Teren u zbiegu ulic Łomżyńskiej i Polnej, po latach sądowych batalii z jego byłym dzierżawcą, wrócił już do miasta. Dawne składowisko i skup złomu trzeba jednak uporządkować. Pozostawione tam odpady muszą być poddane utylizacji. Za wszystko zapłaci miasto, bo od byłego dzierżawcy trudno wyegzekwować jakiekolwiek środki.
Rozległy teren należący od miasta u zbiegu ulic Łomżyńskiej i Polnej był dzierżawiony przez przedsiębiorcę, który początkowo prowadził skład węgla. Po pewnym czasie urządził tam skup złomu i składowisko różnego rodzaju odpadów ze strefy ekonomicznej.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Przed końcem 10-letniej dzierżawy, zgodnie z zaleceniami komisji Rady Miejskiej, władze Szczytna zdecydowały o nieprzedłużaniu umowy i odzyskaniu terenu. Na to nie godził się przedsiębiorca, nie chcąc opuścić nieruchomości. Sprawa znalazła swój finał w sądzie. Odzyskiwanie terenu zajęło miastu kilka lat, bo dzierżawca od kolejnych wyroków się odwoływał. Wreszcie własność wróciła do prawowitego właściciela. To jednak nie koniec kłopotów. - Sąd przekazał nam już to, co zostało na tym terenie. Część zalegających tam rzeczy dzierżawca wywiózł, ale zostawił to, co wymaga utylizacji przez specjalistyczną firmę – mówi wiceburmistrz Szczytna Krzysztof Kaczmarczyk. Za uprzątnięcie dawnego składowiska zapłaci miasto. Czy istnieje możliwość ściągnięcia należności z byłego dzierżawcy? - To będzie bardzo trudne, bo w tej chwili nie znamy nawet jego adresu zamieszkania – przyznaje wiceburmistrz.
Obecnie miasto przystąpiło do podziału geodezyjnego odzyskanych działek. W przyszłości mają być one wystawione na przetarg. Zgodnie z planem zagospodarowania, mogą zostać przeznaczone na działalność usługowo-handlową.
(ew)
{/akeebasubs}
