Udział w telewizyjnym show okazał się jej wielkim powrotem na scenę. Związana ze Szczytnem Regina Rosłaniec Bavcevic zwyciężyła w 5. edycji programu „The Voice Senior”. Serca publiczności przed telewizorami i jurorów w studio zdobyła brawurowym wykonaniem piosenki „Tylko mnie poproś do tańca” Anny Jantar.

Zaczarowała wszystkich swoim głosem
W 5. edycji programu „The Voice Senior” Regina Rosłaniec Bavcevic nie miała sobie równych/fot. TVP 2

WZRUSZYŁA I ZACHWYCIŁA

W minioną sobotę odbył się finał 5. edycji popularnego programu telewizyjnego „The Voice Senior”, w którym uzdolnieni wokalnie seniorzy rywalizują o nagrodę w wysokości 50 tys. złotych. Od samego początku w gronie faworytek była pochodząca ze Szczytna Regina Rosłaniec Bavcevic. W ostatnim odcinku o tytuł Najlepszego Głosu walczyło ośmioro finalistów z czterech drużyn pod kierunkiem jurorów – Tomasza Szczepanika, Alicji Węgorzewskiej, Maryli Rodowicz i Haliny Frąckowiak. Po ich występach jurorzy musieli wybrać już tylko po jednej osobie, która zaprezentuje się na scenie. Halina Frąckowiak ze swojej drużyny wybrała właśnie Reginę Rosłaniec Bavcevic, która w ścisłym finale zaśpiewała dwa utwory - „Caruso” Lucio Dalla i „Tylko mnie poproś do tańca” Anny Jantar. Zwłaszcza to ostatnie wykonanie wzruszyło i zachwyciło słuchaczy, w tym publiczność przed telewizorami. To właśnie głosy słuchaczy dały pani Reginie zwycięstwo.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Po ogłoszeniu wyników wokalistka nie kryła wzruszenia. - Udział w programie to mój wielki powrót na scenę po latach. Odzyskałam wiarę w siebie i w moc muzyki – mówiła, nie kryjąc wzruszenia. Szczególne słowa podziękowania kierowała do swojego męża, Josko, z którym jest już ponad 40 la t. - Dziękuję mu za cierpliwość, bo przez ostatnich sześć miesięcy nie miałam czasu, żeby ugotować mu obiad – zwierzała się zwyciężczyni show.

URODZONA W WIELBARKU, WYCHOWANA W SZCZYTNIE

Pani Regina występowała w drużynie kierowanej przez Halinę Frąckowiak/fot. TVP 2

Za panią Reginę trzymało kciuki wielu przyjaciół, znajomych oraz rodzina ze Szczytna. Co prawda utalentowana wokalistka urodziła się w Wielbarku, ale jej rodzice szybko przenieśli się właśnie do Szczytna. Tu przyszła artystka spędziła ponad trzynaście lat, uczęszczając do szkoły podstawowej i muzycznej. Jako dziecko brała też udział w zajęciach kółka tanecznego, udzielała się w także w zespole wokalnym działającym w Szkole Podstawowej nr 1. - Były to czasy, kiedy w Szczytnie działo się bardzo dużo jeśli chodzi o kulturę – wspominała w rozmowie z „Kurkiem” kilkanaście lat temu.

W szkole muzycznej uczyła się grać na skrzypcach, choć początkowo nie bardzo jej to odpowiadało. Wolała śpiew i fortepian, ale o wyborze instrumentu zdecydowało to, że podczas egzaminu okazało się, iż jest obdarzona nieprzeciętnym słuchem muzycznym. Dlatego dyrektor szkoły stwierdził, że musi uczyć się w klasie skrzypiec.

U PROGU KARIERY

Regina Rosłaniec Bavcevic z mężem Josko podczas koncertu w Pasymiu w 2008 r.

Mając czternaście lat, kontynuowała edukację w Olsztynie, kształcąc się w średniej szkole muzycznej. Przez pewien czas występowała w Zespole Pieśni i Tańca Kortowo, grając w nim na skrzypcach. Dzięki temu odbyła swoje pierwsze zagraniczne wyjazdy. Udzielała się również w kortowskich klubach studenckich. Wtedy też dowiedziała się o lokalnych przesłuchaniach do Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie. Ku swojemu zaskoczeniu, wygrała eliminacje olsztyńskie. Występ na festiwalu okazał się jej dużym sukcesem, otwierającym drogę do kariery. W Krakowie zdobyła wyróżnienie. Występ na festiwalu zaowocował znajomością z Wojciechem Młynarskim i Markiem Grechutą, którzy zobowiązali się otoczyć młodą wokalistkę opieką artystyczną. Wydawało się, że przed pochodzącą ze Szczytna artystką kariera stoi otworem. Los zdecydował jednak inaczej. W 1983 r. otrzymała propozycję wyjazdu na zagraniczny kontrakt do Jugosławii. - To były bardzo ciężkie czasy. Potrzebowałam pieniędzy i dlatego zdecydowałam się na wyjazd. Wtedy chyba nie do końca miałam świadomość, z czego rezygnuję – wspominała. Po kontrakcie w Jugosławii przez pewien czas występowała we Francji. W drugiej połowie lat osiemdziesiątych ponownie koncertowała w jugosłowiańskich klubach. Wtedy też poznała swoją wielką miłość, przyszłego męża Josko. Odtąd grali już we dwoje. Objechali niemal całą Europę, występowali także w Afryce. Pod koniec 2007 r. pani Regina z mężem wróciła na pewien czas do Szczytna. Koncertowali wówczas jako trio z gitarzystą Robertem Otwinowskim. Można ją było usłyszeć m.in. podczas Plebiscytu „Kurka” na Najpopularniejszego Sportowca Powiatu Szczycieńskiego oraz uroczystej gali rozdania „Jurandów”. Ponad dziesięć lat temu pani Regina uległa poważnemu wypadkowi, który pokrzyżował jej muzyczne plany. Obecnie wraz z mężem mieszka w Chorwacji.

WOKALISTKA EMOCJONALNA

Artystka unika określeń gatunkowych swojej działalności artystycznej. - Nie kategoryzuję się jako wokalistka jazzowa. Wolę raczej określenie „wokalistka emocjonalna”, bo jazz to właśnie sposób wyrażania siebie w swobodnej formie – mówiła „Kurkowi”.

W gronie swoich muzycznych idoli wymienia wielkie damy światowego jazzu – Dee Dee Bridgewater oraz Ellę Fitzgerald, ale lubi także muzykę rockową i bluesową. Śpiewanie to jej wielka pasja. - Muzyka jest jak narkotyk. Jak raz się jej spróbuje, to nie można przestać.

(ew){/akeebasubs}