić rolników do współpracy w ramach spółdzielni produkcyjnych, były bardzo uciążliwe dostawy obowiązkowe. Mieszkająca w Rudce samotna, siedemdziesięcioletnia Mazurka, mając złamaną rękę, nie mogła wywiązać się z dostaw obowiązkowych i ukarana została kilkoma miesiącami aresztu. Innym razem jeden z mieszkańców nie oddał w terminie kontyngentu. Na zabrany mu wóz załadowano worek ze zbożem, który ustawiono na podwyższeniu, tak by był dobrze widoczny i przy akompaniamencie idącego przodem akordeonisty ruszono do Szczytna.
W pierwszej połowie lat pięćdziesiątych, pomimo sporych oporów mieszkańców wsi, zawiązała się w Rudce Spółdzielnia Produkcyjna im. 17 Stycznia. W 1960 r. zawiązało się w Rudce „Kółko Rolnicze Samopomoc Chłopska”. Koło to wydzierżawiło z Państwowego Funduszu Ziemi 20 hektarów łąk, które były jednak pozbawione odwodnienia i dlatego nie mogły stanowić porządnej podstawy do rozpoczęcia działalności przez Kółko. W 1960 r. Kółko wystąpiło do Powiatowej Gromadzkiej Rady Narodowej o przekazanie na użytek wsi Żwirowni Wiejskiej. Do 1961 r. żwir był pobierany nielegalnie przez firmy budowlane ze Szczytna.
W latach siedemdziesiątych przeprowadzono na gruntach należących do Rudki meliorację oraz regulację rzeki, na której postawiono jaz. Jeszcze po wojnie pod mostem umieszczona była zastawa, dzięki której można było spiętrzyć wodę tak, że tworzyła sporych rozmiarów rozlewisko. Rzeka została wyprostowana i połączona z rowami odwadniającymi. Przed melioracją, gdy we wsi zaczęły pojawiać się ciągniki okazało się, że są zbyt ciężkie, by wjechać nimi na zabagnione pola, na których zbyt długo utrzymywała się woda.
W roku 1981 w Rudce około 22 hektarów łąk użytkowali spółdzielcy (zrzeszeni w spółdzielniach rolniczych w Trelkowie i Wawrochach). W porównaniu z rolnikami indywidualnymi ich praca przynosiła, delikatnie mówiąc, mizerne rezultaty. O nieefektywności gospodarki spółdzielczej w Rudce pisała nawet ówczesna prasa. W końcu władze gminne „przekazały” te grunty rolnikom indywidualnym.
Witold Olbryś{/akeebasubs}
