Przy Ochotniczej Straży Pożarnej w Szuci prężnie działa Młodzieżowa Drużyna Pożarnicza. Obecnie skupia 24 członków w wieku od 8 do 17 lat. Dzieci i młodzież, biorąc udział w zajęciach sportowych  i teoretycznych, uczą się strażackiego fachu, a także zdobywają wiedzę na temat udzielania pierwszej pomocy. Opiekunką i dobrym duchem drużyny jest Urszula Stulgis, która oprócz pracy z najmłodszymi prowadzi w Jedwabnie zajęcia z aeroboksu.

Zaraża dzieci strażackim bakcylem
Dzięki Urszuli Stulgis młody narybek lgnie do OSP

POKOLENIOWA PASJA

W Szuci, niewielkiej wsi w gminie Jedwabno, bardzo żywe są tradycje strażackie. Do miejscowej OSP należą całe rodziny, a zamiłowanie do tej społecznej działalności przechodzi z pokolenia na pokolenie. Okazuje się, że niekoniecznie z ojca na syna, ale także z … męża na żonę. Tak było w przypadku Urszuli Stulgis, która strażackim bakcylem zaraziła się od swojego pochodzącego z tej wsi małżonka Krzysztofa. Sama pochodzi ze Szczytna, a do Szuci sprowadziła się wraz z nim siedem lat temu. Obecnie jest opiekunką prężnie działającej przy miejscowej OSP Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej. Skupia ona 24 członków w wieku od 8 do 17 lat. Wszystko zaczęło się dwa lata temu {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} od szkolenia dla opiekunów MDP prowadzonego przez zawodowego strażaka Pawła Koziatka z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Szczytnie. Celem było stworzenie młodzieżowych drużyn pożarniczych na terenie powiatu szczycieńskiego. - Na południu Polski jest ich bardzo dużo, a u nas dopiero zaczynają się rozkręcać – mówi pani Urszula, dodając, że na terenie powiatu funkcjonuje już 7 MDP. Została wytypowana do udziału w szkoleniu, mimo że wtedy jeszcze nie należała do OSP Szuć, za to od zawsze miała dobry kontakt z najmłodszymi. - Nie wszystkie dzieci muszą i chcą brać udział w różnego rodzaju zajęciach sportowych. Będąc w Młodzieżowej Drużynie Pożarniczej mogą się wiele nauczyć, łącząc aktywność fizyczną z wiedzą – tłumaczy pani Urszula. Dodaje, że głównym celem działalności MDP jest przygotowanie młodego narybku dla „dorosłej” OSP. MUSI BYĆ RADOCHA

Przed wybuchem pandemii spotkania drużyny odbywały się raz lub dwa razy w miesiącu w wiejskim klubie. W ich trakcie dzieci i młodzież zapoznawały się z pracą strażaków, wykorzystywanym podczas akcji sprzętem i umundurowaniem. Po wybuchu pandemii spotkania zostały zawieszone. Teraz mogą się odbywać tylko na świeżym powietrzu – na boisku lub przy klubie. Raz w roku organizowana jest spartakiada sportowo – pożarnicza MDP. To okazja do sprawdzenia nabytej wiedzy oraz sprawności młodych strażaków. Zawsze kończy się ona ćwiczeniem bojowym, polegającym na rozwinięciu linii gaśniczej. - W finale dzieciaki oblewają się wodą, a potem jest obowiązkowa „kąpiel” w pianie. Chodzi o to, aby była radocha – śmieje się pani Urszula.

POSZŁA W ŚLADY MĘŻA

Choć jeszcze kilka lat temu z różnych stron kraju dochodziły sygnały o spadku zainteresowania przynależnością do OSP, w Szuci tego problemu nie było. „Dorosła” straż liczy tu 54 członków, z czego ok. 20 aktywnie bierze udział w akcjach. Pani Urszula podejrzewa, że wpływ na to mają różnego rodzaju projekty oraz programy adresowane do strażaków ochotników. Dzięki nim mogą oni pozyskiwać dofinansowania na sprzęt oraz swoją statutową działalność.

Młodzieżowa Drużyna Pożarnicza przy OSP Szuć skupia dzieci i młodzież w wieku od 8 do 17 lat

Opiekunka MDP, idąc za przykładem męża, wstąpiła do OSP Szuć. Naczelnikiem jednostki jest jej małżonek, a wcześniej funkcję tę sprawował teść. W ich ślady idzie najmłodsze pokolenie. Do drużyny należą już także dzieci pani Urszuli – 8-letnia Hania i 11-letni Olaf.

UCZY PANIE BOKSOWANIA

Nasza rozmówczyni żyje nie tylko strażą. Jest również instruktorką aeroboksu i prowadzi zajęcia z paniami w hali w Jedwabnie. - Całe życie byłam związana ze sportem. Kiedyś trenowałam judo u pana Tadeusza Dymerskiego. Później przyszły jednak studia, założyłam rodzinę, pojawiły się dzieci, więc nie miałam czasu na realizację tej pasji – wspomina. Do uprawiania boksu i zdobycia uprawnień instruktorskich zachęcił ją znany trener Zenon Jagiełło. - To on mnie w to wkręcił – mówi pani Urszula. W prowadzonych przez nią zajęciach łączących boks z fitnessem uczestniczy średnio kilkanaście kobiet. - Te, które przychodzą mimo obowiązków zawodowych i domowych nie mogą się już doczekać kolejnych zajęć – słyszymy od instruktorki.

(ew){/akeebasubs}