Żonę Krzysztofa, Alicję z domu Cywińską, znałem jako panienkę. Poznałem ją wcześniej od Krzysztofa. Mieszkała w Oliwie, wychowywała ją babcia, bo rodzice przebywali w Stanach Zjednoczonych. Ona przychodziła na tańce do klubu „Ster”. Wszyscy nazywali ją Bibi, od pierwszych dźwięków, które wypowiedziała jako niemowlak.

Krzysztof Antoni Klenczon cz. 6
Od lewej Jerzy Skrzypczyk, obok Seweryn Krajewski, Jerzy Kosela, Krzysztof Klenczon i Bernard Dornowski

Krzysztof poznał ją w Sopocie, gdzieś na początku 1965 roku i od tamtego czasu stali się nierozłączną parą! Faktem jest, że Krzysztof wcześniej nie był związany z żadną dziewczyną na stałe. Dziewczyny szalały za nim, bo nadzwyczaj był przystojnym facetem, nawet bardziej rzucającym się w oczy od Seweryna Krajewskiego, bo Dornowski, Kossela, Zomerski i Skrzypczyk byli przeciętniakami. Mieli jednak powodzenie u płci pięknej, jak to muzycy…

Alicja była niedostępną i jedną z ładniejszych dziewczyn na Wybrzeżu, o wyjątkowej urodzie, do tego nosiła super ciuchy z „Baltony”, gdzie tylko wybrańcy kupowali towar za dolary. Ona nie miała problemu z zielonymi, które przysyłali jej rodzice z USA.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

Cenię sobie zdjęcie z 1966 roku: gdzie zespół „Tony” występował w składzie: (od lewej) Andrzej Jaroszewicz, Ryszard Poznakowski, Tadeusz Chlewiński, Tadeusz Mróz i Krzysztof Wiśniarowski. Solistką wówczas była Halina Frąckowiak. Zespół stoi przed głównym wejściem do klubu „Ster”.

Osobiście jej nie lubiłem za to, że zadzierała nosa, bez przerwy twierdziła, że pochodzi z hrabiowskiej rodziny. Później ją polubiłem, ze względu na małżeństwo z Krzyśkiem Klenczonem. To się zmieniło w 2017 roku, kiedy wydała książkę „Krzysztof Klenczon. Historia jednej znajomości”, która wywołała we mnie negatywne odczucia. Jedynie jej plusem jest lekki styl! Moim zdaniem Alicja przekroczyła cienką linię oddzielającą anegdotę od zwykłego plotkarstwa. Niepotrzebnie ujawniła treść listów m.in. rodziców Krzysztofa czy ich nieżyjącego kolegi, w których poruszane są sprawy tak osobiste, że czułem się niesamowicie głupio podczas czytania... Niepotrzebnie wyraziła negatywne opinie na temat najbliższych... Nie rozumiem do dziś, w jakim celu niekorzystnie przedstawiała rodzinę Krzysztofa, nie oszczędza także swoich rodziców, a po przemyśleniach i jej osoba niestety rozczarowuje. Przecież jej rozrywkowy styl życia, o którym sama dużo pisze, może niejednego urazić, w tym mnie. Sam przecież znałem z pozytywnej strony całą rodzinę Klenczonów - do dnia dzisiejszego utrzymuję przyjacielskie układy z Hanką i z Jurkiem Klenczonami.

Wszyscy członkowie zespołu „Tony” na odwrocie wpisali mi dedykację, popatrzcie

Odkładając na bok książkę, gdy po kilkudziesięciu latach spotykałem się z Alicją na Dniach i Nocach Szczytna, to powspominaliśmy stare dzieje! Alicja obiecała mi przywieźć z USA plakat Czerwonych Gitar, na którym widnieje hasło: GRAMY I ŚPIEWAMY NAJGŁOŚNIEJ W POLSCE! Pochwaliła się, że ma dwa identyczne plakaty. Ja gdzieś zapodziałem swój, co jest nie do odwrócenia! Na moim, na odwrocie wszyscy członkowie zespołu wpisali mi dedykacje. Każdy mi napisał swój epigraf i się podpisał, z datami. Przeszukałem wszystkie możliwe miejsca, ale bez skutku. Plakat wyglądał mniej więcej tak jak na załączonym zdjęciu, z tym, że w poprzek był ten słynny napis o najgłośniejszym śpiewaniu!

W tamtych latach, czyli w drugiej połowie lat sześćdziesiątych nie przywiązywałem wagi do zbierania pamiątek. Nie przypuszczałem, że kolekcjonowanie przedmiotów z okresu PRL-u będzie teraz modne. Mam na myśli monety, zabawki, gazety, ale i zdjęcia z Czerwonymi Gitarami czy też plakaty. Przecież mogłem zachować pierwszy plakat Czerwonych Gitar obwieszczający ich koncerty w dniach 15, 16, 17 i 18 stycznia 1965 r. w Elblągu! Przecież miałem ich w ręku do rozwieszania ze dwadzieścia! Na moje szczęście zachowałem kilka innych pamiątek z tamtego okresu. Przede wszystkim odnalazłem archiwalne, już historyczne zdjęcie moich przyjaciół z zespołu Tony, którzy na zmianę z Czerwonymi Gitarami występowali w Klubie „Ster”.

Leszek Mierzejewski

(cdn.){/akeebasubs}