Reklama

Węgiel

Wszystkie gremia biją na alarm z powodu niskiej frekwencji wyborczej. Tymczasem powód może okazać się całkiem prozaiczny - w spisach wyborców występują nazwiska osób od dawna nieżyjących.

Nieboszczycy na wyborach

GŁOSOWANIE PO ŚMIERCI

Udział w wyborach prezydenckich, do parlamentu czy samorządu uchodzi za obywatelski obowiązek. Kierując się tą zasadą, pani Marianna Obrębska za każdym razem oddaje swój głos na tych, których chciałaby widzieć jako swoich reprezentantów w państwowych i samorządowych organach. Podobnie czynią inni obywatele, ale w przypadku pani Marianny głosowaniu towarzyszą bolesne przeżycia. Oto bowiem na liście wyborców obok jej nazwiska widnieją personalia nieżyjącej od wielu już lat mamy.

- Chociaż mama zmarła osiemnaście lat temu, to już nie po raz pierwszy dostrzegam jej nazwisko w spisie uprawnionych do głosowania wyborców - dziwi się pani Marianna, której lokal wyborczy mieści się w przedszkolu przy ulicy Pasymskiej. Interweniowała u członków Komisji Obwodowej.

- Żadnej reakcji się nie doczekałam - stwierdza ze smutkiem.

NIEUNIKNIONY BAŁAGAN

Spis wyborców sporządzany jest na podstawie rejestru, prowadzonego i aktualizowanego na bieżąco przez gminę, w tym przypadku przez miasto, a konkretnie wydział organizacyjny i spraw obywatelskich. Osoby zmarłe są wykreślane z rejestru na podstawie zawiadomienia przekazanego z Urzędu Stanu Cywilnego. Procedura wydaje się prosta, w praktyce występują jednak liczne kłopotliwe sytuacje. Mają one miejsce między innymi wówczas, kiedy zmarły w chwili śmierci przebywał poza miejscem stałego zameldowania albo wtedy, gdy ktoś się wielokrotnie przemeldowywał, nie zmieniając przy tym dowodu osobistego.

- Takie rzeczy niestety się zdarzają. Często szwankuje komunikacja między różnymi urzędami - tłumaczy Kazimierz Sielski, zastępca naczelnika wydziału organizacyjnego i spraw obywatelskich UM.

Według niego pomyłki przy sporządzaniu spisu wyborców to konsekwencja drobniejszych wpadek poszczególnych urzędów i długotrwałego krążenia dokumentów. Pomylić się może np. USC, jeśli nie wie dokładnie, gdzie zmarły był zameldowany na stałe.

Zdaniem naczelnika najlepszym wyjściem w przypadku zauważenia osoby nieżyjącej w spisie wyborców jest interwencja rodziny w wydziale zajmującym się ewidencją.

Wojciech Kułakowski

2005.10.12