Mieszkańcy Nowego Dworu, Witowa, Małszewa, Burdąga i Brajnik są praktycznie odcięci od świata z powodu braku połączeń autobusowych. Najbardziej z tego powodu cierpią osoby starsze, które aby dostać się do Jedwabna lub Szczytna muszą słono płacić za taksówkę.

Żyjemy jak w trzecim świecie
Teresa Frączkiewicz z Nowego Dworu, aby dojechać do Szczytna na rehabilitację, musi zamawiać taksówkę

SŁONO PŁACĄ ZA TAKSÓWKI

Teresa Frączkiewicz jest mieszkanką Nowego Dworu. Kobieta porusza się o kuli i wymaga rehabilitacji, na którą musi przyjeżdżać do Szczytna. Z tym jest jednak problem, bo z jej miejscowości praktycznie nie ma połączeń autobusowych ani ze stolicą powiatu, ani z Jedwabnem. W podobnej sytuacji są mieszkańcy kilku innych miejscowości – Małszewa, Burdąga, Brajnik i Witowa. - Nie mamy jak dojechać do lekarza, na zakupy czy na cmentarz – żali się pani Teresa. Aby dotrzeć do Szczytna, zamawia taksówkę. Kurs w jedną stronę kosztuje 50 złotych. Na taki wydatek, czasem kilka razy w tygodniu, nie wszystkich stać.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  - Jesteśmy odcięci od świata – nie kryje goryczy mieszkanka Nowego Dworu. Wspomina, że jeszcze nie tak dawno temu na tej trasie było kilka kursów. Teraz autobusy jeżdżą w kierunku Jedwabna już tylko przez Narty. - Wójt nam obiecał, że zorganizuje transport gminny, ale tego nie zrobił – ubolewa kobieta.

GMINA NIE MOŻE DOTOWAĆ

Obecnie, jak informuje nas radna z Nowego Dworu Danuta Trzcińska, trasę obsługuje autobus szkolny wożący dzieci do Jedwabna. Na mocy umowy przewoźnika z gminą, kierowca zabiera również osoby dorosłe. Wraz z rozpoczęciem wakacji takiej możliwości już nie będzie. Z kolei do Szczytna kursuje tylko jeden pojazd, wyjeżdżający z Nowego Dworu o godzinie 7.15, a wracający dopiero przed 16.00. - To tak naprawdę żadna komunikacja. Ten kurs zupełnie się nie sprawdza, bo kto tyle czasu będzie spędzał w Szczytnie? - zastanawia się radna Trzcińska. Jej zdaniem chętnych do korzystania z przewozów znalazłoby się wielu. - Denerwuję się patrząc, jak raz po raz przez naszą wieś przejeżdżają taksówki, za które ludzie słono płacą – mówi. - Żyjemy jak w trzecim świecie – komentuje. Zapewnia, że poruszała temat wielokrotnie podczas posiedzeń komisji oraz na sesjach Rady Gminy.

Czy samorząd brał pod uwagę dopłacenie prywatnemu przewoźnikowi do nierentownych połączeń? - Gmina nie ma takich instrumentów prawnych i nie może dotować prywatnych przedsiębiorców – odpowiada radna. Potwierdza to również wójt Ambroziak. - Rozmowy z przewoźnikami są trudne. Zawsze powołują się oni na aspekt ekonomiczny oraz braki kadrowe – tłumaczy.

NIE BĘDĘ WOZIŁ POWIETRZA

Marek Pilichowski, właściciel firmy Markus Travel, która jeszcze do niedawna obsługiwała trasę w kierunku Nowego Dworu twierdzi, że frekwencja była na niej praktycznie zerowa. Wspomina, że początkowo było tu nawet 8 – 9 kursów, ale z powodu topniejącej liczby pasażerów musiał je redukować. - Społeczeństwo się starzeje, a młodzież ma swój transport – zauważa. - W tej sytuacji nie opłaca mi się tam jeździć. Nie będę woził powietrza – mówi. Dodaje, że kursy mógłby uruchomić tylko pod jednym warunkiem – gdyby dołożyła do nich gmina. - Dlaczego n ie skorzysta ona z rządowych dopłat? - zastanawia się Marek Pilichowski. Zapytaliśmy o to wójta Ambroziaka. Ten odpowiada, że gmina mogłaby wystąpić o środki rządowe tylko w sytuacji, gdyby na wymienionej trasie nie było ani jednego kursu.

(ew){/akeebasubs}