Blisko 7 mln zł, czyli niemal 1/3 swojego rocznego budżetu musi zwrócić gmina Jedwabno z tytułu pobranych przez stowarzyszenie Helper dotacji na funkcjonowanie Środowiskowego Domu Samopomocy. Odwołania, które od decyzji wojewody złożył do ministerstwa finansów samorząd, nie zostały uwzględnione. Teraz ostatnią deską ratunku jest skarga do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.
NIEKORZYSTNE ROZSTRZYGNIĘCIA
Czarne chmury gromadzą się nad gminą Jedwabno. Wszytko z powodu coraz bardziej realnej konieczności zwrotu dotacji, które za rządów poprzedniego wójta Krzysztofa Otulakowskiego trafiały do stowarzyszenia Helper na prowadzony przez nie Środowiskowy Dom Samopomocy. Kontrole Urzędu Wojewódzkiego i organów skarbowych wykazały, że pieniądze te były wydawane niezgodnie z przeznaczeniem. W związku z tym, że spływały do Helpera za pośrednictwem gminy, wojewoda nakazał jej ich zwrot. Łącznie, z tytułu dotacji wypłacanych w latach 2012, 2013 i 2014, jest to, razem z odsetkami, 6,6 mln zł, czyli blisko 1/3 gminnego budżetu.
Władze samorządowe w lutym i czerwcu od decyzji wojewody złożyły odwołania do ministerstwa finansów. Niestety wydane przez nie rozstrzygnięcia nie są dla gminy korzystne.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
WPIS DO SĄDU KOSZTEM SZKOŁY
Teraz jedynym ratunkiem dla gminy, aby uchronić się przed zwrotem gigantycznych środków, są skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Ta za 2014 rok już została złożona, kolejne są przygotowywane. To jednak będzie samorząd słono kosztować. - Na same wpisy do sądu musimy zabezpieczyć 42 tysiące złotych – informuje wójt. Środki na ten cel podczas ostatniej sesji radni zdjęli z budżetu Zespołu Szkół w Jedwabnie. - To tylko pokazuje, co się będzie działo dalej, jeśli zostaniemy zmuszeni do oddania dotacji – mówi włodarz. W jaki sposób gmina zamierza przekonać sąd do swoich racji? - Uważamy, że żądania zwrotu kwot za lata 2012, 2013 i 2014 już się przedawniły – odpowiada Ambroziak. Zauważa, że podobnych spraw sądy jeszcze nie rozstrzygały, więc nie ma tu orzecznictwa, na którym mogłyby się oprzeć. W tym przypadku w grę wchodzi tylko interpretacja przepisów.
CHCĄ WSTRZYMANIA WYKONALNOŚCI
Składając skargi, gmina wnosi od razu o wstrzymanie wykonalności decyzji ministerstwa do chwili prawomocnego zakończenia sprawy, co może trwać jeszcze lata. - Wątpię, aby którakolwiek ze stron, w przypadku przegranej w WSA, nie odwołała się do NSA. Dlatego wnioski o wstrzymanie mają sens – tłumaczy wójt. - Realizacja decyzji ministerstwa, w przypadku naszej późniejszej wygranej, spowodowałaby niepowetowane straty dla gminy. Tu w grę wchodzą zbyt duże pieniądze – dodaje. Jego zdaniem zarówno organy wojewody, jak i później ministra finansów, nie wzięły pod uwagę materiału dowodowego zgromadzonego w sprawie nadużyć Helpera przez Prokuraturę Regionalną w Białymstoku. - Wydane decyzje nie uwzględniają także udziału w całej tej sprawie Urzędu Wojewódzkiego, który spowodował takie a nie inne wydawanie tych pieniędzy – zauważa Ambroziak.
(ew){/akeebasubs}
