NIE TYLKO REKREACJA
W ostatnich latach coraz więcej ogródków działkowych i przydomowych zmienia swój charakter. Przekształca się je w ogrody rekreacyjne, gdzie z przyjemnością odpoczywa się i spędza każdą wolną chwilę. Nie oznacza to, że eliminuje się z nich drzewa i krzewy owocowe, zastępując je popularnymi iglakami czy też całkowicie zaprzestaje uprawy warzyw, kwiatów. Na szczęście działkowcy doceniają znaczenie bioróżnorodności i pierwotnego charakteru przeznaczenia swoich działek. Dlatego jest w nich miejsce zarówno na warzywa, kwiaty, drzewa i krzewy owocowe oraz rekreację. Uprawa warzyw na działce powinna odgrywać ważną rolę w rodzinach działkowców posiadających małe dzieci. Rodzice bądź dziadkowie takich dzieci powinni sami udzielić sobie odpowiedzi na pytanie: czy „zielenina” zakupiona w dużych sklepach - zwykle wyprodukowana na sztucznym podłożu – podana maluchowi wyjdzie mu na zdrowie? Podkreślmy przy tym, że warzywa wyprodukowane w takich warunkach mają co prawda witaminy, ale nie brakuje w ich składzie nawozów, którymi są zasilane. Dlatego zdarza się, że dziecko po zjedzeniu takich „witaminek” dostaje wysypki. Z całą odpowiedzialnością można zatem stwierdzić, że tak wyhodowanych warzyw (szczególnie wczesnych po długiej ziemie) nie powinny jeść maluchy. Dla takich dzieci najzdrowsze są warzywa, które wyrosły w glebie we własnym ogródku. Nie rezygnujmy więc z uprawy warzyw przeznaczonych zarówno dla dzieci, jak i dorosłych.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
CHWILE ZWĄTPIENIA
Działki wielu osobom kojarzą się z ciszą, spokojem i bogactwem uprawianych w nich roślin, a działkowcy to dla nich ludzie odprężeni, zadowoleni i szczęśliwi. W takim też duchu staram się prezentować tematykę poszczególnych moich artykułów, świadomie rezygnując z tej istniejącej jednak i gorszej rzeczywistości. Otóż niewątpliwie posiadanie działki to wielka przyjemność, bez której wielu z nas nie wyobraża sobie życia, ale są też przecież chwile zwątpienia, niepokoju czy też złości. Można by rzec, proza życia codziennego. W wielu przypadkach wytężona praca daje dużo satysfakcji, zadowolenia, kiedy obserwujemy jej efekty. Czasem satysfakcja ta zostaje zniweczona wydarzeniami niezależnymi od nas samych. O ile zdarzenia wywołane siłami przyrody, choć dotkliwe w przypadku nagłych przymrozków, nawałnic, gradobicia mogą być przyjęte z pokorą, bo nie jesteśmy w stanie się ich ustrzec, to te inne, zawinione przez osoby rozpalają emocje, gdzie złość i wściekłość to słowa określające je można uznać za zbyt łagodne. Mam tu na uwadze fakty kradzieży, włamań, niszczenia urządzeń i nasadzeń bądź podpaleń altanek itp. Z przykrością mogę stwierdzić, że wśród działkowców zdarzają się złodzieje. Świadczy o tym poniżej opisany fakt opowiedziany przez jednego z działkowców. Otóż, stwierdzając kradzieże warzyw ze swojej działki, zaczaił się i zaobserwował, że dokonuje ich inny działkowiec w starszym wieku. Wówczas nie miał śmiałości bezpośrednio zareagować, lecz przy najbliższej okazji w rozmowie z nim oznajmił, że swoje warzywa opryskał tak trucizną, że ten co kradnie zatruje siebie i wszystkich, którzy je zjedzą. Od tej pory wszelkie kradzieże warzyw ustały. Taki sposób rozwiązania drażliwej sytuacji okazał się więc skuteczny. Wydaje się, że najlepszym wyjściem byłoby zgłoszenie tego faktu zarządowi ROD i całkowite wyeliminowanie takich osób ze społeczności działkowców, na co pozwala zarządowi paragraf 36 statutu PZD. Częściej kradzieży dokonują osoby obce. Nikogo więc nie powinno dziwić, że z tego powodu ogrody działkowe nie są udostępniane do spacerów osobom postronnym.
Stanisław Stefanowicz
{/akeebasubs}
