W ostatnich czasach, wskutek prawie bezśnieżnych zim i suchych lat, poziom wód gruntowych tak się obniżył, że Polska stała się jednym z krajów o najmniejszej zasobności w wodę. Leśnicy usiłują odwrócić tę tendencję, starając się zatrzymać ją w lasach. Jak się okazuje robią to z dobrym skutkiem, a Nadleśnictwo Szczytno, zostało uhonorowane tytułem „Lidera małej retencji wodnej”.

Zatrzymać wodę
Przy jednym z 339 urządzeń zatrzymujących wodę stoją pracownice Nadleśnictwa Szczytno Anna Boruszewska-Cudak i Agnieszka Rogawska

JAK NA PUSTYNI

Mieszkając na Mazurach, pośród dziesiątek jezior, strug i rzeczek sądzimy, że wręcz pławimy się wodzie i nigdy nam jej nie zabraknie. Niestety, od szeregu lat obserwujemy niekorzystne zmiany klimatyczne (niemal bezśnieżne zimy i suche lata), które spowodowały znaczne obniżenie poziomu wód gruntowych. Do kurczenia się zasobów wodnych przyczyniła się, niestety, także działalność ludzka. Była nią niewłaściwie prowadzona gospodarka jeszcze w latach PRL-u, a nawet późniejszych – m. in. fatalnie wykonywana melioracja, osuszanie wielkich bagien oraz wycinka lasów w nieodpowiednich miejscach.

Aby odwrócić niekorzystną tendencję obniżania się poziomu wód gruntowych, od kilku lat realizowany jest projekt mający na celu zwiększenie zdolności retencyjnych systemów leśnych. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}Uczestniczy w nim m. in. Nadleśnictwo Szczytno. - Musieliśmy działać, bo nasz kraj ma mniej wody niż Hiszpania, dotąd uważana za najsuchszą w Europie, a tyle samo co pustynny Egipt – wyjaśnia Anna Boruszewska-Cudak, specjalistka od spraw ochrony przyrody w Nadleśnictwie Szczytno.

Realizując swój projekt, Nadleśnictwo Szczytno wybudowało 339 małych i większych, a co warto podkreślić, bezobsługowych urządzeń, piętrzących wodę. Takich jak progi, zastawki, bystrotoki, a także groble i wodne oczka. Całość kosztowała ok. 6 mln zł, ale była współfinansowana ze środków unijnych. Za te działania, największe pod względem liczby urządzeń w Polsce, Nadleśnictwo Szczytno otrzymało tytuł „Lidera małej retencji nizinnej”. Warto też dodać, że urządzenia wspomagające retencję zostały wykonane z materiałów ekologicznych.

- Do budowy progów czy zastawek używaliśmy drewna, a do grobli naturalnego kamienia – podkreśla Anna Boruszewska - Cudak.

SILNIEJSZY I PIĘKNIEJSZY DRZEWOSTAN

Dzięki wspomnianym urządzeniom, które według obliczeń zatrzymują ok. 7 mln metrów sześciennych wody, już zauważa się zmiany w lasach.

„Kurek” wybrał się w towarzystwie leśników na mały rekonesans po terenach, na których gospodarzy Nadleśnictwo Szczytno. W lasach widać wiosenne rozlewiska, w miejscach do niedawna całkiem suchych, a pod Witówkiem natknęliśmy się na groble oraz sztuczne i naturalne wodne oczka. Odnotowaliśmy też całkiem wysoki stan wód w rozlicznych małych ciekach i rowach, jak i wód gruntowych. Można to obserwować i mierzyć w specjalnych urządzeniach towarzyszących budowlom piętrzącym wodę.

Wraz z podniesieniem lustra gruntowej wody poprawia się też kondycja drzewostanu.

Wielkie okazy i wszelkie inne mniejsze rośliny stają się mocniejsze, bardziej odporne na szkodniki. Zmienia się też cały ekosystem – wzrasta jego bioróżnorodność, bo pojawiają się całkiem nowe gatunki roślin i zwierząt.

Co ciekawe, ze sztucznych oczek wodnych korzysta nie tylko zwierzyna leśna (wodopoje), ale i … pobliscy mieszkańcy.

Anna Boruszewska-Cudak mówi nam, że gdy zeszłego lata kontrolowała stan urządzeń piętrzących wodę w okolicy Małdańca i Lipnik, nad tamtejszymi oczkami wodnymi zauważyła wypoczywających na leżakach miejscowych i turystów, a dzieci zażywały kąpieli. Nie bez znaczenia jest też poprawa walorów krajobrazowych naszych lasów, bo wiosenne rozlewiska, naturalne i sztuczne oczka wodne wzbogacają i tak już piękne leśne widoki.

Marek J.Plitt{/akeebasubs}