Zatwierdzone przez Radę Gminy Dźwierzuty plany zagospodarowania przestrzennego Dźwierzut i Popowej Woli zawierają liczne błędy i naruszają obowiązujące przepisy. Tak uznał wojewoda, unieważniając pierwszą uchwałę, drugą skarżąc do WSA.

Zaskarżone plany
Sytuacja wystawia nie najlepsze świadectwo planiście, wójt Szydlik ale i Radzie Gminy kierowanej przez Arkadiusza Noska

To już kolejny przypadek w krótkim odstępie czasu, kiedy organ nadzorczy wojewody musi interweniować w sprawie uchwał podejmowanych przez Radę Gminy w Dźwierzutach. Tym razem chodzi o plany zagospodarowania przestrzennego Popowej Woli i Dźwierzut. W pierwszym przypadku wojewoda stwierdził nieważność uchwały, dopatrując się istotnego naruszenia trybu oraz zasad sporządzania planu. W drugim złożył skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Olsztynie. Tej sytuacji można było uniknąć.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Na nieprawidłowości związane z uchwalaniem planów wskazywało wcześniej uwagę Stowarzyszenie na Rzecz Ochrony Wartości Przyrodniczych „Dla Dźwierzut”. Jego wezwanie wystosowane do Rady Gminy o usunięcie błędów zostało jednak zignorowane. -Kierowaliśmy się zaufaniem do planisty, on jest ekspertem, a nie my – mówi szef Rady Gminy w Dźwierzutach Arkadiusz Nosek. Wojewoda jednak wytknął błędy także wójt Szydlik. Okazuje się, że zapomniała wystąpić o opinię na temat planu do ministra ochrony środowiska. Nosek bagatelizuje problem. - Takie sytuacje zdarzają się bardzo często – tłumaczy.

Dlaczego plany przyjmowano w pośpiechu, wprowadzając do porządku obrad sesji w ostatniej chwili? - Dokumenty otrzymaliśmy dopiero na trzy dni przed sesją, a następna miała być za miesiąc. Od planów zagospodarowania przestrzennego wiele zależy, dlatego im szybciej je się uchwali, tym lepiej – przekonuje Nosek.

Pośpiech był jednak złym doradcą. To wystawia nie najlepsze świadectwo, nie tylko planiście i wójt gminy, ale także radnym. - Żaden z nich nie był na rozprawie publicznej i nie widział map, ani treści planów. Głosując nad ich przyjęciem, nie wiedzieli o nich prawie nic. Podnosili tylko rączki do góry. Tak jest już od lat, za każdego wójta – mówi prezes stowarzyszenia „Dla Dźwierzut” Halina Messerschmidt.

Teraz trzeba będzie na nowo przygotować plany. Koszt jednego, jak się dowiedzieliśmy w sąsiednich samorządach, może sięgnąć nawet 100 tys. zł. To dla znajdującej się w kiepskiej kondycji finansowej gminy wydatek spory. - Z tego, co wiem, planista poprawi plany w ramach kosztów, które już ponieśliśmy – zapewnia nas Arkadiusz Nosek.

(o){/akeebasubs}