Widok dziury po kinie w centrum miasta czy też szpecącej panoramę Szczytna wieży ciśnień bulwersuje mieszkańców i przyjezdnych. Należące do prywatnych inwestorów nieruchomości od wielu lat nie mogą doczekać się właściwego zagospodarowania. Na razie nie ma widoków na to, aby w najbliższym czasie sytuacja się zmieniła.

TEREN PO KINIE
Teren po kinie na ul. Odrodzenia w Szczytnie pozostaje niezagospodarowany już od blisko 10 lat. Szpecące centrum miasta, wielokrotnie niszczone i zalepiane ogłoszeniami ogrodzenie, za którym zionie potężna dziura z resztkami fundamentów przedwojennych budynków, nie są najlepszą wizytówką stolicy powiatu. Sytuacja ta niepokoi mieszkańców, w tym przewodniczącego Rady Miejskiej Mariusza Pardo. Postuluje on, aby władze poprosiły właściciela terenu, aby przynajmniej zasypał dziurę i zdemontował ogrodzenie. - Będziemy w tym kierunku rozmawiać z inwestorem – zapowiada burmistrz Danuta Górska.
Na razie nie słychać nic, aby właściciel, przedsiębiorca z Ostrołęki, zrealizował zapowiadaną od lat budowę galerii handlowej.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
WIEŻA CIŚNIEŃ
Długą historię ma też budząca liczne kontrowersje natury estetycznej przebudowa wieży ciśnień. Ta inwestycja także nie może doczekać się szczęśliwego finału. Kilkanaście lat temu, za rządów burmistrza Henryka Żuchowskiego, obiekt został sprzedany prywatnemu inwestorowi za symboliczną złotówkę. - Akt notarialny nie zawierał żadnych innych warunków sprzedaży – przypomina burmistrz Górska. Dlatego władze samorządowe nie mają żadnych prawnych narzędzi, aby zmusić właściciela np. do dokończenia inwestycji. Burmistrz przyznaje, że lepiej by było, gdyby wieża pozostała własnością miasta. - Można by było ją jakoś konserwować i przynajmniej z zewnątrz ludzie mogliby na nią popatrzeć – mówi. Tymczasem teraz zabytek niszczeje, a do tego szpeci centrum Szczytna. - Nikomu z nas nie jest przyjemnie, jak idziemy tą częścią miasta. To bolączka nas wszystkich, z którą nie bardzo wiemy, co zrobić – ubolewa burmistrz. Inwestor, który kupił zabytkową budowlę, planował m.in. urządzenie w niej apartamentów. Obecnie, jak informują przedstawiciele Urzędu Miejskiego, szuka kupca na nieruchomość. Z tym może nie być łatwo, bo wycenił ją na 4 mln złotych. Czy miasto brało pod uwagę odkupienie obiektu? Takie rozwiązanie raczej nie wchodzi w grę. - Cztery miliony to olbrzymia kwota. Mielibyśmy tak drogi skarb i byśmy się zastanawiali, co dalej z nim robić – mówi burmistrz.
(ew){/akeebasubs}
