W tym miesiącu minie 107. rocznica bitwy pod Tannenbergiem. Kilka tygodni temu, nakładem Mazurskiego Stowarzyszenia Regionalnego, ukazała się książka Sławomira Ambroziaka pt. „Tajemnica generała Samsonowa”, poświęcona w znacznej części tej jednej z ważniejszych batalii I wojny światowej. Publikujemy jej fragmenty dotyczące roli, jaką w bitwie odegrali strzelcy ze Szczytna.

Zielone kurtki z Ortelsburga cz. II
Pole bitwy w dolinie Łyny w Orłowie z miejscowym młynem. Widok w kierunku miejscowości Łyna (fotografia ze zbiorów Kreisgemeinschaft Neidenburg e.V. w Bochum)
Zielone kurtki z Ortelsburga cz. II
Dolina Łyny w Orłowie. Widok w kierunku miejscowości Kurki (fotografia ze zbiorów Kreisgemeinschaft Neidenburg e.V. w Bochum)

W jednym z miejsc na pobojowisku pod Orłowem strzelcy ze Szczytna zauważyli nienaturalne kłębowisko martwych żołnierskich ciał. Wyciągnęli spod niego drzewce sztandaru rosyjskiego 29. Czernichowskiego Pułku Piechoty imienia Feldmarszałka Iwana Dybicza. Sztandar pułkowy z wyhaftowanym krzyżem św. Andrzeja znaleziono kawałek dalej, owinięty wokół ciała poległego rosyjskiego oficera, który starał się uratować pułkową świętość. To właśnie 29. Czernichowski Pułk nacierał bezpośrednio na młyn w Orłowie. Gdy rosyjskie oddziały zostały wyparte przez Niemców, a w ich szeregi wkradł się chaos, dowódca pułku pułkownik Aleksiejew wraz z oddziałem sztandarowym ruszył do kontrataku, w trakcie którego poległ. Sztandar padł łupem Niemców, którzy zdobyli też 13 karabinów maszynowych i wzięli do niewoli 100 jeńców.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Zielone kurtki z Ortelsburga cz. II
Feldmarszałek rosyjski Iwan Dybicz Zabałkański (1785 – 1831)

Zdobycie rosyjskiego sztandaru przypisano szczycieńskim strzelcom, a konkretnie strzelcowi Uwe. Miało to szczególnie wymowne znaczenie, gdyż patronów Batalionu Strzelców ze Szczytna i 29. Czernichowskiego Pułku Piechoty łączyła historia. Graf Yorck von Wartenburg i feldmarszałek Iwan Dybicz (zwany Zabałkańskim) spotkali i poznali się w ważnym dla Prus i Rosji momencie. Korpus pruski pod dowództwem von Wartenburga brał udział w wyprawie Napoleona na Moskwę w 1812 roku, choć tak naprawdę Prusacy nie byli stronnikami Francuzów, to jednak zostali do tego zmuszeni. W trakcie odwrotu Napoleona generał Yorck von Wartenburg i wówczas jeszcze generał Iwan Dybicz spotkali się w Taurogach na Litwie, gdzie podpisali 30 grudnia 1812 roku korzystne dla obu stron porozumienie w sprawie neutralności wojsk pruskich podległych Wartenburgowi. Generał Dybicz, z urodzenia Niemiec (tak naprawdę nazywał się Hans Karl Friedrich Anton von Diebitsch i urodził się w Prusach w pobliżu dzisiejszych Obornik Śląskich), miał szczególnie łatwo przekonać swego „rodaka” do opuszczenia szeregów Napoleona. Dwór pruski zrazu potępił „samowolę” generała von Wartenburga, jednak w rzeczywistości była to tylko gra pozorów mająca na celu nienarażenie się Francuzom do chwili ich wyparcia z Prus. Gdy to nastąpiło, król pruski szybko przystąpił do sojuszu przeciwko Napoleonowi, a generała Yorcka von Wartenburga za jego „niesubordynację” w Taurogach uznano bohaterem narodowym tzw. wojny wyzwoleńczej, jak nazwano potem w Prusach kampanię 1813 roku przeciwko Francuzom. Konwencja w Taurogach i współpraca Yorcka von Wartenburga z Dybiczem z pewnością przyczyniła się do upadku polskiego Księstwa Warszawskiego, powstałego pod patronatem Napoleona, i symbolizowała przez całe dziesięciolecia współpracę obu zaborców, Prus i Rosji. Szczególnie Dybicz zasłynął jako zwalczający polskie aspiracje niepodległościowe. W trakcie powstania listopadowego 1830/1831 był głównodowodzącym wojsk rosyjskich walczących z Polakami. W trakcie tej kampanii zmarł jednak na cholerę we wsi Kleszewo pod Pułtuskiem. Przez ponad miesiąc jego zwłoki przetrzymywano w Prusach Wschodnich w Dłutowie pod Piszem a wartę przy nich trzymali wschodniopruscy strzelcy.

Zielone kurtki z Ortelsburga cz. II
Generał pruski Ludwig Yorck von Wartenburg (1759 – 1830)

Walki pod Orłowem w sierpniu 1914 roku stanowiły symboliczne zakończenie „współpracy” obu generałów i zaborców. Strzelcy ze Szczytna spod znaku Yorcka von Wartenburga w zaciętej walce zdobyli sztandar rosyjskiego pułku spod znaku Dybicza. Odnotował to nawet sam Hindenburg w swym liście do żony napisanym w Ostródzie w dniu 30 sierpnia 1914 roku: „Sztandar pułku Dybicza z inskrypcją „Braterstwo broni Taurogi” we wspaniały sposób został zdobyty przez Batalion Strzelców GrafaYorcka”. Dwaj zaborcy Polski stali się śmiertelnymi wrogami.

Niestety, w tej zawziętej walce pomiędzy zaborcami, po obu stronach krew przelewali Polacy. Świadczy o tym także pewien incydent z walk pod Orłowem. W pewnym momencie boju żołnierze 151. Pułku Piechoty (2. Warmińskiego) wzięli do niewoli grupkę jeńców. Jeden z feldfebli zbliżył się wtedy do nich z nasadzonym na karabin bagnetem i krzyknął: „Zamordowaliście mojego ojca i teraz odpłacę wam za to!”. Trzeźwiej myślący żołnierze niemieccy zdołali go jednak odwieść od tego zamiaru, wskazując, że chce mordować bezbronnych ludzi. Jak się okazało, ojciec feldfebla, z zawodu leśnik, został zabity przez nieznanych sprawców a przecież przebiegająca lasami granica niemiecko – rosyjska w Prusach Wschodnich nie stanowiła bariery dla kłusowników z drugiej swojej strony. Dlatego też feldfebel chciał dokonać krwawej zemsty. Wzięci do niewoli jeńcy nie byli Rosjanami tylko Polakami a krewki feldfebel nazywał się Kontratowitz.

Sławomir Ambroziak

PS. Książkę „Tajemnica generała Samsonowa” można nabyć w Szczytnie w Księgarni „Fraszka” i w Muzeum Mazurskim oraz na coniedzielnej giełdzie staroci w Olszynach.{/akeebasubs}