Orlen Reklama Top

- Dorośli są bardzo dziwni – ubolewał w „Małym Księciu” tytułowy bohater tej książki Antoine’a de Saint-Exupery’ego.

Zatrzymać bajkowy czasDorośli potrafią jednak stanąć na wysokości zadania, a próbowali udowodnić to w miniony piątek, gdy zorganizowali w Szczytnie miejsko-powiatowe obchody Dnia Dziecka. Swoje dołożyła także Opatrzność – pogoda była przez parę godzin tak ładna, że nie wypadało nie spędzić czasu na wolnym powietrzu. Na trawiastym placu przy ul. Wileńskiej powstała Smykolandia (fot. 1), w której każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Milusińscy kończący w tym dniu lekcje wcześniej już od godziny trzynastej uczestniczyli we wspólnej zabawie. Wśród witających i składających życzenia nie zabrakło starosty Jarosława Matłacha  i burmistrza Krzysztofa Mańkowskiego, którzy wspólnie z prowadzącą odśpiewali popularnego „Ogórka”. W Smykolandii nie zabrakło stoisk kulinarnych oraz tych przygotowanych przez szczycieńskie instytucje.

Wszyscy chętni mieli okazję przywdziać bojowy strój policjanta (fot. 2), spróbować swoich sił w puszczaniu baniek (a raczej bań) mydlanych (fot. 3), czy przyglądać się chemicznym eksperymentom (fot. 4). Miłośnicy ruchu mogli wspiąć się na zjeżdżalnię lub uczestniczyć w turnieju piłki nożnej (fot. 5). Dziś jest już prawie normą, że  na boisku nie brakowało dziewczynek.
Czym byłby festyn bez muzyki? Tej oczywiście zabraknąć nie mogło, a oprócz powiatowych i miejskich włodarzy na muzycznej scenie pojawili się również sporo młodsi wykonawcy. Obecni usłyszeli sporo przebojów nowszych i z lat dawniejszych, a słowa jednej z piosenek z „Akademii Pana Kleksa” (odwołujemy się do jej tekstu w tytule), uświadomiły, że dzieckiem warto być jak najdłużej.

Atrakcyjności imprezy trudno coś zarzucić, pojawiły się jednak głosy zdziwienia, pytające, dlaczego szczycieński Dzień Dziecka przesunięto na 31 maja (piątek), skoro ten prawdziwy przypadał w sobotę i wtedy można było bez zwalniania się z pracy w pełni korzystać z atrakcji razem z pociechami. - Nie rozumiem tego kompletnie – dziwi się jeden z tatusiów. - Musiałbym iść z córką gdzieś na 17.30 na ogłoszenie wyników i dostalibyśmy resztki waty cukrowej – słyszymy w dalszej części komentarza.

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.