Kontynuujemy cykl tekstów poświęconych Zbigniewowi Dobkowskiemu, obecnemu prezesowi szczycieńskiego KSR TKKF, organizatorowi wielu imprez dla dużych i małych, byłemu sędziemu piłkarskiemu, wcześniej – czynnemu zawodnikowi. Dziś o niepiłkarskich przedsięwzięciach, których pomysłodawcą był zazwyczaj Zbigniew Dobkowski.

Ze wspomnień pana Zbyszka (7)
Pomoc w przygotowaniu sportowych imprez to niekiedy okazja do poznania znanych osób. Na zdjęciu męski uścisk dłoni generała Romana Polki i Zbigniewa Dobkowskiego

Nie samą piłką nożną żyje człowiek. Tenis ziemny, tenis stołowy, siatkówka, badminton – to przykładowe dyscypliny, które próbował popularyzować na naszym gruncie Zbigniew Dobkowski. Jak sam przyznaje – z różnym powodzeniem. Organizował rozgrywki ligowe i mistrzostwa miasta lub powiatu. Czasami po paru latach musiał przyznać: Jakoś to u nas nie chwyciło. Do dziś przetrwała rywalizacja tenisistów stołowych, a do mających ćwierć wieku mistrzostw nasz rozmówca parę lat temu dołożył Grand Prix – cykl turniejów rozgrywanych w różnych miejscowościach powiatu.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Ostatnie edycje tych imprez z powodów pandemicznych nie odbyły się. Jak mówi Zbigniew Dobkowski, tenis stołowy to dla niego drugi po piłce nożnej sport. Wspomina, że przed laty w tenisowych mistrzostwach uczestniczyło naprawdę wielu zawodników, także spoza granic powiatu. Goście z odleglejszych miejscowości zdarzali się i w ostatnich edycjach tej imprezy. Mistrzostwa gościły chyba w każdej sali i salce gimnastycznej w Szczytnie. – Pewnego razu, gdy udział można było zgłaszać niemal do ostatniej chwili, przyjechało tyle osób, że nie wiedzieliśmy, czy się wyrobimy z czasem. Okazało się, że mieliśmy 219 uczestników – wspomina.

Zamiłowania zazwyczaj nie biorą się znikąd. Jak przyznaje Zbigniew Dobkowski, bardzo dużo zawdzięcza swojemu nauczycielowi wychowania fizycznego ze Szkoły Podstawowej nr 1 Zenonowi Drozdowiczowi. – To był jeden z moich najlepszych nauczycieli w szkole – stwierdza bohater naszego cyklu. - Zaszczepił we mnie pasję organizacyjną. Spędzał z nami czas także po lekcjach, przychodził do nas, żeby pograć w piłkę. Pamiętam, że po latach, gdy mieszkał już w Olsztynie, umieściłem dla niego w „Kurku” życzenia z okazji Dnia Nauczyciela. Jakoś do tego dotarł, przeczytał i był bardzo zadowolony.

Zenon Drozdowicz przyjeżdżał także na rozgrywane kiedyś na kortach UNITRY mistrzostwa w tenisie ziemnym.

Sportowe życie Zbigniewa Dobkowskiego to nie tylko cykliczne imprezy organizowane przez niego pod szyldem TKKF. Był także zapraszany jako sędzia podczas przedsięwzięć przygotowywanych przez inne podmioty. Nie brakowało go na rozmaitych festynach, podczas których zajmował się prowadzeniem zawodów dla dzieci. Przed laty na swoje barki brał część sportową podczas pieszych rajdów „Kurka”. Zbigniew Dobkowski rozmaitymi zawodami uatrakcyjniał czas uczestnikom obozów czy kolonii. W pamięci naszego rozmówcy utkwił szczególnie I Bieg Przełajowy „Cudami Mazur”, gdzie Zbigniew Dobkowski pełnił funkcję jednego z sędziów. Jego gościem specjalnym – i przy okazji uczestnikiem rywalizacji – był generał Roman Polko, były dowódca jednostki specjalnej „Grom”. Grom, ale ten podszczycieński, stanowił metę biegu, którego trasa wiodła m.in. przez jez. Sasek Wielki – ten odcinek należało pokonać wpław. Po biegu generałowi nadano tytuł honorowego obywatela Gromu.

- Było to zrobione profesjonalnie – komplementuje imprezę przygotowaną 10 lat temu przez bardzo aktywny niegdyś Amatorski Klub Biegacza. - Miały odbywać się kolejne edycje. Szkoda, że to przeminęło z wiatrem.

Z wiatrem nie przeminęło za to pamiątkowe zdjęcie, na którym uwieczniono byłego dowódcę jednostki „Grom” i Zbigniewa Dobkowskiego. W mieszkaniu naszego rozmówcy zajmuje ono eksponowane miejsce.

(gp)

(Cdn.){/akeebasubs}