Niepubliczne Przedszkole „Pod Topolą” jest kolejną placówką, która ubiega się o wypłatę źle naliczonej przez miasto dotacji. Na razie ani jego dyrekcja, ani władze nie ujawniają, o jaką chodzi kwotę. Część radnych obawia się, że sprawa wypłynie dopiero po wyborach. Wtedy przed problemem znalezienia w budżecie należnych placówce środków stanie nowa rada, a niewykluczone, że także i burmistrz.

Zmowa milczenia wokół dotacji
Temat źle naliczonej dotacji dla Niepublicznego Przedszkola „Pod Topolą” najwyraźniej jest teraz niewygodny dla burmistrz Danuty Górskiej. Jeśli przegra wybory, ten „gorący kartofel” trafi się jej następcy

BĘDZIE PROBLEM PO WYBORACH

Sprawa niewłaściwie naliczonej dotacji Przedszkolu Niepublicznemu „Pod Topolą” owiana jest na razie zmową milczenia. To już nie pierwsza placówka, która ubiega się o wypłatę przez miasto należnych jej środków. Przypomnijmy, że z podobnej sprawy zwycięsko wyszło już inne Niepubliczne Przedszkole, „Kinderland” prowadzone przez Anetę Lenard. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} W wyniku sądowej ugody wywalczyła ona wypłatę blisko 80 tys. złotych. O jaką kwotę chodzi w przypadku przedszkola „Pod Topolą”, tego nie wiadomo. Nieoficjalnie mówi się nawet o 1,7 mln złotych. Pytania w tej sprawie zadawali podczas niedawnych posiedzeń komisji i sesji radni, próbując dociec, jakie obciążenie z tego tytułu poniesie miejski budżet. - O jaką konkretnie kwotę dotacji zwróciła się pani dyrektor przedszkola? - dopytywał radny Robert Siudak. Z kolei Piotr Gregorczyk domagał się od burmistrz Danuty Górskiej udzielenia odpowiedzi podczas ostatniej w tej kadencji sesji, która odbyła się w miniony czwartek. - Chodzi o to, abyśmy wiedzieli, bo na pewno będzie to olbrzymi problem dla następnego burmistrza i następnej kadencji rady – uzasadniał. Wtórowała mu radna Anna Rybińska. - Kolejne przedszkole wygra, a trzeba będzie mu zapłacić nie z pani kieszeni, choć bardzo bym tego chciała, tylko z budżetu miasta, czyli nas wszystkich – zauważała. - Dlaczego w ogóle do tego doszło? Czy to skutek braku kompetencji? Czy kolejne placówki też będą się upominać o wypłatę? - dociekała Rybińska.

BURMISTRZ NABIERA WODY W USTA

Radni nie doczekali się jednak konkretnej odpowiedzi od burmistrz Górskiej. Tłumaczyła ona jedynie, że wypłata dotacji dla przedszkoli niepublicznych odbywała się w oparciu o opinię Regionalnej Izby Obrachunkowej. Ustawa precyzująca te kwestie weszła w życie dopiero w 2013 r., natomiast placówki upominają się o kwoty z lat wcześniejszych. - Do przedszkola „Pod Topolą” chodzą nie tylko dzieci z miasta, ale i spoza niego. Trudno tu cokolwiek powiedzieć, ale na pewno nie są to kwoty milionowe – kluczyła burmistrz, dodając, że na razie pracownicy urzędu robią „orientację” jeśli chodzi o koszty, które może ponieść miasto.

Kwoty źle naliczonej dotacji nie chce ujawnić także dyrektor Niepublicznego Przedszkola „Pod Topolą” Bożena Mikielewicz. - Z przykrością stwierdzam, że nie rozmawiam na ten temat i nie udzielam żadnych informacji – ucina dalszą rozmowę z „Kurkiem”. Przecież chodzi tu o publiczne środki z budżetu miasta – naciskamy. - Proszę o nic nie pytać mnie ani moje go przedszkola – odpowiada Bożena Mikielewicz.

(ew){/akeebasubs}