Kontynuujemy cykl tekstów poświęconych Zbigniewowi Dobkowskiemu, obecnemu prezesowi KSR TKKF, organizatorowi wielu imprez dla dużych i małych, byłemu sędziemu piłkarskiemu, wcześniej – czynnemu zawodnikowi. Dziś o Maratonie Juranda, imprezie, z którą przez lata był związany.
W poprzednim odcinku cyklu skupiliśmy się na krzewieniu przez Zbigniewa Dobkowskiego kultury fizycznej w szczycieńskiej UNITRZE. Już jednak wtedy, czyli w latach 80. ubiegłego wieku, znajdował on czas na współorganizowanie przedsięwzięć niezwiązanych ściśle z zakładem pracy. Jednym z przykładów jest Bieg Juranda, który z czasem przekształcił się w Maraton Juranda. Impreza była organizowana pod egidą szczycieńskiego TKKF. W latach 80. Zbigniew Dobkowski był tam sekretarzem i członkiem zarządu. Skoro nazwa imprezy odwoływała się do Juranda, miejsce startu znajdowało się pierwotnie w Spychowie. Trasa biegu, wydłużonego wkrótce do 42 km 195 m, ulegała jednak zmianom. Różny był też termin przeprowadzania imprezy. Przez pewien czas łączono ją z Dniami i Nocami Szczytna. – Byłem sędzią startowym i sędzią na mecie maratonu – wspomina Zbigniew Dobkowski. – Prowadziłem też Mały Bieg Juranda w parku nad mniejszym z naszych jezior.
Jak mówi, przygotowywanie kolejnych edycji imprezy stanowiło duże wyzwanie logistyczne.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
W pamięci Zbigniewa Dobkowskiego utrwaliła się postać jednego z najstarszych uczestników biegu, Jana Niedźwieckiego z Warszawy, byłego ułana, uczestnika wielu podobnych imprez. – Po maratonie robił salto w przód, tak jak niektórzy piłkarze po zdobyciu gola. I mimo zmęczenia trzymał się na nogach. Wszyscy bili brawo – wspomina nasz rozmówca.
Jan „Ułan” Niedźwiecki, którego innymi znakami rozpoznawczymi były wojskowa czapeczka i gra na harmonijce ustnej, doczekał się nawet krótkometrażowego filmu dokumentalnego na swój temat. Zmarł w 2019 r. w wieku 93 lat. Przebiegł 99 maratonów.
Maraton Juranda w dawnej formie i z mniej więcej stałą grupką organizatorów dotrwał do roku 2008, do XXVII edycji. Miejskie dofinansowanie na kolejny rok radykalnie zmniejszono i TKKF postanowił zawiesić organizację przedsięwzięcia. Kłopoty finansowe pojawiały się zresztą już wcześniej, co przekładało się na wyraźne zmniejszenie frekwencji na starcie. - Szkoda było… Ten bieg był znany w Polsce, stanowił reklamę miasta – ubolewa Zbigniew Dobkowski.
Maraton wskrzeszono w 2017 r. Odrodził się pod egidą niedawno powstałego klubu Jurund, który rozkręcił kilka mniejszych imprez biegowych. Maraton Juranda doczekał się w nowej odsłonie trzech edycji. – Przez dwa ostatnie lata nie organizowano go z powodu pandemii. Zobaczymy, czy uda się go przeprowadzić w roku 2022 – zastanawia się Zbigniew Dobkowski, który odczuwa sentyment do tej biegowej imprezy.
(gp)
(Cdn.){/akeebasubs}
