Wszystko wskazuje na to, że zbliżające się ogólnokrajowe referendum, ogłoszone przez byłego prezydenta Komorowskiego, będzie nieskuteczne z powodu niskiej frekwencji. Spore natomiast zainteresowanie towarzyszyło udziałowi w komisjach wyborczych.

REKORDOWE SKŁADY KOMISJI
Już za niespełna trzy tygodnie – 6 września odbędzie się ogólnokrajowe referendum. Mamy w nim odpowiedzieć na trzy pytania dotyczące jednomandatowych okręgów wyborczych, finansowania partii politycznych i praw podatników. Aby referendum było ważne, musi w nim wziąć udział ponad połowa uprawnionych. Dotychczasowe prognozy i sondaże wskazują jednak, że będzie to mało realne. To może dziwić, bo nadspodziewanie duże okazało się zainteresowanie zasiadaniem w składach komisji. Prawo do zgłaszania kandydatów do obwodowych komisji do spraw referendum przysługiwało nie tylko partiom, ale także innym podmiotom, np. organizacjom, stowarzyszeniom, czy fundacjom. W Szczytnie swoje listy kandydatów zgłosiło 14 podmiotów. Do wyłonienia członków wszystkich 24 komisji niezbędne okazało się losowanie, bo mogą one liczyć maksymalnie dziewięcioro członków (w tym jeden przedstawiciel burmistrza miasta). Łącznie w pracach komisji w Szczytnie weźmie udział 231 osób.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
NOWE PIECZĄTKI I TABLICZKI
W odróżnieniu od niedawnych wyborów prezydenckich, czy wcześniej samorządowych dłużej, bo od 6.00 do 22.00 będą czynne lokale wyborcze.
- Frekwencja pewnie będzie niska, a roboty mamy więcej – utyskuje Lucjan Wołos, sekretarz miasta. - Musimy zmienić komisjom pieczątki i tabliczki, bo teraz nie będą one „wyborcze”, tylko „do spraw ogólnokrajowego referendum” - wylicza.
MNIEJSZE DIETY
Za udział w pracach komisji przysługiwać będą diety w wysokościach: 180 zł – przewodniczący, 160 zł – zastępca i 140 zł - członkowie. To mniej niż w wyborach prezydenckich (200 zł, 180 zł, 160 zł), czy samorządowych (380 zł, 330 zł, 300 zł). - Ciekawe, czy wszyscy przyjdą? – zastanawia się sekretarz Wołos. Jak się okazuje, po ostatnich wyborach prezydenckich urząd w Szczytnie musiał zwrócić 3 tys. zł z tytułu niewykorzystanych diet, bo kilkunastu członków komisji nie stawiło się do pracy.
LUDZIE NIEWIELE WIEDZĄ
Chociaż do referendum zostało już niewiele czasu, ludzie na jego temat niewiele wiedzą. Brak do tej pory kampanii informacyjnych. - To nie nasze zadanie – mówi sekretarz Wołos, sugerując, że mogłyby się go podjąć podmioty, które tak licznie zgłosiły swoich przedstawicieli do składów komisji.
NIKOMU NIE ZALEŻY
Szczycieński radny Paweł Krassowski, sympatyzujący z Ruchem Kukiza, którego sztandarowym punktem programu jest wprowadzenie JOW-ów i zakaz finansowania partii politycznych z budżetu państwa przyznaje, że referendum ma nikłe szanse powodzenia. - Nikomu nie zależy na tym, żeby nasze postulaty przeszły – mówi radny Krassowski. Sympatycy Ruchu w Szczytnie organizują w każdą niedzielę akcję informacyjną, ostatnio pod „Kauflandem”, ale to jak przyznaje, tylko kropla w morzu potrzeb. Zauważa też, że pytania w referendum zostały tak sformułowane, żeby jak najbardziej istotę sprawy zagmatwać. - W tej sytuacji całe to przedsięwzięcie będzie oznaczało wyrzucenie 100 mln zł w błoto – podsumowuje.
(o){/akeebasubs}
