„Jude raus” i „Żydzi won” - takie napisy od lat widnieją na kilku zabytkowych nagrobkach znajdujących się na szczycieńskim cmentarzu żydowskim. Jest on jedną z atrakcji turystycznych Szczytna, więc obecność antysemickich akcentów nie wystawia miastu dobrej opinii.

Zabytek ze skazą

Cmentarz żydowski znajdujący się przy ul. Łomżyńskiej należy do najlepiej zachowanych takich obiektów na terenie dawnych Prus Wschodnich. Założony w 1815 r., do lat 30. XX w. służył jako miejsce pochówku mieszkańców miasta wyznania mojżeszowego. Jego dewastacja rozpoczęła się po dojściu do władzy hitlerowców, a kontynuowana była w PRL-u. Na terenie cmentarza znajdował się m.in. skład węgla, a znaczną część nagrobków rozkradziono lub zniszczono. Pod koniec lat 80. cmentarz został wpisany do rejestru zabytków, a w latach 90., z pomocą Wiktora Knercera zajmującego się zabytkowymi nekropoliami, uporządkowany. Działka, na której się znajduje, należała niegdyś do obywatela Niemiec, następnie przeszła na własność Skarbu Państwa, a obecnie jej właścicielem jest miasto. Do niego też należy utrzymanie cmentarza w należytym stanie. Zabytkowy obiekt, leżący na uboczu, jest często odwiedzany przez wandali. Na kilku nagrobkach widnieją antysemickie napisy. Ich obecność niepokoi radnego Zbigniewa Orzoła, przewodniczącego komisji oświaty Rady Miejskiej. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}Przypomina, że znajdują się one na płytach już od dawna. - To świadczy o tym, że nic się z nimi nie robiło. Ktoś może nas posądzić o jakieś zaniechanie – mówi radny. Jego zdaniem sytuacja jest tym bardziej niezręczna, że cmentarz to jeden z zabytków wymienianych jako atrakcja turystyczna Szczytna. Osoby odwiedzające to miejsce opisują potem swoje wrażenia w internecie, gdzie odnoszą się do antysemickich napisów.

Zastępca naczelnika Wydziału Gospodarki Komunalnej Krystyna Lis zapewnia, że miasto na bieżąco stara usuwać pojawiające się na cmentarzu antysemickie napisy. Te, o których mówił radny, powstały rzeczywiście dość dawno, ale próby ich całkowitej likwidacji się nie powiodły. - W żaden sposób nie dało się ich usunąć. Próbowaliśmy różnych środków, ale bez skutku – mówi Krystyna Lis. Dodaje, że poważniejsze prace związane z konserwacją cmentarza, wymagają dokumentacji zaakceptowanej przez konserwatora zabytków. - Do nas należy utrzymanie w tym miejscu porządku. Grabimy je i kosimy oraz usuwamy pozostałości po libacjach alkoholowych – mówi zastępca naczelnika.

(ew){/akeebasubs}