Kontynuujemy cykl tekstów poświęconych Zbigniewowi Dobkowskiemu, prezesowi KSRTKKF, organizatorowi wielu imprez dla dużych i małych, byłemu sędziemu piłkarskiemu, wcześniej – czynnemu zawodnikowi. Dziś między innymi o jego spotkaniach z gwiazdami naszej piłki nożnej.
Prawdziwa piłka to mecze rozgrywane na pełnowymiarowych boiskach. Dla nastoletniego Zbyszka takim debiutem był wspomniany na końcu poprzedniego odcinka sparing jego podwórkowej Sparty z młodymi piłkarzami poważnego Podchorążaka. Spotkanie odbyło się na bocznej płycie obiektu przy ulicy Ostrołęckiej – kiedyś stadion był przypisywany ul. Podleśnej. Nasz rozmówca pewnych szczegółów nie pamięta, ale jednego jest pewien: - Wygraliśmy ten mecz. Jedną bramką albo dwiema – tłumaczy. Ze zrozumiałych względów chłopakami ze Sparty zainteresowano się w klubie i już wkrótce kilku z nich zaczęło trenować w Podchorążaku. Trafili oni do grupy juniorów prowadzonej przez Wacława Maciochę. W gronie nowych zawodników znalazł się także Zbigniew Dobkowski.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
W tamtej drużynie wystąpił o rok starszy od Zbyszka Mirosław Okoński, jedna z najciekawszych postaci polskiego futbolu, późniejszy reprezentant kraju, prawdziwa legenda Lecha Poznań, czołowy zawodnik Legii Warszawa czy Hamburgera SV. – Bramkę z rzutu karnego strzelił właśnie Mirosław Okoński – wspomina Zbigniew Dobkowski. „Okoń” nie był jedynym młodym piłkarzem – późniejszą twarzą rodzimego futbolu - z którym na boisku spotykał się bohater wspomnieniowego cyklu.
Przygoda z Podchorążakiem skończyła się dość szybko, ponieważ wkrótce po ukończeniu podstawówki dorastający Zbyszek przeniósł się na Górny Śląsk do Szkoły Górniczej przy KWK Staszic w Katowicach Giszowcu. Równolegle kontynuował karierę piłkarską. – Najpierw trafiłem do GKS-u Katowice, gdzie trenerem był Ewald Cebula. Drużyna dzięki moim bramkom niejednokrotnie wychodziła obronną ręką. Najlepiej przypominam sobie mecz z Ruchem Chorzów, gdzie w drużynie przeciwnika grał Krzysztof Kajrys.
Zapewne nieco starsi kibice wiedzą, że parę lat później Kajrys z seniorskim Ruchem wywalczy tytuł mistrza kraju, a w latach 80. zostanie zawodnikiem Widzewa Łódź.
Po ukończeniu szkoły w Katowicach Zbigniew Dobkowski rozpoczął pracę w Hucie Kościuszko i zaczął trenować w AKS-ie Chorzów, występującym wówczas w klasie okręgowej. W pożegnalnym meczu przeciwko drużynie GKS-u Katowice w barwach katowickiego klubu zagrał m.in. Jan Furtok. Wielu złośliwców pamięta tylko jego zaliczone jako bramka trafienie ręką w eliminacyjnych męczarniach przeciwko San Marino (1993 r.), ale ostatecznie do reprezentacji (zagrał w niej 36 razy) nie trafił za nic. To chyba najbardziej rozpoznawalna twarz klubu z Katowic.
W tamtym spotkaniu Zbigniew Dobkowski zagrał już w barwach AKS-u. Z Furtokiem w jednej drużynie występował w reprezentacji szkół górniczych. Furtok grał w ataku, Dobkowski – w pomocy.
- W AKS-ie Chorzów spędziłem kilka sezonów do czasu, kiedy w 1981 roku rozpocząłem służbę wojskową w Szczecinie – kontynuuje swoje wspomnienia nasz rozmówca. - Tam chciałem trenować w Arkonii lub Pogoni.
Plany zmienił jednak stan wojenny…
(gp)
(Cdn.){/akeebasubs}
