Odkąd jestem na świecie, a to już wiele lat, kolejne polskie władze obiecują mi bogactwo. Najpierw gwarantowała je naszemu narodowi przyjaźń z wielkim bratem ze wschodu. Później Edward Gierek zapewniał, że doprowadzi do tego, aby „Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatnio”.

Obecna dobra zmiana też lubi obiecywać. Tymczasem czas ucieka, a z tym dostatkiem jest raczej średnio. Ale pomarzyć można. Zatem przyszło mi do głowy, aby rozeznać się w temacie cennych kruszców. Zwłaszcza złota. Ja to już raczej nie doczekam czasów, kiedy taka wiedza mogłaby mi się na cokolwiek przydać, ale może niektórzy czytelnicy dożyją epoki prawdziwego bogactwa. A wtedy... jak znalazł.

Powszechna żądza złotego kruszcu, to prawdziwy fenomen. Zaczęło się 3000 lat p.n.e. W Egipcie. To Egipcjanie pierwsi odkryli piękny, żółty metal i zaczęli wytwarzać z niego biżuterię. W wielu częściach świata, w zasięgu ówczesnych egipskich możliwości handlowego eksportu, wyroby te, a zatem i kruszec, stały się synonimem luksusu. Uparcie odkrywano kolejne złoża szlachetnego metalu. Pomalutku jego starannie odważone i opieczętowane kawałki stawały się monetą uznawaną w międzynarodowych płatnościach. Ten nowo wynaleziony pieniądz zastąpił dotychczasową, przestarzałą, bezpośrednią wymianę towarową, czyli niewygodny system coś za coś. Na przykład hodowlanego zwierzaka, za płody rolne. Warto dodać, że w Egipcie już wcześniej o 1000 lat wydobywano srebro. Srebrne ozdoby odnaleziono w dawnych grobowcach, ale raczej dość nieliczne. Natomiast w późniejszych czasach, takiego na przykład biblijnego Abrahama, wg tekstu Starego Testamentu, oceniało się, jako bardzo bogatego, ponieważ posiadał wielkie ilości srebra. Abraham żył 2000 lat p.n.e.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

Przejdźmy do czasów nam bliższych. Pięć lat po powstaniu USA, czyli w roku 1792, rząd Stanów Zjednoczonych wprowadził oficjalne standardy do wybijanych, amerykańskich monet. Jeden dolar powinien zawierać 24,75 ówczesnych granów, czyli według naszych dzisiejszych miar 1,60 grama czystego złota. A teraz pewna ciekawostka. Na ogół uważa się, że najcięższym metalem jest ołów. Tymczasem nieprawda. Złoto jest cięższe. Objętość jednego litra ołowiu waży, w przybliżeniu, 11 kg, a złota aż 19. Jak wiemy z literatury, w dawnych czasach nagminnie produkowano fałszywe złote monety. Powlekano warstewką złota ołowiany krążek. Ale dobrej jakości wagi (rzadkość) demaskowały oszusta. Pewna zmiana nastąpiła dopiero wtedy, kiedy zauważono, że paskudne, srebrnego koloru grudki, przylegające do pokładów złota, mają wagę niemal taką samą jak żółty metal. Odłupywano je zatem i z nich wybijano krążki służące do produkcji fałszywych złotych monet. Te bezwartościowe, dla współczesnych, bryłki srebrnobiałego metalu, to platyna. Kruszec, który dzisiaj ma znacznie wyższą wartość niż złoto.

Skoro jesteśmy przy platynie. Jest to metal bardzo twardy. Można go, pod tym względem, porównać do stali. Po raz pierwszy wspomniano o nim w naukowej publikacji w roku 1557. Uważano ów metal za bezużyteczny, bo niemożliwy do stopienia. Nic dziwnego. Aby zmienić go w stan płynny, potrzebna jest temperatura 1768 stopni. W tamtych latach niemożliwa do uzyskania. Dopiero w roku 1758, we Francji, stopiono bryłki platyny i wkrótce potrafiono wykonać z niej blaszki oraz druciki. I tak się zaczęło. Niezależnie od wykorzystania owego metalu do specjalnych zadań w przemyśle, jest to fantastyczny i piękny materiał jubilerski. Niebywale trwały. Nie wchodzący w żadne reakcje z wodą, czy z tlenem. Poza tym, w przeciwieństwie do złota, albo srebra, jest całkowicie niealergiczny. Dzisiaj największe złoża platyny znajdują się w RPA. Imponujące bogactwo tego kraju opiera się właśnie na owych, niezwykle cennych, zasobach.

No to jeszcze wróćmy do złota. Przypomnę okres pokolumbijski w nowo odkrytej Ameryce. W oparciu o miejscowe przekazy, konkwistadorzy przez wiele lat, od roku 1529, uparcie poszukiwali legendarnej krainy złota El Dorado. Głównie na terenach dzisiejszej Wenezueli. Bez skutku. Warto także przypomnieć znacznie późniejszą „gorączkę złota” w Ameryce, a także w Australii. Historycy wymieniają 9 miejsc ogarniętych szaleństwem poszukiwań złotego kruszcu. Między innymi San Francisco (rok 1849), Ziemia Ognista (1883), czy Klondike (1897). To złote szaleństwo znacznie przyczyniło się do błyskawicznego zasiedlenia nowych terenów. W Ameryce, a także w Australii.

A teraz kilka praktycznych, technicznych uwag dla przyszłych bogaczy. Złoto jest metalem wprawdzie nie utleniającym się, ale dość miękkim i podatnym na przekształcenia. Zatem często stapiane jest z innymi metalami. To nadaje wyrobom jubilerskim znacznie większą trwałość, a także zmienia odcień złotej barwy. Na przykład stop złota z platyną jest znacznie jaśniejszy niż jego mieszanka z miedzią. Określa się takie odmiany próbą, czyli cyfrą wskazującą procent czystego złota w wyrobie. Na przykład próba 750 oznacza 75% kruszcu, a oznaczenie 585 (najpopularniejsze wyroby w Polsce), określa, że czystego złota jest tam procent 58,5. Wyroby oznaczone próbą 1000 (100%) są oczywiście najdroższe, ale też najdelikatniejsze. Raczej nie do użytku codziennego, tak jak na przykład obrączki.

Wystarczy tego bogactwa. Na zakończenie przypomnę fragment popularnej piosenki: „bo srebro i złoto to nic, chodzi o to, by młodym być i więcej nic”. Dla mnie, to jest już dość trudne, niemniej staram się jak mogę. A moich czytelników, do owej niezależnej młodości, gorąco zachęcam.

Andrzej Symonowicz{/akeebasubs}