W szczycieńskim szpitalu rozpoczyna działalność zakład opiekuńczo – lecznicy składający się z 31 łóżek. Powstał z myślą o pacjentach przewlekle chorych, którzy zakończyli już leczenie np. na oddziale wewnętrznym, ale wciąż potrzebują specjalistycznej opieki. Kierownictwo szpitala zastrzega jednak, że nie będzie to miejsce dla osób chorujących na nowotwory, uzależnionych czy chorych psychicznie.
WSZYSTKO DZIĘKI ROZBUDOWIE
W miniony czwartek w szczycieńskim szpitalu oficjalnie otwarto zakład opiekuńczo – leczniczy. Mieści się on w starej bryle placówki, w miejscu, gdzie wcześniej funkcjonował oddział chirurgiczny, który rok temu został przeniesiony do nowo wybudowanego skrzydła. ZOL liczy 31 łóżek. W otwarciu udział wzięli radni powiatowi na czele ze starostą Jarosławem Matłachem oraz członkini zarządu województwa Sylwia Jaskulska. Jak podkreślała, w ostatnich latach szpital, za pośrednictwem Urzędu Marszałkowskiego, pozyskał z Unii Europejskiej 13 mln zł, z czego na uruchomienie ZOL-u – 3,7 mln złotych.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Z kolei starosta Jarosław Matłach zauważa, że utworzenie zakładu nie byłoby możliwe, gdyby nie rozbudowa szpitala. - O uruchomieniu ZOL-u myśleliśmy od wielu lat. Wcześniej jednak nie mogliśmy tego zrobić, bo nie mieliśmy wystarczającej przestrzeni – tłumaczy. Dopiero po wybudowaniu nowego skrzydła i przeniesieniu do niego kilku oddziałów, zwolniła się przestrzeń w starej bryle.
TO NIE PRZECHOWALNIA
Pierwsi pacjenci mają tu trafić już 5 października. Jak mówi dyrektor szpitala Beata Kostrzewa, będą to osoby przewlekle chore, np. po udarach, które zakończyły leczenie szpitalne, ale nadal potrzebują specjalistycznej opieki. Reguły narzucone przez NFZ zakładają, że nie będzie tu jednak miejsca dla pacjentów z aktywną chorobą nowotworową, chorych psychicznie czy uzależnionych. - ZOL ma swoje wymogi. Na pewno nie jest to zakład socjalny dla osób starszych, które nie mają opieki – tłumaczy Beata Kostrzewa, obawiając, że część społeczeństwa tak może postrzegać nową placówkę. Przyznaje, że dziś osoby starsze, którymi nie ma się kto zająć, stanowią poważny problem społeczny. Zdarza się, że rodziny chcą je przetrzymywać jak najdłużej na oddziale wewnętrznym, bo nie mają możliwości zapewnienia im opieki. Dochodzi do przykrych sytuacji, kiedy krewni nie odbierają seniorów po zakończonej hospitalizacji. - Boimy się, żeby ludzie nie pomyśleli, że mogą w zakładzie zostawiać swoich bliskich, którzy zakończyli leczenie na oddziale wewnętrznym i tak naprawdę mogą jeszcze samodzielnie funkcjonować – dzieli się swoimi obawami dyrektor, dodając, że dla takich osób najbardziej odpowiednim miejscem są DPS-y.
POBYT NIE ZA DARMO
Oddziałowa ZOL-u Karolina Koc informuje, że zapotrzebowanie na usługi opiekuńczo – lecznicze w szpitalu jest bardzo duże. - Mieliśmy w czerwcu pacjentkę, której rodzina chciała ją umieścić w ZOL-u od października, licząc, że te cztery miesiące przetrzymamy ją na oddziale wewnętrznym – mówi Karolina Koc. Dodaje, że u części osób zdziwienie budzi to, że za pobyt w zakładzie trzeba płacić 70% świadczenia pobieranego przez pacjenta, ale nie więcej niż 250% najniższej emerytury.
Oddziałowa przyznaje, że ZOL różni się od innych szpitalnych oddziałów. Główny ciężar opieki będzie tu spoczywał na pielęgniarkach i opiekunkach. Wizyty lekarskie są przewidziane dwa razy w tygodniu. Do dyspozycji pacjentów będzie też trzech fizjoterapeutów, terapeuta zajęciowy, logopeda i psycholog.
(ew){/akeebasubs}
