Wycinka drzew towarzysząca przebudowie drogi z Rozóg do Dąbrów bulwersuje mieszkańców. - Na tym odcinku wygolono wszystko. Zamiast bramy na Mazury, jak mówi nasz wójt, mamy teraz bramę do obory – załamuje ręce Grzegorz Winiarek, właściciel znanego nie tylko w okolicy zajazdu „Tusinek”.
Przebudowa drogi krajowej z Rozóg do Dąbrów to jedna z największych inwestycji prowadzonych na terenie gminy w ostatnich latach. Jej realizacja wzbudza jednak wątpliwości, a to głównie za sprawą masowej wycinki drzew stojących wzdłuż drogi. - Serce boli na taki widok. Jak się wjeżdża do Rozóg to powinno się czuć, że jest to początek puszczy, a w rzeczywistości zrobiła się plaża. Zamiast bramy na Mazury, jak mówi nasz wójt, mamy teraz bramę do obory – mówi Grzegorz Winiarek, właściciel znanego nie tylko w najbliższej okolicy zajazdu „Tusinek”.
Co na to wójt Zbigniew Kudrzycki?{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
- To inwestycja Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych, która uzyskała pozwolenie na wycinkę drzew. Jest ona zobowiązana zasadzić nowe, a do tego ponosi opłatę za każde wycięte drzewo.
- Na to, żeby wyrosło nowe drzewo potrzeba kilkudziesięciu lat – zauważa Grzegorz Winiarek.
Wójt Kudrzycki tłumaczy, że do sprawy podchodzi pragmatycznie: - Lepiej, żeby tych drzew nie wycięto, ale jeżeli droga ze Szczytna do Ostrołęki ma być bezpieczna, to musimy się pogodzić z pewnymi zmianami krajobrazu – przekonuje. Wspomina czasy, kiedy między Dąbrowami, a Rozogami rosły piękne brzozy, stanowiąc uroczą aleję. To były lata 70. - Od tamtej pory drzewostan przy tej drodze ulegał ciągłemu zmniejszaniu – mówi wójt. Dodaje, że w ramach przebudowy drogi krajowej zaprojektowano też budowę chodnika prowadzącego z centrum Rozóg do restauracji „Tusinek”.
- To wcale nie zmienia faktu, że wycinka na tak masową skalę bardzo psuje nasz krajobraz – odpowiada właściciel zajazdu.
(o){/akeebasubs}
