Reklama

Węgiel

Nowo powstałe stowarzyszenie "Dialog" nie godzi się na próby wyeliminowania z życia politycznego Pawła Bielinowicza. Zapowiada, że jeśli burmistrz wyrazi chęć ubiegania się o reelekcję, chętnie go w tym wesprze. Wśród członków są m.in. syn burmistrza i mąż byłej przewodniczącej Rady Miejskiej.

Murem za burmistrzem

DIALOG PRZECIW ANARCHIZACJI

Ożywia się szczycieńska scena polityczna. To znak, że nieuchronnie zbliżają się wybory samorządowe. Członkowie zawiązanego w czwartek 9 lutego stowarzyszenia "Dialog", nie potwierdzają na razie, że ich celem jest udział w wyborach. Impuls do działania, jak twierdzą, dała im postępująca anarchizacja lokalnego życia politycznego.

- Próby wyeliminowania z niego Pawła Bielinowicza i tym samym unicestwienie rozpoczętych w trakcie jego kadencji projektów rozwoju miasta, są poważnym zagrożeniem dla Szczytna - twierdzi rzecznik prasowy "Dialogu" Marcin Bielinowicz, syn burmistrza.

Zapowiada, że jeśli burmistrz potwierdzi zamiar ubiegania się o reelekcję, stowarzyszenie będzie go w tym wspierać. Wśród inicjatorów "Dialogu" jest też m.in. Piotr Pniewski, mąż niedawno odwołanej przewodniczącej Rady Miejskiej.

TOWARZYSTWO WZAJEMNEJ ADORACJI

- Jeżeli grunt pali się pod nogami, wzywa się na ratunek rodzinę - ironicznie komentuje fakt powołania stowarzyszenia lider miejskiej opozycji Henryk Żuchowski. Według niego to nienormalne, że nowa organizacja za główny cel swojej działalności stawia sobie obronę jakieś osoby, w tym przypadku burmistrza.

- Nie dostał poparcia w swojej macierzystej "Wspólnocie", więc szuka ratunku w rodzinnych koneksjach - mówi Żuchowski. Według niego "Debata" jest typową inicjatywa wyborczą, z tym, że niezbyt przemyslaną. - Ludzie szybko rozszyfrują, że jest to towarzystwo wzajemnej adoracji - dodaje.

STAWIAMY SPRAWĘ JASNO

- W Szczytnie wiele osób aktywnych w życiu publicznym skrzętnie ukrywa swoje rodzinne koneksje, my stawiamy sprawę jasno i otwarcie. Chcemy pomóc członkom naszych rodzin, bo najlepiej wiemy, ile są warci i jak wiele dobrego mogą jeszcze zrobić dla naszego miasta - odpiera zarzuty Żuchowskiego syn burmistrza. - Oprócz mnie i Piotra Pniewskiego w stowarzyszeniu są osoby, które nigdy nie miały w rodzinie lokalnych polityków, a którym bardzo zależy na rozwoju miasta.

- Boli mnie, gdy w imię realizowanych własnych interesów i politycznych ambicji krzywdzi się uczciwych i kompetentnych ludzi, zapominając o dobru miasta - dodaje Piotr Pniewski.

Stowarzyszenie stawia sobie za jedno z głównych zadań pobudzenie mieszkańców do działań na rzecz rozwoju społeczności lokalnej. W tym celu jego członkowie będą zabiegać o przeforsowanie zmian w statucie miasta, które poszerzyłyby prawa wyborców o występowanie z inicjatywa uchwałodawczą. Chcą też namawiać radnych do autentycznych konsultacji społecznych w ważnych dla Szczytna i regionu sprawach.

- Czy ojciec mocno przeżywa ostatnie wydarzenia? - zapytaliśmy Marcina Bielinowicza.

- Nie widać tego po nim. Za moją namową postanowił jednak bardziej zdecydowanie przeciwstawiać się atakom, które nie mają nic wspólnego z kulturą polityczną. Jego główny oponent zarzuca mu np. anemiczne starania o środki dla miasta, zapominając, że sam praktycznie nic za swojej kadencji w tej dziedzinie nie zrobił. Tymczasem za rządów mojego ojca do kasy miejskiej wpłynęło już 9 mln zł ze źródeł zewnętrznych - podkreśla Marcin Bielinowicz.

(o)

2006.02.15