U optyka

Nigdy nie przyszłoby mi do głowy pójście właśnie teraz do optyka, gdyby nie było tak... mokro. Gdziekolwiek się człowiek ruszy - mokro. Siadam do łódki, by popłynąć na ryby - mokro. Wybieram się do lasu na grzyby - mokro, a grzybów nie ma. Idę na spacer z psami na łąkę - mokro. Mokre konie zajadają mokrą trawę, mokre bociany brodzą po kolanach w błocie, mokre żaby polują na mokre pasikoniki, mokre motyle przycupnęły na mokrych kwiatkach, mokre koty czatuja na mokre myszy. U sąsiadów też nie najlepiej: mokrzy wczasowicze narzekają na mokre niebo, mokrzy zawodnicy grają na mokrym piasku w mokrą piłkę plażową. Mokre towarzystwo moknie przy mokrym grillu zajadajac mokre kiełbaski coraz bardziej moknąc także od środka. Cóż więc mi pozostało? Wsiadłem do mokrego samochodu i udałem się do jednego z kilku sklepów optycznych (co powinienem zrobić już jakiś czas temu), aby przebadać moje moknące od łez oczy i wybrać sobie odpowiednie okulary.

Okularów było w bród...

... Z pieca spadło

Okulary

Dawniej mówiło się o optymiście, że zakłada na nos różowe okulary. Przez nie widzi świat kolorowy i bardzo fajny. A gdy zakłada czarne - jest pesymistą. Nic dziwnego, że jego świat jest szary, a nawet jeszcze gorzej. Przez takie okulary nawet brzoskwinia przypomina brudną, utytłaną w błocie nieco wyrośniętą śliwkę.

Tymczasem wizyta u optyka uprzytomniła mi, że istnieją okulary zupełnie innego rodzaju. To nic, że uprzejma pani wskazując na fragmenty dwóch ścian zapełnionych różnymi wzorami oprawek mówiła o ich zaletach i wadach: o tańszych, (kiedyś mówiło się na nie "rogowe"), potem o eleganckich, metalowych dodatkowo wyposażonych w specjalne urządzenia, które zapobiegają przełamaniu się okularów na pół, bo ja przymierzając poszczególne oprawki widziałem - mimo braku szkieł - pewne charakterystyczne i zupełnie nowe cechy okularów. Otóż założywszy na nos okulary, wyjrzałem przez nie na ulicę. I co powiecie? Zdarzyła się rzecz niebywała - z ulicy zginęło (jakby rozpłynęło się w powietrzu) mnóstwo osobników, których bez tych okularów normalnie widziałem. Nie wierzyłem własnym oczom. Wziąłem ze stojaka inne. Znów to samo. Na ulicy tylko część ludzi oglądanych poprzednio. Sięgam po coraz inne okulary, szybko i bez zastanowienia: ciągle ten sam wynik.

Tymczasem pani optyk słodkim głosem namawia mnie na coraz droższe okulary, a właściwie na cały zestaw: a to do komputera, inne znów, bo bardzo twarzowe, albo w pozłacanych oprawkach. Ale jej nie słucham. Zafascynowany jestem dokonanym odkryciem. Bo kto by nie był? Jeszcze raz sięgam po takie zwykłe, nawet niedrogie, patrzę na ulicę, a tam przechadzają się tylko ładne, młode długonogie dziewczyny. Żadnych facetów, żadnych staruszek, nawet kobiet w tak zwanym wieku balzakowskim. Jakby takich ludzi w ogóle nie było, tylko same piękne dziewczyny. W zasadzie już chciałem dokonać wyboru, ale przecież nie jestem głupi. Czasami też przydałoby się zobaczyć także innych ludzi - na przykład znajomych rodzaju męskiego (bo znajome dziewczyny wszystkie są piękne, młode i długonogie). Szukam odpowiednich okularów i... znajduję. Tę parę też odkładam na bok z zamiarem kupna. Przez chwilę zastanawiam się, jakie jeszcze by tu wybrać...

Odkrycie

Powinienem krzyknąć "Eureka!" dokonałem bowiem odkrycia. I to na skalę ogólnopolską. W jednej chwili bowiem zrozumiałem cały skomplikowany mechanizm społeczny od paru lat obowiązujący w naszym kraju. Oto - to tylko przykład i nie należy go traktować dosłownie - następuje mianowanie nowego ministra. Naturalnie po odwołaniu starego. Zajeżdżają limuzyny pod pałac prezydencki i jak to u nas "rąsia-rąsia", niekiedy "buźka-buźka", a nawet cały "niedźwiedź", a potem prezydent wręcza teczkę. Nie wiadomo, co w niej jest, a ja nie śmiem podejrzewać. Wracają pod Urząd, a tam dalsze wręczanie: kluczyki od lancii, komórka, a nawet czasami dwie i dyskretnie, w foliowej torebce na zakupy... okulary. Dla lepszej optyki. Co tam wręczanie specjalnych list, kogo należy zwolnić, a kogo zatrudnić! To niepotrzebny wygłup i przypadek. Przecież wystarczą odpowiednie okulary. Wyciąga się z szuflady, zakłada na nos i... rozgląda wokoło. Pomyłki być nie może: odpowiednio dobrane okulary pokażą tylko tych, których należy zatrudnić (albo zwolnić, albo których zwalniać nie należy - niepotrzebne skreślić). I dalej już praca idzie łatwo i przyjemnie. W najbardziej skomplikowanych dziedzinach. Wszyscy są zadowoleni, a najważniejsze, że zadowolony jest przełożony. Przecież takie okulary można stosować dosłownie wszędzie. W województwie, w powiecie, w gminie; w banku, w szkole, w drużynie piłki nożnej - miejsca w gazecie nie starcza, by wyliczyć dziedziny, w których takie okulary mają zastosowanie.

* * *

Na dworze znów pada. Nic tylko się położyć i chwilkę zdrzemnąć. Co i mnie się przed chwilą zdarzyło. Ale nie należy spać długo. Bo kiedy się pośpi, może się przysnić sen. Tak jak mnie. I wcale nie trzeba trafić do optyka. A to jest niebezpieczne, bo można dokonać epokowego odkrycia. A epokowych odkryć nie należy dokonywać, bo po co one komu? Są przy tym, co tu dużo mówić, niebezpieczne.

Marek Teschke

2003.07.16