30 sierpnia rosyjska artyleria ostrzelała Szczytno. Jej działa ustawione były na pagórkach pod Lemanami i przy drodze Szczytno-Olszyny.
Trzy dni wcześniej, 27 sierpnia, wycofujące się ze Szczytna oddziały korpusu generała Błagowieszczańskiego podpaliły miasto. Spłonęła ulica Rynkowa, browar Daumów i plebania katolicka. Resztę zniszczeń dopełniły spadające na miasto pociski artyleryjskie. Po wywołanym przez Rosjan pożarze i ostrzale Szczytno było zrujnowane. Na szczęście przetrwał najstarszy zachowany w całości budynek, czyli kościół ewangelicki. Uszkodzony został natomiast kościół katolicki. Ruiny ciągnęły się od obecnego budynku Zespołu Szkół nr 2 (wówczas Kgl. Lehrerseminar) po browar i kościół katolicki. Zniszczonych zostało 160 domów i ponad 300 zabudowań gospodarczych.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Paradoksalnie, mimo trwającej wojny, Niemcy wykorzystali zniszczenia do upiększenia i unowocześnienia miasta. Na przykład browar nie dość, że został odbudowany, to jeszcze znacząco powiększono jego możliwości produkcyjne. Dzięki odbudowie miasta poszerzono całkowicie zniszczoną ulicę Rynkową (obecnie Odrodzenia), a po jej obu stronach wzniesiono funkcjonalne i estetyczne kamienice. Zniszczenia wojenne udokumentowane zostały na dziesiątkach czy nawet setkach pocztówek. Jednak zgodnie z ówczesną modą na upamiętnianie ważniejszych wydarzeń zniszczenie miasta przez rosyjską artylerię upamiętniono jeszcze w inny sposób. W miejscu, w którym stały rosyjskie działa, ustawiono granitowy głaz z inskrypcją:
„1914 Von dieser Stelle wurde Ortelsburg durch die Russen in Brand geschossen”.
(Z tego miejsca w 1914 r. Rosjanie ostrzelali Szczytno).
Do naszych czasów zachowało się kilka przedwojennych zdjęć z tym kamieniem. Widać na nich, że mieszkańcy Szczytna lubili przy nim pozować. Po wojnie został on przewrócony i zapomniany. Tylko nieliczne osoby pamiętały gdzie się znajduje. Nie przypomniano sobie o nim nawet przy obchodzonej w sierpniu 2014 r. setnej rocznicy wydarzeń, które upamiętniał. Gdy do moich zbiorów trafiło jedno z przedwojennych zdjęć z tym głazem postanowiłem go odszukać. Szukałem zgodnie z dostępnymi w Internecie opisami w lesie za Korpelami, przy drodze na Jedwabno. Jak się okazało była to błędna lokalizacja. Nie znaczy to jednak, że w tym miejscu nie było żadnego pomnika. Na niemieckich mapach, prawie naprzeciwko grobu niemieckiego żołnierza, wyraźnie zaznaczony jest pamiątkowy głaz. Jak na razie nie udało się ustalić, co upamiętniał i jak wyglądał. Być może uda się go kiedyś odszukać.
Właściwy głaz leżał za Młyńskiem przy pierwszym wjeździe do lasu prowadzącym w stronę szosy na Jerutki. Po kilkudziesięciu latach większa jego cześć znajdowała się w ziemi. Gdy nabrałem podejrzeń, że to tego kamienia szukam, namówiłem miejscowego leśniczego do odwrócenia go. Po przewróceniu go naszym oczom ukazał się znajomy napis w języku niemieckim.
Miejmy nadzieję, że głaz ten wkrótce zostanie ustawiony na swoim pierwotnym miejscu i dalej będzie upamiętniał jedno z najważniejszych wydarzeń w historii Szczytna.
tekst i foto: Witold Olbryś
