Wiele wskazuje na to, że lotnisko w Szymanach czekają znaczne zmianyw rozkładzie lotów. Trwają negocjacje z firmą SprintAir. Od ich wyniku zależy dalszy los lotów do Berlina, Wrocławia i Krakowa. Już w najbliższym czasie poznamy za to szczegóły nowego połączenia międzynarodowego.
DORTMUND A MOŻE EINDHOVEN?
Od samego początku istnienia lotniska jednym z najbardziej pożądanych kierunków lotów było niemieckie Zagłębie Ruhry. W latach 80. i 90. ubiegłego wieku stało się jednym z najczęstszych kierunków wyjazdów zarobkowych Polaków. Do dziś funkcjonuje tam bardzo liczna polonia, której liczebność w Nadrenii Północnej-Westfalii, na terenie której leży Zagłębie Ruhry, szacuje się na prawie 800 tysięcy osób. Prezes Krawczyk zapowiada, że już w najbliższym czasie lotnisko doczeka się kolejnego połączenia międzynarodowego. Szczegóły nowej trasy mają być podane w najbliższym tygodniu. Można jednak domniemywać, że będzie to połączenie właśnie z tym rejonem Niemiec.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
CO DALEJ ZE SPRINTAIREM?
Z początkiem października sezonowe kursy z Szyman zakończył LOT, obsługujący połączenie z Warszawą. 28 października zawieszone zostaną loty do Monachium, które obsługiwała Adria Airlines. Władze lotniska nie doszły do porozumienia z przewoźnikiem tłumacząc, że zaproponowane przez niego godziny lotów były nie do przyjęcia. Teraz wiele wskazuje na to, że swoje połączenia może zawiesić Sprint Air, który był pierwszym przewoźnikiem na podszczycieńskim lotnisku. Aktualnie samoloty tej firmy latają do Wrocławia, Krakowa i Berlina. Chociaż wszystkie te trasy cieszą się stosunkowo wysoką frekwencją, wiele wskazuje na to, że połączenia mogą zniknąć z rozkładu lotów. Wszystko uzależnione jest od tego jak potoczą się rozmowy związane z przedłużeniem umowy. Jak zapewnia prezes lotniska Leszek Krawczyk, władzom lotniska zależy na utrzymaniu połączeń, jednak na innych niż dotychczas warunkach. Aktualnie spółka zarządzająca lotniskiem dopłaca operatorowi do wszystkich deficytowych lotów. Zgodnie z nową ofertą, która została przedstawiona Sprint Airowi lotnisko w zamian za utrzymanie oferty może zaoferować przewoźnikowi znaczne zniżki na wszelkich opłatach lotniskowych. Nietrudno zatem się domyślić, że operator, chcąc utrzymać rentowność połączeń, musiałby podnieść ceny biletów, co mogłoby przełożyć się na obniżenie frekwencji na pokładach. Jak potoczą się dalsze losy połączeń na razie nie wiadomo.
PLAN WYKONANY
Już w październiku udało się wykonać przyjęty na ten rok ten, który zakładał przewiezienie 30 tysięcy pasażerów. Władze lotniska przewidują, że do końca tego roku liczba ta wzrośnie do 40 tys. Oczywiście największa w tym zasługa Wizz Aira, który od początku czerwca rozpoczął loty na trasie do Londynu (Luton). Połączenia w tym kierunku cieszą się powodzeniem praktycznie na każdym polskim lotnisku, nie inaczej jest również w Szymanach. Węgierska linia lotnicza obsługująca te połączenia Airbusami 320, na których pokład może wejść 180 pasażerów, notuje frekwencje w okolicach 85-90%. Już w listopadzie na lotnisku pojawią się samoloty innej low-costowej linii lotniczej Ryanair, które także będą latały do Londynu, ale na lotnisko Stansted. Dziwi jednak fakt, że loty obydwu operatorów będą wykonywane w tych samych dniach, co może niekorzystnie wpłynąć na frekwencję.
Łukasz Łogmin{/akeebasubs}
