COVID-19 uwięził nas wszystkich na wiele miesięcy w domach. Na początku wszyscy narzekaliśmy, nie mogliśmy przyzwyczaić się do nowej sytuacji! Ale człowiek jako istota rozumna ma zdolność przystosowania się do nowych warunków i w efekcie znajduje pozytywy w nowej rzeczywistości. Konieczność pozostania sam na sam z własnymi myślami oraz czas na przegląd starych albumów, archiwów spowodowały, że do cyklu moich wspomnień zaprosiłem przyjaciół i znajomych z zaświatów...

LECH BZURA

Ci, którzy odeszli - Lech Bzura
Lech miał dwie miłości – pracę i rodzinę, z tym, że niejednokrotnie się zdarzało, że poświęcał więcej czasu pracy zawodowej

Leszek mieszkał w Szczytnie krótko i długo, bo 20 lat – od 1980 do śmierci w dniu 30 grudnia 2000 roku. Przyjechał do naszego miasta w mroźną zimę 1980 roku do pracy w Spółdzielni Kółek Rolniczych. Na początku mieszkał u nas na „pół gwizdka”, więcej przebywał z rodziną w Janowie. Na stałe zamieszkał w Szczytnie wraz z żoną Barbarą i dwiema córkami Mają i Karoliną dopiero w lipcu tegoż roku, gdy wyremontował i przystosował dom na ul. Piastów, tworząc tam miłe i rodzinne gniazdko.

Czas ten dla rodziny Bzurów minął, jak z bicza strzelił - momentalnie, dla nas kolegów był długim okresem, żeby zaprzyjaźnić się z Lechem.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

Lech z rodziną od początku zamieszkał w jednym domu, tam też wielokrotnie przebywaliśmy, bo dom ten był oazą spokoju, gościnności i bezpieczeństwa.

Pamiętam, jak 11 czerwca 1996 roku, trochę dla kawału, trochę dla rozrywki wybraliśmy się całą paczką złożyć Lechowi spóźnione życzenia imieninowe. Z tym, że świadomie popełniliśmy dwa razy faux pas! Po pierwsze, imieniny Lecha obchodzone były 12 sierpnia. Po drugie, miał on na imię Lech a nie Leszek, to staropolskie imię utworzono od imienia Lestek, oznaczającego: sprytny, umiejący zwieść innych a nie nas. My udaliśmy, że nic nie wiemy i spóźnione życzenia imieninowe składamy mu w związku ze świętem w dniu 3 czerwca, tj. w imieniny Leszka. Na marginesie mówiąc, są trzy niezależne imiona: Lech, Leszek i Lesław.

Kupiliśmy prezent, napisaliśmy życzenia imieninowe na kartce z różą

Lech przyjął nas z otwartymi rękoma, żona Barbara w mig nakryła do stołu i gościliśmy się do późnych godzin nocnych!

Powracając do żywota Lecha, to odszedł w zaświaty w młodym wieku, bo mając zaledwie 59 lat. Zresztą pamiętam jak zawsze twierdził, że w jego życiu pojawiają się bez przerwy dwie skrajności: dobre i złe, z tym, że dobre zwalczają złe! Twierdził np., że wcześnie wyłysiał, ale śmiał się ze mnie, że na mądrej głowie włos nie rośnie!

Leszek miał dwie miłości, jak mówił - pracę i rodzinę, z tym, że niejednokrotnie się zdarzało, że poświęcał więcej czasu pracy zawodowej, ale był troskliwym mężem i ojcem.

Kochał ludzi - lubił spędzać czas z kolegami i przyjaciółmi. Był życzliwy, pomagał wszystkim, którzy potrzebowali jego pomocy. Niejednokrotnie wystarczyło spojrzeć na jego życzliwą twarz i człowiek stawał się przyjazny dla otoczenia.

Lech zmarł dzień przed sylwestrem, 30 grudnia 2000 roku po ciężkiej chorobie nowotworowej i tętniaku aorty brzusznej. Faktycznie, nie nacieszył się emeryturą, na którą przeszedł dwa lata wcześniej, ale zgodnie z Leszka naturą nadal pracował, twierdząc, że pojawiła się ta druga skrajność, ta lepsza, bo praca. Ciągle marzył o dalekich podróżach, o wycieczkach po Europie. Namiastką wolności był czas spędzany na działce w Marksewie. Tam w towarzystwie mieszkańców sąsiednich działek biesiadował, łowił ryby i ładował baterie na kolejny tydzień pracy.

Lech urodził się 9 listopada 1941 roku w Ząbkach k/Warszawy, ale w związku z zawieruchą wojenną rodzice wraz z rodziną przenieśli się do Krutyni, gdzie spędził młodzieńce lata wśród mazurskich lasów i jezior. Do szkoły podstawowej uczęszczał w Mrągowie, gdzie przeniosła się rodzina Bzurów. Tam nauczył się śpiewać i grać na gitarze. Świetnie grał w piłkę nożną! W 1963 roku wstąpił do ZMS. Był czynnym członkiem Klubu Motorowego LOK w Mrągowie. W 1969 roku został członkiem wspierającym Klub Sportowy „Metalowiec” w Mrągowie w sekcji piłki nożnej i koszykówki. Od lat 60. był honorowym dawcą krwi. W 1979 roku został członkiem zrzeszenia „Ludowe Zespoły Sportowe Fala” w Janowie, w 1984 roku reprezentował nasze województwo na VIII Krajowym Zjeździe Delegatów Kółek i Organizacji Rolniczych w Warszawie. W latach 1984 – 1988 był radnym Gminnej Rady Narodowej w Szczytnie, w latach 1990 – 2000 - członkiem i przewodniczącym Rady Nadzorczej Banku Spółdzielczego w Szczytnie, miesiąc przed śmiercią otrzymał mandat pełnomocnika na X Walne Zgromadzenie Krajowego Związku Banków Spółdzielczych w Warszawie.

Od 1972 roku był honorowany wieloma nagrodami i odznaczeniami, jak Złotą Odznaką dla Zasłużonego dla Warmii i Mazur, Krzyżami Zasługi (wszystkimi kruszcami), odznaczeniami LOK, LZS, Ruchu Spółdzielczego, Kółek Rolniczych, itd.

Pracę zawodową rozpoczął w Zakładach Sprzętu Mechanicznego w Mrągowie, później był prezesem Spółdzielni Kółek Rolniczych w Marcinkowie, następnie zastępcą prezesa SKR w Mrągowie i w Jankowie.

W 1980 roku objął stanowisko prezesa SKR w Szczytnie, które piastował do odejścia na emeryturę, a faktycznie do śmierci, tj. do końca 2000 roku.

Od 20 lat Lecha nie ma wśród nas, ale gdy się zbieramy dwukrotnie na coroczne spotkanie wigilijne, czy też wielkanocne, to czujemy podświadomie, że za chwilę wejdą: Lech Bzura, Jurek Jusis, Kazik Kiedrowski, Zygmunt Paszkiewicz, Andrzej Kijewski, Janek Hoffman...

Cdn.

Leszek Mierzejewski{/akeebasubs}