Sprawa zwolnienia Moniki Jędrzejczyk przez dyrektor TBS zbulwersowała członków wspólnoty mieszkaniowej przy ul. Konopnickiej 7, gdzie kobieta przez wiele lat sprzątała. - Naszym zdaniem zasłużyła na premię, a nie wyrzucenie z pracy – mówią zgodnym chórem, podkreślając, że zwolniona kobieta wywiązywała się ze swoich obowiązków bez zarzutu.
Zamieszczony w ubiegłym tygodniu w „Kurku” artykuł, w którym opisywaliśmy sprawę zwolnionej dyscyplinarnie z TBS-u Moniki Jędrzejczyk, poruszył członków wspólnoty mieszkaniowej przy ul. Konopnickiej 7. Przypomnijmy, że pani Monika naraziła się swoim przełożonym, bo nie chciała, po raz kolejny w krótkim czasie, zgodzić się na zmianę terenu do sprzątania. Jak nam relacjonowała, jej szefowe z administracji już od dłuższego czasu miały ją nękać poprzez nieustanne krytykowanie, kontrolowanie oraz zwiększanie zakresu obowiązków. To powodowało, że pani Monika nie zawsze była w stanie poradzić sobie ze wszystkimi zleconymi jej pracami. Sytuacja stała się jeszcze bardziej napięta, kiedy kobieta wraz z innymi pracownikami zapisała się do związku zawodowego „Solidarność”.
Mieszkańcy budynku przy ul. Konopnickiej 7 są zbulwersowani tym, w jaki sposób została potraktowana pracownica.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Zadowoleni z pracy pani Moniki są również inni mieszkańcy. - Była w porządku. Nieraz nawet widziałem, jak przychodził z nią mąż i jej pomagał – mówi Marek Rybacki. - Odśnieżała już od 4.00 nad ranem – wtóruje mu pani Maria.
Dlatego też wielkie było ich zdziwienie, kiedy w styczniu dotychczasowa sprzątaczka została skierowana w inny rejon. Od tego czasu, jak mówią, jakość świadczonych przez TBS usług mocno się pogorszyła. - Następczyni pani Moniki nie pojawiała się tu tygodniami. W końcu sami zaczęliśmy sprzątać klatkę, choć przecież za to płacimy – nie kryje irytacji Maria Pietkiewicz. Dodaje, że nowa sprzątaczka pojawiła się po interwencji lokatorów w ubiegłym tygodniu i zabrała się za sprzątanie, choć na klatce już panował porządek. Nasi rozmówcy nie dziwią się, że pani Monika nie zgodziła się na zmianę terenu. - Też bym postąpiła tak jak ona, gdyby mi ciągle dokładali obowiązków – mówi pani Maria. Jej małżonek Jan nie może zrozumieć, dlaczego kobieta została tak potraktowana. - Z jakiego powodu zwalnia się kogoś, kto dobrze pracuje, albo się go przenosi? Gdzie w tym logika? - zastanawia się.
Mieszkańcy obawiają się, że skoro TBS po zwolnieniu pani Moniki korzysta z usług firmy sprzątającej, to ich opłaty mogą teraz wzrosnąć. Domagają się od kierownictwa spółki wyjaśnień, jaki jest koszt wynajęcia zewnętrznego podmiotu. Przed tygodniem zapytaliśmy o to dyrektor TBS Agnieszkę Cąkałę, ale nie uzyskaliśmy odpowiedzi. - Mamy prawo to wiedzieć, bo przecież my ponosimy tego koszty – twierdzi pan Jan.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
