Zejścia prowadzące do ścieżki wokół małego jeziora od strony ul. Konopnickiej są w opłakanym stanie. Korzystanie z nich grozi urazem, a obskurny wygląd nie pasuje do oddanego kilka lat temu do użytku parku. Radna Ewa Czerw, która od dawna upomina się o ich remont, dziwi się, że dotąd nie znalazły się środki na ten cel, a zamiast tego nad małym jeziorem powstały niepraktyczne stanowiska dla wędkarzy.

Zróbcie wreszcie te zejścia
Zejścia do ścieżki biegnącej wokół małego jeziora prezentują się koszmarnie, a miasto od lat nie robi nic, aby to zmienić

Utworzony blisko dziesięć lat temu park nad małym jeziorem oraz biegnąca wokół niego ścieżka to z pewnością wizytówki miasta oraz miejsca często uczęszczane przez mieszkańców Szczytna i turystów. Nie wszystko wygląda tu jednak pięknie. Walory estetyczne psują będące w opłakanym stanie zejścia do jeziora od strony ul. Konopnickiej. Korzystanie z nich, zwłaszcza w porze wieczornej, gdy pogarsza się widoczność czy zimowej, kiedy nawierzchnia bywa śliska, zagraża bezpieczeństwu.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Aż dziw, że do tej pory nikt nie złamał tu ręki czy nogi. Na dodatek do schodów przy Zespole Szkół nr 1 prowadzi krzywy chodnik, obok którego stoi nie mniej krzywa, zardzewiała latarnia. Stopnie są wykruszone, przez co trzeba dobrze patrzeć pod nogi, aby się nie potknąć. Istne kuriozum to z kolei położone kilkadziesiąt metrów dalej zejście, także od strony ul. Konopnickiej. Tam schody są co prawda w nieco lepszym stanie, ale nagle urywają się, a dalej do ścieżki prowadzi stroma skarpa, na którą ktoś niechlujnie wylał nieco betonu.

O remont zejść już od kilku lat upomina się radna Ewa Czerw, ale bez skutku. - Zawsze dostawałam odpowiedź, że aby wykonać naprawę, potrzebna jest dokumentacja – mówi. Dziwi się, dlaczego miasto znalazło pieniądze na wybudowanie niepraktycznych stanowisk dla wędkarzy wokół małego jeziora, a nie wygospodarowało ich na zdecydowanie bardziej potrzebą inwestycję. - Któregoś dnia wybrałam się na przechadzkę wokół jeziora. Spotkali mnie mieszkańcy, którzy byli niezadowoleni z wysepek dla wędkarzy. Mówili, że wystarczyłyby 2 – 3 dla osób niepełnosprawnych, a nie tyle, co jest – relacjonuje radna. Dodaje, że miłośnicy wędkowania i tak robią to tam, gdzie chcą, a ze stanowisk raczej nie korzystają. - Według mnie to chybiona inwestycja – ocenia radna.

(ew){/akeebasubs}