Zarzut niedopełnienia obowiązków i narażenia pracowników na niebezpieczeństwo postawiła Prokuratura Rejonowa w Szczytnie specjaliście ds. BHP w zakładzie utylizacyjnym w Długim Borku. To już drugi podejrzany w śledztwie dotyczącym wypadku, w którym w sierpniu ubiegłego roku zginęło trzech pracowników.
Radosław G., specjalista ds. BHP w zakładzie w Długim Borku, usłyszał zarzut niedopełnienia obowiązków i narażenia pracowników na niebezpieczeństwo. To już drugi podejrzany w śledztwie po wypadku, w którym w sierpniu minionego roku zginęło trzech pracowników. Jak informuje prokurator rejonowy Artur Choroszewski, Radosławowi G. zarzucono, że będąc odpowiedzialnym za bezpieczeństwo i higienę pracy nie dopełnił obowiązków, przez co naraził pracowników na niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Wcześniej prokuratura postawiła zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci pracowników przez niedopełnienie obowiązków związanych z nadzorem nad ich pracą w zakresie BHP brygadziście Mirosławowi W. Prokurator nie wyklucza, że w najbliższych tygodniach zarzuty zostaną przedstawione jeszcze co najmniej jednej osobie.
Przypomnijmy, że do wypadku w zakładzie w Długim Borku doszło w sierpniu 2017 r. podczas zbierania próbek do badań z nowej partii dostarczonych odpadów. Z ustaleń śledczych wynika, że jeden z pracowników, zamiast pobrać próbki przed wyładunkiem z samochodu, wszedł w tym celu do zbiornika służącego do wstępnej utylizacji i zmarł wskutek uduszenia. Dwaj inni próbowali go ratować i również zginęli. Mężczyźni byli w wieku 50, 55 i 64 lat. Dwaj pierwsi mieszkali w Rozogach, trzeci – w Świętajnie.
(ew){/akeebasubs}
