Żeby być tutaj u siebie, nawet nie będąc stąd, trzeba zrozumieć tę ziemię. Jak się jej nie zrozumie, to nigdy nie będzie się tu u siebie – mówił wydawca i miłośnik Mazur Waldemar Mierzwa podczas otwarcia wystawy „Galeria mazurskiego portretu” w szczycieńskim kościele ewangelicko – augsburskim.

Z Mazurami w kościelnych ławkach
Pomysłodawca wystawy Waldemar Mierzwa przybliżał zwiedzającym sylwetki sportretowanych Mazurów

MAZURZY, NASI SĄSIEDZI

Ta wystawa poruszy każdego, komu bliskie są Mazury, ich historia, mieszkańcy i tradycja. Z okazji Europejskiej Nocy Muzeów w minioną sobotę w szczycieńskim kościele ewangelicko – augsburskim otwarto „Galerię mazurskiego portretu”. Składają się na nią 142 zdjęcia ukazujące 207 Mazurów. Są to ludzie w różnym wieku – od niemowląt po sędziwe staruszki mające ponad 90 lat. Bohaterowie uwiecznieni na zdjęciach różnią się także statusem społecznym, zawodami czy miejscem zamieszkania. Część z nich do dziś mieszka na ziemi swoich przodków, wielu wyjechało do Niemiec oraz innych krajów, w tym nawet do Stanów Zjednoczonych.

Liczną reprezentację sportretowanych Mazurów stanowią mieszkańcy powiatu szczycieńskiego.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Wśród nich są osoby znane ze swoich pasji i zainteresowań, jak na przykład fotografik Hubert Jasionowski. Szczególne wrażenie robi też zdjęcie jego sędziwej, zmarłej w ubiegłym roku mamy Grety z Jeleniowa, jednej z najstarszych w powiecie Mazurek. Wśród uwiecznionych na fotografiach można też zobaczyć emerytowanego pracownika Urzędu Miejskiego Ryszarda Jerosza, członka Rady Diecezjalnej Diecezji Mazurskiej oraz rodziny Mazurów z Lipowca, Wawroch czy Piasutna, a także wywodzącego się z zasłużonego rodu Leyków Wiktora Marka Leyka, dziś mieszkańca Olsztyna.

SZCZYCIEŃSKI PRZEŁOM

W „Galerii” znalazło się wiele portretów mieszkańców Szczytna i powiatu, w tym Ryszarda Jerosza (w środku)

O wystawie podczas szczycieńskiego wernisażu opowiadał jej pomysłodawca, właściciel Oficyny Wydawniczej „Retman”, znawca i miłośnik Mazur, Waldemar Mierzwa. Wspominał, że jest ona pokłosiem ogłoszonej przez niego w 2018 r. akcji społecznej. Poprosił wówczas, aby Mazurzy przysyłali mu swoje portrety wykonane przez członków rodzin. - Chodziło o to, aby pokazać Mazurów takimi, jacy dziś są. Żeby nie ubierać ich w garnitury i ciągnąć do fotografów, tylko uwiecznić w codziennym życiu, w domu, ogródku czy przy hobby – mówił Waldemar Mierzwa. Początkowo był pewien, że wystawa powstanie w bardzo krótkim czasie. Szybko się jednak okazało, że Mazurzy wcale nie są skorzy do przysyłania swoich zdjęć. - Wielu z nich miało z tym złe doświadczenia – wspominał pomysłodawca wystawy. Przełom przyszedł w Szczytnie, kiedy to dwa lata temu odbywał się tu zjazd chórów działających przy zborach ewangelickich Diecezji Mazurskiej. Na wydarzenie to przyjechał także znany fotografik Mieczysław Wieliczko. - Wtedy zaczęliśmy wyłapywać Mazurów, co początkowo wyglądało jak łapanka, ale w końcu tego dnia powstało 30 portretów – opowiadał Waldemar Mierzwa. Jednym z powodów, dla których akcja szła jak po grudzie było też to, że ogłosił ją w mediach społecznościowych, a z nich nie korzystają na ogół ludzie starsi. Dopiero po zakończeniu gromadzenia zdjęć zaczęli się oni zgłaszać do autora pomysłu, żałując, że nic wcześniej nie wiedzieli o jego inicjatywie.

