Właściciele i dzierżawcy kilkudziesięciu garaży na ul. Bocznej od lat toną w błocie i wodzie. Nawet po niewielkich opadach deszczu wokół budynków tworzą się gigantyczne kałuże, które utrudniają przejazd samochodem, nie mówiąc już o przejściu pieszo. Tymczasem podejmowane przez miasto doraźne próby poprawy sytuacji nie przynoszą oczekiwanych skutków.
W WODZIE I BŁOCIE
Na ul. Bocznej w Szczytnie znajduje się kompleks kilkudziesięciu garaży. Należą one do prywatnych właścicieli, ale teren wokół stanowi własność miasta. Od lat, nawet po niewielkich opadach deszczu, tworzą się tu olbrzymie kałuże i zalega błoto.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Problem jest doskonale znany władzom miasta. Podejmowane do tej pory próby poprawy sytuacji nie odniosły pożądanych skutków. Woda jak stała, tak stoi nadal. - Wykopali tu dół i przywieźli kilka wywrotek kamieni, ale widocznie teraz doszło do zamulenia drenów, przez co woda nie wsiąka – przypuszcza pan Krzysztof.
TYLKO PROWIZORKA
Wiceburmistrz Krzysztof Kaczmarczyk nie ma zbyt pocieszających wieści dla użytkowników garaży. Potwierdza, że w zeszłym roku miasto wykonało dreny, dzięki czemu powstał rodzaj studni chłonnych w najbardziej newralgicznych miejscach. Zgadza się jednak, że jest to jedynie doraźne zaradzenie sytuacji. - Dopóki nie będzie kanalizacji deszczowej w ul. Bohaterów Westerplatte, musimy sobie radzić miejscowo – mówi.
(ew){/akeebasubs}
