W Muzeum Mazurskim odbyła się prezentacja pierwszego polskiego wydania „Historii Szczytna” Hermanna Golluba, jedynej jak dotąd monografii miasta od czasów średniowiecza do zakończenia I wojny światowej. Uczestnicy spotkania wskazywali, że już czas, aby powstało opracowanie zawierające także najnowsze dzieje Szczytna.
DZIEŁO CZŁOWIEKA POGRANICZA
Pierwsze polskie wydanie „Historii Szczytna” Hermanna Golluba w tłumaczeniu Małgorzaty Szymańskiej – Jasińskiej to gratka dla mieszkańców interesujących się przeszłością miasta. Wydana w 1926 r. na zamówienie ówczesnego burmistrza Ernsta Meya publikacja była do tej pory znana tylko tylko osobom władającym językiem niemieckim. Teraz mogą przeczytać ją również ci, którzy się nim nie posługują.
Polskie tłumaczenie to efekt współpracy Instytutu Północnego im. Wojciecha Kętrzyńskiego w Olsztynie, Oficyny Wydawniczej Retman z Dąbówka oraz Starostwa Powiatowego w Szczytnie, które dofinansowało przedsięwzięcie. Wstęp do książki napisał i opracował ją dr hab. Zbigniew Kudrzycki, historyk i samorządowiec, wójt gminy Rozogi.
Podczas prezentacji publikacji w Muzeum Mazurskim przedstawił on sylwetkę autora, Hermanna Golluba.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
DZIEJE NIEMIECKIEGO MIASTA
W „Historii Szczytna” Gollub w żaden sposób nie odnosił się do relacji polsko – niemieckich i nie wspominał o działającym tu ruchu polskim. - To wynikało z zamówienia, które otrzymał od burmistrza. Miał napisać historię niemieckiego Szczytna, która była tworzona przez osadników niemieckich – tłumaczył Zbigniew Kudrzycki. Do tej kwestii nawiązał również obecny na prezentacji właściciel Oficyny Wydawniczej Retman Waldemar Mierzwa. Według niego książka Golluba była owocem szerszej akcji prowadzonej przez niemieckie władze na Mazurach po plebiscycie. Miała ona utwierdzić odbiorców w przekonaniu, że ziemie te były, są i będą niemieckie. - Czy to oznacza, że takimi książkami nie należy się zajmować? Nie. Trzeba patrzeć prawdzie w oczy, tak tu wszystko wyglądało – mówił Waldemar Mierzwa, dodając, że Gollub stworzył rewelacyjną monografię, obejmującą dzieje miasta od średniowiecza aż do zakończenia I wojny światowej.
ROZSTRZYNĄŁ SPÓR O PRAWA MIEJSKIE
O wartości opracowania świadczą także liczne aneksy pochodzące z dokumentów znajdujących się w archiwum w Berlinie, takie jak np. przywilej lokacyjny Bartnej Strony, czy przywilej dla miasta z 1616 r.
Gollub rozstrzyga toczący się do dziś wśród regionalistów spór o to, kiedy Szczytnu faktycznie nadane zostały prawa miejskie. Jedni uważają, że stało się to już w 1616 r., inni, że 1723 r. - Hermann Gollub, na podstawie przeprowadzonej analizy udowadnia, że nastąpiło to dokładnie 300 lat temu – mówił Zbigniew Kudrzycki.
Książka pełna jest ciekawostek, takich jak choćby budżety Szczytna z połowy XIX w. Możemy się z nich dowiedzieć, ile wynosiło wynagrodzenie nie tylko burmistrza, ale nawet … nocnego stróża.
KIEDY NOWA MONOGRAFIA?
Uczestnicy prezentacji akcentowali mocno potrzebę opracowania nowej monografii miasta, obejmującej jego dzieje po 1945 r. - Warto by się przymierzyć do takiej publikacji – zauważał Zbigniew Kudrzycki. Wtórował mu Witold Olbryś, prezes Mazurskiego Stowarzyszenia Regionalnego. - Myślę, że każde szanujące się miasto przynajmniej raz na sto lat taką monografię wydać powinno – mówił, podkreślając, że tego typu publikacja może zainspirować nie tylko do lepszego poznania swojego miejsca zamieszkania, ale przyczynić się do związania z nim. To, jak zauważał Witold Olbryś, bardzo ważne w sytuacji, kiedy coraz więcej młodych osób opuszcza Warmię i Mazury, nie widząc tu dla siebie przyszłości. - Jeśli nie przywiążemy młodych ludzi do tego miejsca, to ten problem będzie narastał – ostrzegał.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
