Przy realizacji inwestycji polegającej na instalacji pomp ciepła przez wspólnotę mieszkaniową z ul. Śląskiej, doszło do naruszenia prawa. Wykonawca, bez wiedzy i zgody miasta, umieścił na jego działce kilka sond pobierających energię z głębi ziemi. Aby zalegalizować inwestycję, wspólnota wystąpiła do burmistrz o bezprzetargową dzierżawę tego terenu na 10 lat. Część radnych ma wątpliwości i nie kryje oburzenia całą sytuacją.
BEZ ZGODY ZAJĘLI WŁASNOŚĆ MIASTA
O przedsięwzięciu wspólnoty mieszkaniowej z ul. Śląskiej 12 pisaliśmy kilkakrotnie. W ubiegłym roku zrealizowała ona inwestycję polegającą na instalacji ogrzewania opartego na odnawialnych źródłach energii. Miała ona pochodzić z pomp ciepła oraz ogniw fotowoltaicznych. Cel, na który wspólnota zaciągnęła kredyt, został osiągnięty. Nowe ogrzewanie zaczęło funkcjonować już ubiegłej zimy.
Okazuje się jednak, że przy realizacji inwestycji doszło do naruszenia prawa. Wykonawca umieścił kilka sond pobierających ciepło z ziemi w gruncie należącym do miasta, nie informując o tym, ani nie mając na to zgody właściciela. Sprawa wyszła na jaw już po fakcie. – Moje zbulwersowanie tą sytuacją było wielkie – przyznaje burmistrz Danuta Górska. O zajęciu miejskiej własności powiadomiony został nadzór budowlany oraz starostwo.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
WĄTPLIWOŚCI RADNYCH
Decyzję w tej sprawie musi jednak podjąć Rada Miejska. Część radnych nie ukrywa swoich wątpliwości. Radny Robert Siudak zastanawia się, jak w ogóle mogło dojść do takiej sytuacji. Dziwi go również, że stosowne organy umorzyły postępowanie, podczas gdy w innych przypadkach, najdrobniejsze nawet samowole budowlane są surowo karane. – To niesłychane i niepojęte – komentuje radny. Zbulwersowania nie kryje też przewodniczący rady Mariusz Pardo. – To skandal, że taka sytuacja ma miejsce. Liczę, że nie stanie się to precedensem, że rozmaite instytucje będą chciały na terenach miejskich wykonywać jakieś przedsięwzięcia, a my będziemy stawiani przed faktem dokonanym – mówi. Z drugiej strony zauważa, że za czyjąś niekompetencję nie wolno karać wszystkich mieszkańców wspólnoty. Z kolei radny Arkadiusz Marczak zwraca uwagę, że po zainstalowaniu w gruncie sond, wartość działki spadła. Potwierdza to zresztą burmistrz Górska. – To duża strata dla miasta, a zysk dla inwestora – podsumowuje Marczak.
NIECH BURMISTRZ WEŹMIE TO NA SIEBIE
Projektem uchwały w sprawie wyrażenia zgody na bezprzetargową dzierżawę liczącej ponad 9 arów działki radni mieli zająć się na poniedziałkowej sesji 31 sierpnia. Wcześniej zmieniono go, skracając czas wydzierżawienia nieruchomości z 10 do 9 lat oraz wykreślając zapis, że nieruchomość może być przeznaczona na cele mieszkaniowe. Jak tłumaczyła burmistrz, w pierwszym przypadku chodziło o zablokowanie możliwości pierwokupu, a w drugim – wybudowania np. garaży.
Najwyraźniej jednak część radnych nie chce brać na siebie odpowiedzialności za tę decyzję. Podczas piątkowego posiedzenia dwóch komisji, przyjęto wniosek Roberta Siudaka, aby zdjąć ten punkt z porządku obrad i wystąpić do burmistrz, by to ona, w ramach swoich kompetencji wyraziła zgodę na 3-letnią dzierżawę.
PREZES BIJE SIĘ W PIERŚ
Tymczasem prezes wspólnoty z ul. Śląskiej Zbigniew Chrapkiewicz przyznaje, że to on zawinił. Jak tłumaczy, wejście przez wykonawcę na teren miejski wynikało ze względów technicznych. – Zabrakło miejsca dla pięciu sond – wyjaśnia Chrapkiewicz. Dlaczego nie poinformował o tym miasta? – Z powodu nawału prac po prostu o tym zapomniałem – usprawiedliwia się prezes. Zdradza, że wspólnota początkowo proponowała, że odkupi od samorządu działkę za 20 tys. złotych. Miasto chciało jednak za nią 160 tys. złotych. – Dla nas było to zdecy dowanie za wiele – mówi prezes.
Ewa Kułakowska
Z OSTATNIEJ CHWILI
Podczas poniedziałkowej sesji Rady Miejskiej radni jednogłośnie opowiedzieli się za zdjęciem z porządku obrad projektu uchwały w sprawie wyrażenia zgody na bezprzetargową dzierżawę zajętego przez wspólnotę gruntu na ul. Śląskiej.{/akeebasubs}
