Rozmowa z wicemarszałek województwa Sylwią Jaskulską
- W wyborach do sejmiku wojewódzkiego ponownie zdobyła Pani mandat, uzyskując ponad 10 tysięcy głosów.
- Uważam, że mój wynik jest świetny, szczególnie przy tak silnym w naszym okręgu poparciu dla PiS-u. Bardzo się cieszę, że mam stały elektorat, który w dużej mierze zawdzięczam bliskiemu kontaktowi ze społeczeństwem.
- Wychodzi na to, że zachowa Pani stanowisko wicemarszałka?
- Też tak sadzę. Chciałabym kontynuować dotychczasowe zadania, zajmując się m.in. służbą zdrowia.
- Bliskie Pani są też sprawy gminy Dźwierzuty, z której się wywodzi i gdzie mieszka. Zaskoczył Panią wynik wyborów?{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
- W nas samorządowcach odczuwalny jest wiatr zmian. Można wiele inwestycji zrobić, ale to nie jest decydujące, gdy zabraknie czynnika ludzkiego. Potrzeba czasami zatrzymania się i wysłuchania tego, co ludzie mają nam do powiedzenia. Oni tego potrzebują i być może zabrakło czasu na te rozmowy. Jak się tego nie czuje i jest się oddzielonym ścianą, to tak później jest.
- Jakie największe wyzwania stają dziś przed samorządem w Dźwierzutach?
- W tych trudnych czasach trzeba być gotowym do ciężkiej pracy. Zdając sobie sprawę, że ta gmina jest biedna, główny akcent powinno położyć się na przygotowanie do absorpcji środków unijnych.
- Jakie na dziś są największe potrzeby gminy Dźwierzuty?
- Trzeba przede wszystkim pospinać sieci wodno-kanalizacyne, a tam gdzie nie jest to możliwe pobudować przydomowe oczyszczalnie. Sporych nakładów wymagają też drogi szutrowe, które dziś stanowią codzienną zmorę mieszkańców.
- A w czym widzi Pani szanse na pobudzenie rozwoju gospodarczego?
- Władze gminy powinny stworzyć przyjazną atmosferę i być otwartymi na wszelkie propozycje. Należałoby stworzyć konkretny plan zmierzający do przyciągnięcia tu inwestorów i jego się trzymać. Nie powinno się też zaczynać od górnolotnych projektów inwestycyjnych i czekać, aż manna spadnie nam z nieba, tylko szukać każdej okazji do zdobycia środków zewnętrznych. Tu duże zadanie spoczywać będzie na liderach samorządowych.
- Niektórzy mają obawy, czy nowy wójt da sobie radę, bo do tej pory nie był związany z samorządem. Czy Pani je podziela?
- To tylko kwestia doboru odpowiednich ludzi i właściwego zarządzania nimi. Wójt ma być tu menedżerem.
Rozmawiał
Andrzej Olszewski{/akeebasubs}
