Roman Drężek, przedsiębiorca prowadzący firmę transportową, wciąż musi borykać się z efektami najnowszej inwestycji w Rozogach. Tym razem wykonawca budujący rondo zagrodził barierkami jeden z wyjazdów z jego posesji.

Zagrodzili mu wyjazd barierkami
Drogowcy przy wyjeździe z posesji postawili barierki. Roman Drężek I jego syn Seweryn mają teraz spory problem

Realizacja zapowiadanej od wielu lat budowy ronda w centrum Rozóg ucieszyła chyba wszystkich mieszkańców gminy i korzystających z tej trasy kierowców. Do tego grona zaliczał się Roman Drężek, przedsiębiorca prowadzący w pobliżu głównego skrzyżowania firmę transportową. W trakcie prac okazało się jednak, że nad jego działalnością, o czym już pisaliśmy, zawisły czarne chmury. Chodzi o dwa zjazdy do posesji przedsiębiorcy. Jeden z nich wykonawca budowy zwęził do szerokości zaledwie …. 3,5 metra. Dla ważącego 40 ton i długiego na 17 metrów tira pokonanie go stanowiło nie lada wyzwanie, zagrażające bezpieczeństwu. Po interwencjach pana Romana wjazd poszerzono do 6 metrów, co i tak według niego jest niewystarczające. Ciężkie samochody rozjeżdżają świeżo położone krawężniki.

Z tym jakoś sobie daje radę. Zdecydowanie gorzej jest w przypadku drugiego zjazdu. Drogowcy uznali go za nielegalny i nakazali położenie w tym miejscu chodnika z wysokim krawężnikiem.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  - Funkcjonowanie dwóch zjazdów obok siebie, w tym przypadku 40 metrów, zmniejsza płynność ruchu i wpływa negatywnie na bezpieczeństwo – tłumaczył „Kurkowi” Karol Głębocki, rzecznik GDDKiA w Olsztynie.

Te argumenty nie przekonują przedsiębiorcy. Wskazuje na sąsiednią posesję, na której nie jest prowadzona działalność gospodarcza, a mimo to zachowano tam dwa zjazdy. Pan Roman miesiąc temu złożył skargę na postępowanie GDDKiA do sądu administracyjnego. Wyrok spodziewany jest w lutym. Do tego czasu postanowił, że tiry mimo przeszkód będą korzystały z drugiego zjazdu. Na to jednak szybko zareagowali drogowcy, montując w tym miejscu barierki drogowe uniemożliwiające wjazd i wyjazd z poseji. - One nie były wcześniej w planie, zrobili to ze zwykłej złośliwości – uważa pan Roman. Teraz jego tiry mogą korzystać tylko z jednego wjazdu i niebezpiecznie manewrować po terenie nieprzystosowanej do tego posesji. Zamierza więc wydzierżawić do tego celu plac od miejscowego GS-u. Liczy jednak, że jego perturbacje wkrótce się skończą i postanowienie sądu będzie dla niego pomyślne. W podobnych sprawach zapadały już wyroki korzystne dla przedsiębiorców. - Zgodnie z podstawową zasadą, że po przebudowie drogi właściciele posesji nie mogą mieć gorszych warunków niż wcześniej – tłumaczy.

(pul){/akeebasubs}