Od piątku w Szczytnie działa już zadaszone lodowisko. Pierwszego dnia chętnych do skorzystania z zimowej atrakcji nie brakowało, tym bardziej, że w ramach promocji wstęp był za symboliczną złotówkę.
Z tygodniowym opóźnieniem w stosunku do wcześniejszych zapowiedzi ruszyło w Szczytnie sztuczne lodowisko. W odróżnieniu od lat ubiegłych, kiedy to miasto wypożyczało potrzebną do jego wykonania infrastrukturę i pokrywało jej koszty, teraz jest to obiekt zadaszony i postawiony przez zewnętrzną firmę. Dlatego też funkcjonuje na komercyjnych zasadach, a to oznacza, że mieszkańcy za wstęp zapłacą więcej niż dotychczas. Jak już informowaliśmy, normalny bilet kosztuje 20 zł, ulgowy i rodzinny – 17 złotych. Za wejściówki grupowe (min. 10 osób) trzeba zapłacić 10 zł/os. W ramach lodowiska funkcjonuje wypożyczalnia łyżew. Ich wypożyczenie to koszt 15 złotych. Nie ma przy tym limitu czasowego w korzystaniu z zimowej atrakcji. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
W piątkowym otwarciu, oprócz władz miasta, uczestniczył także Grzegorz Wójtowicz, menedżer sieci lodowisk Lodowiska Sp. z o.o. Jak informuje, w tym sezonie na terenie całego kraju powstaną 23 takie obiekty, z czego pięć w województwie warmińsko – mazurskim. Jak podkreśla, odbywa się to na bardzo korzystnych dla samorządów warunkach. - To lodowisko miasta nie kosztuje nic. Za pracowników, media, rozstawienie namiotu płacimy my. Do tego jeszcze uiszczamy opłatę za dzierżawę terenu, na którym ono stoi – tłumaczy Grzegorz Wójtowicz, dodając, że firma zarabia na sprzedaży wejściówek. Lodowisko ma być czynne do końca lutego. Grzegorz Wójtowicz zauważa, że zadaszenie obiektu wpływa nie tylko na większy komfort użytkowników, ale i na koszty eksploatacji. Wspomina, że kiedy firma dziewięć lat temu udostępniała lodowisko odkryte, to nie spinało się ono biznesowo. Wszystko przez niestabilną pogodę. Wysokie temperatury zimą powodowały, że tafla szybciej się topiła i potrzeba było więcej prądu na jej utrzymanie. Wówczas miesięczny koszt poboru energii sięgał nawet 30 tys. złotych. - Przy naszym obecnym systemie, kiedy lodowisko jest kryte i korzystamy z mniejszego agregatu, jest on nawet o 1/3 niższy – zauważa Grzegorz Wójtowicz. Zdradza, że współpraca jego firmy z miastem na obecnych zasadach ma potrwać minimum trzy lata.
W piątek pierwszych czterdzieści osób mogło pojeździć na łyżwach za symboliczną złotówkę. Nic dziwnego, że jeszcze przed otwarciem ustawiła się kolejka chętnych. Czy takie zainteresowanie będzie towarzyszyło lodowisku przez cały sezon, to pokażą najbliższe tygodnie.
(ew){/akeebasubs}