ZANIK LUDU MAZURSKIEGO

Muzyczną oprawę wieczoru zapewnił chór „Pasjonata” ze Świętajna

Po raz pierwszy wystawa została zaprezentowana jesienią 2020 r. w Olsztynie. Wernisaż był połączony z premierą głośnej książki Janusza Małłka „Zanik ludu mazurskiego”. Na pierwszy rzut oka, na co zwracał uwagę Waldemar Mierzwa, była w tym jakaś sprzeczność, bo przecież „Galeria” prezentuje ludzi młodych, a nawet malutkie dzieci, więc skąd mowa o zaniku Mazurów? - Niestety, jest to logiczne, bo choć udało się nam pokazać Mazurów w tak licznej reprezentacji, to trzeba pamiętać, że dziś ich liczba jest szacowana w Polsce na 4 – 5 tysięcy – mówił pomysłodawca wystawy, zauważając, że na portretach przedstawiono ok. 5% całej mazurskiej populacji. - Nie damy już rady utrzymać tego ludu. Tym bardziej warto poświęcać swój czas na takie inicjatywy, warto pamiętać o tradycji tej ziemi – podkreślał, zauważając, że los mazurskiego ludu rozstrzygnął się w 1920 r., kiedy to zdecydowana większość z nich opowiedziała się za Prusami Wschodnimi. - Między Polakami a Niemcami Mazurzy nie mieli szans, żeby przetrwać – mówił wydawca.

ZROZUMIEĆ TĘ ZIEMIĘ

Dlatego, jak akcentował, tak ważne jest, abyśmy, jako współcześni mieszkańcy tych ziem, pamiętali o ich historii i ludziach, którzy tu mieszkali przed nami. Z tym jednak jest różnie. - Jak to się właściwie stało, że my tutaj, na tej ziemi, po 1989 r. jesteśmy w stanie zorganizować Tydzień Kultury Bretońskiej czy Tydzień Kultury Żydowskiej, a nie jesteśmy w stanie zorganizować choćby jednego Dnia Mazurskiego? - zastanawiał się Waldemar Mierzwa. Przy okazji zwracał uwagę, że to, w jaki sposób wystawa została zaprezentowana w szczycieńskim kościele ewangelickim, ma wymiar symboliczny. Początkowo zamierzano portrety podwiesić, ale ostatecznie ustawiono je w bocznych ławach. - Dobrze się stało, bo dzięki temu ci Mazurzy siedzą tu z nami i myślę, że każdy z nich by tego chciał – mówił pomysłodawca wystawy, dodając, że wielu z nich niestety już nie żyje. Wybór miejsca prezentacji ekspozycji też nie jest przypadkowy – to przez lata ewangelickie zbory były dla Mazurów ostoją ich wiary oraz tradycji. Dzięki nim mogli zachować swoją tożsamość i wyznawać wiarę przodków. - Żeby być tutaj u siebie, nawet nie będąc stąd, trzeba zrozumieć tę ziemię. Jak się jej nie zrozumie, to nigdy nie będzie się tu siebie – podkreślał Waldemar Mierzwa, który po zakończeniu swojego wystąpienia oprowadzał zwiedzających po wystawie, przybliżając im sylwetki wybranych Mazurów z „Galerii”.

Przybyli na wystawę mieli też okazję, aby zwiedzić kościół ewangelicki, najstarszy w pełni zachowany zabytek Szczytna

Z kolei proboszcz szczycieńskiej parafii ewangelicko – augsburskiej ks. Adrian Lazar opowiedział o historii liczącego już ponad 300 lat kościoła. Muzycznym zwieńczeniem wieczoru był nastrojowy występ chóru „Pasjonata” ze Świętajna pod dyrekcją Joanny Gawryszewskiej.

„Galerię mazurskiego portretu” można oglądać w kościele ewangelickim do końca sierpnia. Wtedy to, jak zapowiedział Waldemar Mierzwa, odbędzie się finisaż wystawy, w trakcie którego jej bohaterowie otrzymają swoje portrety na pamiątkę.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}